Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Niezła inauguracja wiosny, choć nie obyło się bez strat. Lech Poznań wygrywa pierwszy z 18 finałów

Bartosz Kijeski
Bartosz Kijeski
Kolejorz po bramkach Filipa Szymczaka oraz Radosława Murawskiego pokonał Zagłębie Lubin 2:0
Kolejorz po bramkach Filipa Szymczaka oraz Radosława Murawskiego pokonał Zagłębie Lubin 2:0 Adam Jastrzębowski
Lech Poznań dobrze rozpoczął rundę wiosenną piłkarskiej ekstraklasy. Kolejorz na inaugurację 2024 roku, pod wodzą nowego-starego szkoleniowca pokonał przed własną publicznością Zagłębie Lubin 2:0. To nie był mecz marzenie, jednak cal został wypełniony w stu procentach. Nie obyło się w tym meczu bez strat. Do sporej już liczby piłkarzy, którzy zmagają się z urazami i problemami, dołączyło dwóch kolejnych.

Mimo że do astronomicznej wiosny jeszcze grubo ponad miesiąc, to ta piłkarska przy Enea Stadionie rozpoczęła się w sobotę. Do trzeciego Kolejorza przyjechało dziewiąte w tabeli Zagłębie Lubin. Miedziowi, tak jak i Lech w zimowym okienku transferowym nie kupili żadnego nowego piłkarza. Ekipa Waldemara Fornalika podczas przygotowań do wznowienia rundy wypadli całkiem przyzwoicie, wygrywając dwa mecze i remisując trzy pojedynki.

Zobacz też: Warta Poznań na początku rundy wiosennej zmierzy się z Rakowem Częstochowa. Kajetan Szmyt złożył obietnicę trenerowi Zielonych

Przed sobotnim meczem, Mariusz Rumak, czyli nowy-stary trener Niebiesko-Białych, który na poznańską ławkę wraca po 9,5 roku, miał spory ból głowy. Nie mógł skorzystać z usług Mikaela Ishaka (uraz żeber), Artura Sobiecha (kontuzja kolana), Filipa Dagerstala (rekonwalescencja), Aliego Gholizadeha (urlop po Pucharze Azji), Kristoffera Velde (pauza za kartki), a w ostatniej chwili wypadli Afonso Sousa (choroba) i Miha Blazić (uraz).

Kolejorz rozpoczął mecz z wysokiego "C". Od początku było widać ogromny głód ze strony gospodarzy. Najpierw już w 1. minucie z ostrego kąta zablokowany został strzał Jespera Karlstroema, jednak trzy minuty później poznaniacy mogli cieszyć się ze zdobytej bramki. Świetnym pressingiem popisał się Adriel Ba Loua. Iworyjczyk wykorzystał błąd gospodarzy, zagrał piłkę do środka pola karnego, gdzie był Filip Szymczak, a ten bez kłopotów zdobył drugiego gola w ligowych rozgrywkach w tym sezonie.

Kolejne minuty upłynęły pod absolutną kontrolą lechitów, jednak niewiele z tej przewagi wynikało. Kolejorz świetnie radził sobie w odbiorze piłki, skutecznie zatrzymując lubinian jeszcze w środkowej strefie boiska. Poznaniacy mogli czuć się w pełni bezpiecznie i komfortowo, tym bardziej że wszyscy w defensywie spisywali się na dobrym poziomie.

W 23. minucie Lech oddał kolejny strzał na bramkę. Po głębokim dośrodkowaniu na piątym metrze najwyżej wyskoczył Bartosz Salamon. Pomimo 196 centymetrów wzrostu, futbolówka leciała zbyt wysoko, aby środkowy defensor Kolejorza mógł oddać czysty strzał, w efekcie przeleciała ona nad poprzeczką Jasmina Buricia. To nieco obudziło Miedziowych, którzy postanowili w końcu ruszyć do ataku. Groźnie pod bramką Bartosza Mrozka zrobiło się po strzale Kacpra Chodyny, jednak ta próba została skutecznie zablokowana.

Na kwadrans przed końcem z boiska musiał zejść asystent przy pierwszym trafieniu. Ba Loua sygnalizował uraz po jednym ze starć. W jego miejsce pojawił się Alan Czerwiński, natomiast skrzydłowy Kolejorza, schodząc na ławkę rezerwowych, nie krył złości i rozczarowania.

Pięć minut przed końcem Kolejorz, a dokładniej Barry Douglas może mówić o ogromnym szczęściu. Wyraźnie wolniejszy Szkot we własnym polu karnym sprowadził do parteru Tomasza Pieńko, jednak gwizdek arbitra Daniela Stefańskiego milczał. Protestowali nie tylko piłkarze z Lubina, ale także cała ławka rezerwowych. Mimo nacisków ze strony gości, sędzia swojego zdania nie zmienił, a Lech schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Początek drugiej połowy nie zaczął się dobrze dla Lecha. Z powodu urazu z boiska musiał zejść Antonio Milić, a w jego miejsce pojawił się Michał Gurgul. Goście po przerwie byli bardziej aktywni od Kolejorza, a w 51. minucie powinni cieszyć się z gola. W świetnej sytuacji znalazł się Pieńko, który bez problemu ograł Murawskiego i stanął "oko w oko" z Mrozkiem. I tylko młody zawodnik Miedziowych wie, jak futbolówka nie znalazła drogi do siatki.

Później ten sam zawodnik został zatrzymany przez Salamona, a chwilę potem Mateusz Wdowiak główkował nad poprzeczką.

I gdy wydawało się, że remis jest kwestią czasu, w 72. poznaniacy podwyższyli prowadzenie. Jedna z niewielu akcji została zakończona powodzeniem. Lewą stroną boiska urwał się Filip Marchwiński. Młodzieżowiec Niebiesko-Białych dostrzegł przed szesnastką niepilnowanego Radosława Murawskiego, a ten pięknym strzałem, wewnętrzną stroną prawego buta nie dał szans byłemu bramkarzowi Kolejorza. Dla 29-latka było to pierwsze trafienie w ekstraklasie od blisko roku. Ostatniego gola na ligowych boiskach zanotował dokładnie 11 lutego 2023 w starciu przeciwko Wiśle Płock (1:0).

Do końca spotkania lechici kontrolowali wydarzenia na boisku, a i samo Zagłębie nie przejawiało większej chęci, aby zniwelować straty. Tak jak mówił trener Rumak, to pierwszy z 18 finałów zaplanowanych na wiosnę. Kolejne spotkanie w przyszłym tygodniu. Poznaniaków czeka trudny wyjazd do Białegostoku na pojedynek z liderem - Jagiellonią. Ten mecz zaplanowano na 17 lutego na godzinę 17.30.

Budynek Warty Poznań został wyburzony na początku 2024 rokuZobacz zdjęcia --->

Historyczny budynek Warty Poznań zniknął z powierzchni ziemi...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Reportaż Śląski Związek Rolników Strajk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski