Lech Poznań ma problem z Alanem Czerwińskim. "Mamy na niego specjalny plan" - mówi Maciej Skorża

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Moje decyzje mu nie pomagają, żeby być w najwyższej formie, ale one są wypadkową dobra drużyny - mówi Maciej Skorża.
- Moje decyzje mu nie pomagają, żeby być w najwyższej formie, ale one są wypadkową dobra drużyny - mówi Maciej Skorża. Łukasz Gdak
Alan Czerwiński dwa sezony temu był w stanie zaliczyć osiem asyst w Zagłębiu Lubin i był pod tym względem na trzecim miejscu w lidze. Po tych rozgrywkach trafił do Lecha, gdzie grał regularnie i pomógł drużynie awansować do fazy grupowej Ligi Europy. Zadebiutował nawet w reprezentacji Polski. Rok później wszyscy widzą, że coś niedobrego dzieje się z jego boiskową postawą.

Alana Czerwińskiego w formie śmiało można umieścić w czołówce polskich prawych obrońców. Kiedy przychodził do Lecha, to ciężko było psioczyć na ten transfer. W końcu do klubu dołączył klasowy boczny obrońca - rodak, który chce się rozwijać i zna naszą ligę. Transfer, który na papierze miał wszystko, żeby nazwać udanym. Jeszcze za zawodnika nie trzeba było płacić, co było dodatkowym plusem.

Zobacz też: Lech Poznań ma kolejnego reprezentanta. Jerzy Brzęczek powołał Alana Czerwińskiego

Na początku Alan był bardzo bojowo nastawiony do gry w Lechu. Kiedy przychodził do Poznania, to nie bał się rywalizacji z Robertem Gumnym, który wtedy był czołowym wychowankiem Kolejorza.

- Docelowa moja pozycja to prawa obrona i tam będę rywalizował z Robertem. Zobaczymy, kto wygra rywalizację, a liczę, że to właśnie ja zostanę sprzedany za kilka milionów. Jakbym w siebie nie wierzył, to nie podjąłbym takiej decyzji, żeby przyjść do Lecha. Wiedziałem, że Robert się za chwilę wyleczy, czego mu życzę z całego serca, aby mógł wrócić do formy. Sam wiem, jak to jest przechodzić przez ciężką kontuzję i nikomu się tego nie życzy. Będziemy rywalizować sportowo i będzie to na pewno z korzyścią dla nas obu. Nie obawiam się, że Robert będzie faworyzowany - mówił Alan w rozmowie z nami na łamach "Głosu Wielkopolskiego".

Zobacz też: Koncert Kolejorza, Biała Gwiazda została zdemolowana przy Bułgarskiej

Chwilę później Gumnego już nie było i Alan dostał szanse pokazania swoich umiejętności. Rozpoczęło się od udanych w jego wykonaniu eliminacji do Ligi Europy. W rundzie jesiennej Alan rywalizował o skład z Bohdanem Butko, ale ten nie postawił dużych wymagań. Na pewno nie takich, jak za pierwszym razem, kiedy przyszedł do Lecha. Wiosną Alan był sam na prawej obronie i z meczu na mecz wyglądało to gorzej. Potem na prawą obronę zaczął wskakiwać z konieczności Lubomir Satka. Mimo tego poprzedni sezon w wykonaniu 28-letniego obrońcy można uznać za poprawny. 39 meczów we wszystkich rozgrywkach, 5 asyst, debiut w Lidze Europy i reprezentacji Polski.

Przed startem obecnego sezonu do klubu dołączył Joel Pereiera, który podczas okresu przygotowawczego wygrał rywalizację o miejsce w pierwszym składzie na początku sezonu z Czerwińskim. Jak słyszeliśmy, Alan nie za dobrze zniósł tę porażkę, a to może dziwić, bo przychodząc do Lecha był gotów sadzać na ławce Roberta Gumnego, sprzedanego za 3 miliony euro do Augsburga. Zatem walka o skład z Portugalczykiem nie powinna go złamać.

