Najważniejsze jest bycie sobą na sto procent, do tego pokora...

    Najważniejsze jest bycie sobą na sto procent, do tego pokora i chęć pracy - rozmowa z Darią Zawiałow

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Darię Zawiałow usłyszymy w sobotę w parku Starego Browaru podczas koncertu „Miejskie  granie”

    Darię Zawiałow usłyszymy w sobotę w parku Starego Browaru podczas koncertu „Miejskie granie” ©Krzysztof Szymczak

    z Darią Zawiałow, wokalistką, autorką tekstów i kompozytorką, o pierwzej płycie, koncertach i trudnym starcie młodego artysty
    Darię Zawiałow usłyszymy w sobotę w parku Starego Browaru podczas koncertu „Miejskie  granie”

    Darię Zawiałow usłyszymy w sobotę w parku Starego Browaru podczas koncertu „Miejskie granie” ©Krzysztof Szymczak

    W tym roku pojawiasz się zarówno na „Męskim Graniu” jak i na „Miejskim Graniu”. Czym jest dla młodej wokalistki udział w tych dwóch projektach?
    Myślę, że przede wszystkim dla mnie jest to coś dużego. „Męskie granie” to trasa, na której zawsze chciałam zagrać. Uczestniczyłam w niej jako widz i podpatrywałam swoich idoli. Teraz mogę sama wystąpić i jest to fantastyczne. To naprawdę dla mnie duża rzecz.

    Skąd się wzięłaś? Śpiewałaś m.in. w chórkach Maryli Rodowicz...
    Sama nie wiem skąd się wzięłam. Pochodzę z Koszalina. Moja droga do wydania pierwszej płyty była bardzo długa. Miałam 15 lat gdy przeprowadziłam się do Warszawy i wtedy zaczynałam w „Szansie na sukces”. Potem była praca u Maryli Rodowicz i udział w „X Factor”. Musiałam dojrzeć jako kobieta i dojrzeć muzycznie do tego, aby wydać swój pierwszy album. I w końcu się udało, ale po drodze było dużo przeszkód i bardzo długo to trwało. Ostatecznie cieszę się, że dopiero teraz nadszedł ten moment.

    Tytuł Twojej płyty „A kysz” może intrygować. Przed kim, albo przed czym się bronisz? Czego chcesz uniknąć?
    To taki przeganiacz złych mocy. Myślę, że to bardzo fajny tytuł. Ten zwrot został użyty na początku przeze mnie w piosence „Lwy”, która opowiada o ludziach, którzy zatracili takie wartości jak miłość, przyjaźń czy bycie dobrym człowiekiem, szacunek dla drugiego człowieka. I właśnie ludzkie miny często mówią innym „A kysz”. Potem chodziło to za mną bardzo długo i zastanawiałam się czy ten zwrot nie jest na tyle fajny by ozdobił okładkę płyty.

    A dlaczego mówi się, że jesteś młodą buntowniczką?
    Myślę, że dlatego, iż robię wszystko po swojemu i mimo tego, że byłam bardzo naciskana, aby nagrać płytę jazzową albo płytę, która nie była moja, postawiłam na swoim i chciałam zrobić wszystko po swojemu. Dlatego, że nie interesuje mnie showbiznes i światek celebrytów. Najbardziej interesuje mnie muzyka.
    Chcę ją robić i czuć po swojemu.

    Nie interesuje Cię showbiznes, a jednak jesteś w showbiznesie...
    Nie wiem czy jestem w showbiznesie. Robię muzykę, tworzę muzykę, gram koncerty. To jest dla mnie najważniejsze.
    Skoro tworzysz muzykę jakie są Twoje inspiracje?
    Bardzo różne. Radiohead, Foster The People, Arctic Monkeys, Warpaint, Foals. Wszystkiego po trochu, ale raczej są to zagraniczne inspiracje. Znaczącą inspirację stanowi też dla mnie Czesław Niemen.

    Nie zamierzasz śpiewć jego utworów?
    Śpiewałam je choćby na festiwalu Niemena w Słupsku.

    Jakie utwory śpiewałaś?
    „Italiam Italiam”, „Pieśń Wernyhory”, „Strange Is This World” czyli „Dziwny jest świat świat” po angielsku. Jest to trochę inna piosenka niż jej pierwowzór. Śpiewałam również „Pod Papugami” czy „Jednego serca” podczas festiwali młodzieżowych. Dużo tego było.

    Na Twojej płycie jest utwór „Malinowy chruśniak”. To inspiracja Leśmianem?
    Nie. To absolutnie nie była inspiracja Leśmianem. Napisałam erotyk dlatego, że muzyka skojarzyła mi się z czymś namiętnym, sensualnym, a potem ten tekst skojarzył się Michałowi Kushowi, producentowi płyty z wierszem Leśmiana. Postanowiliśmy trochę przeinaczyć tytuł i oddać hołd wybitnemu poecie.

    Czy dzisiaj po Twoich doświadczeniach uważasz, że debiut młodej artystki, młodej wokalistki w Polsce jest łatwy?
    Myślę, że debiut wokalistów jest bardzo trudny. Widzę, że młodzi ludzie borykają się z brakiem pomysłu na siebie albo ze zwyczajnym brakiem możliwości. Czasami decyduje o wszystkim brak budżetu na nagrywanie utworów. Wytwórnie często nie są zainteresowane promowaniem młodych ludzi. Ja przeszłam bardzo długą drogę, aby wydać płytę. Zapewne są szczęściarze, którym wszystko od razu odpali i wtedy super. Według mnie najważniejsze jest bycie sobą na sto procent, a do tego pokora i chęć do pracy.

    W ciągu dwóch tygodni dwukrotnie występujesz w Poznaniu. Jakie są Twoje związki z tym miastem?
    Nie mam żadnego związku z Poznaniem, ale bardzo się cieszę, że mogę tu zagrać. Na jesiennej trasie, którą właśnie ogłosiliśmy także znajdzie się Poznań. To bardzo fajne miasto i mam nadzieję, że znajdzie się tu paru chętnych aby nas posłuchać.(śmiech) .

    W ubiegłym roku na Enea Spring Break Festivalu w Poznaniu okrzyknięto Cię objawieniem. Czy to miało dla Ciebie jakieś znaczenie?
    Ogromne. Dlatego, że to był pierwszy festiwal, na którym się pojawiliśmy z moim debiutanckim materiałem. Jeszcze wtedy był to bardzo nieśmiały występ. Byłam nieśmiała na scenie, trochę zamknięta w sobie. Granie koncertów mnie zmienia, bardziej się otwieram. Recenzje, które się pojawiły po Spring Break’u były naprawdę bardzo pochlebne co mnie ogromnie zaskoczyło i było mi naprawdę bardzo miło. I z wielka chęcią powrócę na ten festiwal jeśli będzie okazja.

    Rozmawiał
    MAREK ZARADNIAK

    Miejskie Granie z Żywcem, Park Starego Browaru, 22 lipca, godzina 20, wstęp wolny






    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo