Strzeszynek: Jezioro jednak przejdzie rekultywację

Agnieszka Świderska
Strzeszynek ma szansę doczekać lata i nie zamienić się w zieloną cuchnącą zupę, do której w zeszłym roku niewiele mu już brakowało. Jeszcze przed sezonem przejdzie doraźną rekultywację, na którą wyłoży pieniądze Urząd Marszałkowski. Znacznie większe fundusze będą potrzebne na kompleksową rekultywację tego niegdyś jednego z najczystszych jezior Wielkopolski.

I chociaż przez wiele miesięcy trudno było znaleźć nie tylko winnych, ale i chętnych do naprawienia tego, co zatruli inni, teraz nie tylko się znaleźli, ale jeszcze połączyli siły. Pieniądze, a w grę wchodzi nawet kilkaset tysięcy złotych, wyłożą wspólnie: miasto Poznań, Urząd Marszałkowski, gmina Suchy Las oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, do którego właśnie trafił wniosek w tej sprawie. Beneficjentem tego, co przyzna Fundusz będzie PZW. W akcję ratunkową włączyli się także poznańscy naukowcy.

CZYTAJ TEŻ:

ŚCIEKI WCIĄŻ PŁYNĄ DO JEZIORA STRZESZYŃSKIEGO
STRZESZYNEK: BADANIA NIEBEZPIECZNEJ WODY TRWAJĄ
SANEPID ZAMKNĄŁ KĄPIELISKO NAD JEZIOREM STRZESZYŃSKIM

To pierwsze od miesięcy światełko w tunelu dla Strzeszynka pojawiło się wczoraj na posiedzeniu komisji ochrony środowiska Rady Miasta. Nie wszystkim jednak udzielił się optymizm.

- Jeżeli wcześniej nie rozwiąże się problemu ścieków spływających razem z deszczówką do jeziora, będą to pieniądze wyrzucone w błoto - twierdzi Jerzy Juszczyński z Polskiego Klubu Ekologicznego. - Temat ratowania jeziora będzie wracał jak bumerang, a przycichnie tylko po kolejnej rekultywacji. W końcu kogoś nie będzie już na nią stać - dodaje.

Porozumienie między samorządami najwyraźniej jest jeszcze zbyt kruche, by ryzykować wskazywanie winnych.

- Najpierw jezioro - przekonywali wspólnie przewodniczący komisji, Bartosz Zawieja z PO i Arkadiusz Błochowiak z Departamentu Środowiska w Urzędzie Marszałkowskim.

- Niezależnie od tego, do kogo należy jezioro, a kto je zatruwa, trzeba je ratować. Nie ma czasu na oskarżenia i sądy - dodał Arkadiusz Błochowiak.

Nie brakowało jednak opinii podobnych do Juszczyńskiego: jeżeli będziemy likwidować tylko skutki, nigdy nie usuniemy przyczyny. Czy nie można po prostu odciąć jeziora od podejrzanej deszczówki z Suchego Lasu? Piotr Szczepanowski , wicedyrektor wydziału ochrony środowiska w poznańskim magistracie, twierdzi, że nie pozwalają mu na to przepisy. Kilka miesięcy temu zapewniał jednak, że zażąda od władz Suchego Lasu, by deszczówka miała parametry mniej zbliżone do ścieku.

Prof. Ryszard Gołdyn nie ma wątpliwości: rekultywacja Strzeszynka będzie miała sens jedynie wtedy, gdy do jeziora będzie trafiało mniej deszczówki, za to lepszej jakości. Jerzy Świerkowski, zastępca wójta Suchego Lasu niczego jednak nie deklarował poza tym, do czego zobowiązał się wcześniej: wsparcia finansowego rekultywacji i ściślejszej kontroli wywozu ścieków przez mieszkańców.

Strzeszynkowi będzie musiała na razie więc wystarczyć mała rekultywacja. Ta duża rozpocznie się najwcześniej za rok.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? a.swiderska@glos.com

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie