Os. Piastowskie w Poznaniu: Bezdomni spalili kiosk? [ZDJĘCIA]

Katarzyna Dobroń
Os. Piastowskie w Poznaniu: Bezdomni spalili kiosk? KD
Na osiedlu Piastowskim stoją dwa nieczynne od kilku lat kioski. Podczas zimy jeden z nich służył bezdomnym jako noclegownia. W lutym wybuchł tu pożar. Od tego czasu właściciele znajdujących się kilka metrów dalej garaży niepokoją się o swoje samochody, a mieszkańcy osiedla mijają w drodze na przystanek tramwajowy spalony szkielet kiosku.

- Codziennie przechodzą tędy setki osób, w tym młodzież z pobliskiego liceum. Bezdomni i podejrzane towarzystwo wciąż tu przychodzą. Przebierają się, a wieczorami piją i leżakują - mówi Janusz Cybichowski, radny z Rady Osiedla Rataje. - Interweniowałem w połowie ubiegłego roku na posiedzeniu rady osiedla, u straży miejskiej i w wydziale gospodarki nieruchomościami UM, ale bez żadnego efektu.

Po kilku interwencjach straż miejska ustaliła właściciela gruntu. Okazało się, że jest nim... miasto.

- Kioski są nieużywane, niszczeją i zachęcają podejrzane towarzystwo - przyznaje Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej. - Było dwóch dzierżawców, którym wygasła umowa, więc wysłaliśmy już co najmniej dwa pisma do wydziału gospodarki nieruchomościami Urzędu Miasta.

W grudniu WGN przeprowadził wizję lokalną. "Mając na uwadze bardzo zły stan kiosku i sytuacje stwarzające bezpośrednie niebezpieczeństwo dla uczęszczających w pobliżu kiosku mieszkańców osiedla, wydział będzie dążył do jak najszybszego usunięcia" - zapewniono w piśmie podsumowującym wizję.

- Jeszcze na przełomie lutego spali tu zimą bezdomni. Mieli materace i kuchenkę, bo kioski były podłączone do rozdzielni prądu przy garażach. Było kilka mniejszych pożarów, aż w końcu straż pożarna odrąbała przewody. Interwencji WGN jak nie było, tak nie ma - mówi radny.

Agnieszka Szymankiewicz z wydziału gospodarki nieruchomościami tłumaczy, że usunięcie kiosku przedłuża się , bo miasto nie może porozumieć się z poprzednim najemcą gruntu. - Umowa wygasła w czerwcu 2012 roku, kiedy najemca przestał regularnie płacić czynsz - mówi. - Wzywaliśmy go do usunięcia kiosku, a potem do przekazania gruntu, abyśmy mogli to zrobić sami, ale w grudniu 2013 roku kontakt z byłym najemcą się urwał.

Po dwóch latach rozmów, WGN zamierza zwrócić się z problemem na drogę sądową.

- Ten problem trwa tak długo, bo nie chcieliśmy, aby to miasto płaciło za usunięcie kiosku - mówi Agnieszka Szymankiewicz.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Poznaniak

To nie umiecie poradzić sobie z menelami i urzędasami, czy wam się najnormalniej w świecie nie chce?
Tak ciężko jest odnaleźć właściciela? Wywieźć, wystawić rachunek, obciążyć (meneli i urzędasów) kosztami. W zamian mogą być roboty publiczne

Dodaj ogłoszenie