18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Pierwszy wywiad prasowy nowego szefa poznańskiego PiS

Michał Kopiński
Sławomir Sedler
Rozmowa z Tadeuszem Dziubą, p.o. prezesa PiS w Poznaniu

Dwa miesiące temu nie był Pan nawet członkiem PiS, teraz jest Pan już szefem poznańskich struktur tej partii. Że tak się stanie mówiło się od kiedy wystartował Pan jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach na prezydenta Poznania jesienią ubiegłego roku. Trzy lata bez polityki (Dziuba był wojewodą wielkopolskim w latach 2006/07, za premiera Jarosława Kaczyńskiego - red.) znudziły Pana na tyle, że postanowił Pan wrócić?
Widzę to inaczej. Od 1995 roku byłem kilkanaście lat poza polityką, z niepełną dwuletnią przerwą na sprawowanie funkcji wojewody. To zresztą nie tyle funkcja polityczna, co administracyjno-polityczna.

Jakby na to nie patrzeć, przez ostatnie lata - do wyborów na prezydenta Poznania - w polityce Pana nie było. Skąd ten powrót?
To kwestia osobistego wyboru. Praca w Najwyższej Izbie Kontroli, z którą byłem związany przez ostatnie kilkanaście lat, dawała mi ogromną satysfakcję. Osiągnąłem jednak solidny poziom doświadczeń i umiejętności, więc przyszedł czas, aby sprawdzić się bezpośrednio w życiu publicznym.

Małgorzata Stryjska, którą Pan zastąpił jako prezes, się w nim nie sprawdziła?
Uważam, że ma spore osiągnięcia w kierowaniu partią w okręgu poznańskim w ostatnim czasie. Przede wszystkim potencjał PiS w Poznaniu bardzo wzrósł, liczba członków partii okręgu zwiększyła się ponad dwukrotnie.

Liczy Pan ten wzrost od momentu, kiedy po wyjściu z PiS rodziny Libickich i popierających ich działaczy poznańskie struktury partii zostały zdziesiątkowane. Trudno mówić o wzroście, to raczej mozolna próba odbudowy dawnej pozycji.
Demonizuje się sprawę odejścia rodziny Libickich. Moim zdaniem mówienie o zdziesiątkowaniu to przesada. Inne zasługi prezes Stryjskiej to bardzo sprawnie przeprowadzona kampania prezydencka Jarosława Kaczyńskiego w okręgu poznańskim, która zaowocowała odtworzeniem młodzieżówki PiS oraz powstaniem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, grupującego pracowników poznańskich uczelni. W trakcie jej kadencji zwiększyło się znaczenie klubu "Gazety Polskiej".

A jednak, pomimo tych działań - a według Pana sukcesów - Małgorzaty Stryjskiej, postanowił Pan ją zastąpić. Co chce Pan zmienić?
Sytuacja była przymusowa, ponieważ prezes Stryjska złożyła rezygnację z członkostwa w PiS. Moim głównym zadaniem będzie efektywne spożytkowanie potencjału poznańskiego PiS i jego pomnożenie. Należy sądzić, że szefostwo partii doszło do wniosku, że powierzenie mi obowiązków jest dobrym pomysłem (Dziubę wybrał na szefa zarząd okręgu PiS, ale rekomendował go prezes Jarosław Kaczyński - przyp. red.).

Prezes Stryjska złożyła rezygnację, kiedy dowiedziała się, że ją Pan zastąpi.
Ja nie znam motywów jej działania.

Mówi Pan, że chce jak najefektywniej wykorzystać potencjał PiS. A konkretnie?
Celem głównym w długiej - przynajmniej czteroletniej, a może dłuższej - perspektywie czasowej jest to, by PiS zdobył w Poznaniu i powiecie poznańskim pozycję porównywalną z tą, którą ma tu PO.

Naprawdę wierzy Pan w to, że przekona do PiS połowę poznaniaków?
Chciałbym, aby PiS w aglomeracji poznańskiej osiągnęło stały poziom poparcia ok. 30 procent. Dziś ma ok. 20 proc.

Poznańscy politycy PiS od czwartku myślą o jednym: kto pójdzie w górę, a kto poleci w dół. Szykuje Pan ruchy personalne?
Polityka to działalność zespołowa. Decyzje personalne też są decyzjami kolegialnymi.

Wiceszef młodzieżówki Paweł Chmiel publicznie bardzo ostro Pana krytykuje. To jego koniec w PiS?
Dyskusje wewnątrzpartyjne są nie tylko dozwolone, ale wręcz bardzo pożądane. Natomiast publiczne wypowiadanie inwektyw i nieuzasadnionych zarzutów stanowi naruszenie statutu partii.

Uciekł Pan od odpowiedzi. Zmieńmy temat. Wojewoda Dziuba zamknąłby dla kibiców stadion, tak jak zrobił to Piotr Florek?
Nie zamknąłbym. Chuligaństwo należy tępić, karząc tych, którzy chuliganią, a nie zamykając stadiony.

To pijarowskie zagranie premiera Donalda Tuska?
Donalda Tuska przedstawia się jako sprawnego polityka. W tym wypadku wykazał się wyjątkowo małą pomysłowością. Zamykanie stadionów robi wrażenie retorsji za to, że jego rząd jest ostatnio krytykowany przez kibiców.

Jako radny należy Pan do najzagorzalszych krytyków prezydenta Grobelnego. Szczególnie mocno krytykuje Pan politykę finansową miasta. Jakie błędy popełnia Ryszard Grobelny?
Moim zdaniem, do pewnego momentu polityka finansowa miasta była dosyć zrównoważona. Po 2007 r. rozpoczęło się nieracjonalne inwestowanie, którego skutki będziemy odczuwali przez 10 lat, o czym wielokrotnie mówiłem.

Grobelny - ale nie tylko on - konsekwentnie powtarza, że dopóki pieniądze unijne płyną do nas szerokim strumieniem, to warto się zadłużać i inwestować, bo niemal za każdą wydaną złotówką idzie kolejna, którą dostajemy. To Pana nie przekonuje?
Ale to jest inwestowanie bez strategicznego planu, nie prowadzące do ustalonych z góry celów generalnych.

A konkretniej? Które inwestycje są nieprzemyślane?
Weźmy za przykład poznańskie drogi. Wiadomo, że ich stan się nie poprawi, dopóki nie zostaną wzmocnione podbudowy. Dziś około 60 procent poznańskich dróg ma konstrukcję niedostosowaną do obecnych obciążeń. To wiadomo od wielu lat. Choć przez te lata włożyliśmy w drogi setki milionów złotych, ten niezadowalający stan nie został znacząco zmieniony. To jeden z wielu przykładów braku strategii.

Ryszard Grobelny przekonuje, że strategię ma.
Uważam, że prezydent Ryszard Grobelny i jego ekipa źle zarządzają zasobami poznańskiej wspólnoty samorządowej. Dziś zarządza się, stawiając przed sobą cel albo cele generalne, następnie przekłada się je na programy realizacyjne, którym przypisane są szczegółowe zadania. Oczywiście wszystkie one są ze sobą ściśle i logicznie powiązane, tak by zrealizowanie tych konkretnych zadań było równoznaczne z wykonaniem danego programu, a zrealizowanie sekwencji programów prowadziło wprost do osiągnięcia założonego celu albo celów. Tak w Poznaniu niestety nie jest.

Cytuje Pan fragmenty podręcznika zarządzania. To prostsze niż kierowanie miastem. Co konkretnie - i jak - PiS zrobiłoby lepiej i skuteczniej, niż obecne władze Poznania?
Jako przykład podam kilka niezrealizowanych dotąd celów. Przez kilkanaście lat nie przedłużono linii szybkiego tramwaju na południowy skraj miasta. W zasadzie nie ma szybkiej komunikacji tramwajowej na kierunku zachód-wschód. Ceny komunikacji miejskiej są wysokie, wyższe niż np. w Pradze. Praktycznie nie ma budownictwa komunalnego, finansowo dostępnego. Z programu renowacji zabytkowych kamienic komunalnych wykonano mniej niż 10 proc. Wszystko to jest następstwem tego, że władze Poznania nie stawiają sobie dalekosiężnych celów. PiS powinien im to przypominać każdego dnia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasienka----asienka

...

H
Hycel

Jako wojewoda był przeciw Poznaniowi, zaskarżał co tylko mógł, torpedował rozwój miasta. Pamiętamy. Teraz jest miłosierny dla kiboli, teraz taki milutki dziubek.

p
pln

Jako wojewoda tez machał szabelką, a nic nie zwojował.

Dodaj ogłoszenie