Czytaj też: Lech Poznań ma problem z Alanem Czerwińskim. "Mamy na niego specjalny plan"

Alan dostał kolejną szansę na wygranie tej rywalizacji w 3. kolejce, bo w poprzedniej serii gier Pereira za czerwoną kartkę wyłapał kilkomeczowe zawieszenie. Czerwiński zagrał 90 minut w wygranym 2:0 meczu z Cracovią. Mógł mieć nawet piękną asystę, ale przez VAR, bramka została anulowana. Oceniliśmy go na "5" w dziesięciostopniowej skali.

"Gdyby nie minimalny spalony, to miałby asystę. Był trochę niewykorzystywany przez kolegów. Widać było, że ma "gaz". Chciał pokazać, że jest lepszy od Pereiry i naszym zdaniem to mu się udało".

Coś złego wydarzyło się w Niecieczy, kiedy Alan grał słabo, co przyznawał sam trener Kolejorza, który mówił, że "Czerwiński był bardzo nerwowy". Zszedł wówczas już po 45 minutach z boiska. Po tym meczu wylądował nawet na trybunach w starciu z Lechią. Z Pogonią był na ławce, ale na boisku się nie pojawił. Dostał szansę znowu w starciu z Rakowem, ale po 45 minutach ponownie zszedł z boiska. Maciej Skorża dodawał, że zmiana w ostatnim meczu wynikała ze względów taktycznych, a nie postawy Alana.

Zobacz też: Mikael Ishak jak Antonín Panenka. Zobacz, jak lechita oszukał bramkarza Wisły Kraków

Na konferencji prasowej postanowiliśmy dopytać trenera, co się dzieje z tym zawodnikiem. Czy można już mówić o pewnym zjeździe albo słabszym okresie? A może po prostu Alana zaczyna przytłaczać ciągła presja i rywalizacja w Lechu? Sztab ma na niego... specjalny plan.

- Bardzo mocno liczę na Alana. Wierzę w tego zawodnika i wiem, że on jeszcze pokaże grę na najwyższych swoich obrotach. W tym sezonie z Cracovią były momenty, gdzie grał nieźle. To faktycznie nie jest łatwy czas dla niego. Moje decyzje mu nie pomagają, żeby być w najwyższej formie, ale one są wypadkową dobra drużyny. Pracujemy z Alanem indywidualnie. Maciej Kędziorek wziął go pod swoje skrzydła. Stworzyliśmy dla niego specjalny program, aby popracować nad jego deficytami, ale żeby też jego mocne strony były na dobrym poziomie. Sezon jest długi. Gramy do świąt Bożego Narodzenia i Alana na pewno jeszcze zobaczymy na boisku - odpowiedział Maciej Skorża.

Zobacz też: Maciej Skorża po meczu Lecha Poznań z Wisłą Kraków: Nie możemy za szybko uwierzyć, że jesteśmy już maszynką do wygrywania

Po naszym tekście kibice na Twitterze wskrzesili akcję pod nazwą #dawajAlan, jako wsparcie dla piłkarza. Te głosy przekazał samemu piłkarzowi Wojciech Tabiszewski, szef działu sportu w Lechu Poznań.

"Przekazałem wszystkie Wasze wiadomości do Alana. Odpisał tak: „Dziękuje Bardzo, to bardzo miłe ale przede wszystkim motywujące do pokazania tym ludziom, którzy we mnie wierzą, ze maja racje. Ja odpowiem czynami a nie słowami.”
#DawajAlan" - napisał na Twitterze Tabiszewski.

Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Wisłą Kraków:

Dla takich meczów przychodzi się na stadion i kocha się piłkę nożną. Nic lepszego w piątkowy wieczór w Poznaniu nie mogło się wydarzyć. Lech przy wsparciu prawie 27 tysięcy widzów rozbił Wisłę Kraków aż 5:0, gdzie tylko w strzałach celnych było aż 11:1 dla ekipy Macieja Skorży. Lech Poznań momentami miał miażdżącą przewagę nad rywalem. Kolejorz na początek 8. kolejki wysłał przekaz reszcie ligi: Bójcie się, Lech ma się zdrów i wraca na właściwe miejsce. Wszystko zaczyna się w Poznaniu zgadzać. Oceniliśmy lechitów za koncert przy Bułgarskiej, bo tak trzeba nazwać występ przeciwko Wiśle Kraków. Oceny w skali 1-10.Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Wisłą Kraków --->

Co za wieczór, co za noc! Lech Poznań rozbił Wisłę Kraków 5:...

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie