Wojewódzki Inspektor Sanitarny: Sól przemysłowa to odpad

LUCA
Andrzej Trybusz, wojewódzki inspektor sanitarny
Andrzej Trybusz, wojewódzki inspektor sanitarny Archiwum
Udostępnij:
Poznańscy śledczy zdecydowali, że nie ujawnią listy odbiorców soli przemysłowej. Czekają na wyniki badań jej ewentualnej szkodliwości. Decyzji prokuratury nie chce komentować Andrzej Trybusz, wielkopolski inspektor sanitarny.

- Poczekajmy na wyniki badań. Wtedy okaże się, na ile sól przemysłowa mogła być szkodliwa dla zdrowia - wtóruje śledczym inspektor Andrzej Trybusz.

Trybusz negatywnie ocenia fakt produkowania artykułów spożywczych przy użyciu soli przemysłowej. Jak zaznacza, to fałszowanie żywności, a poza tym sól przemysłowa kupowana w Anwilu była odpadem poprodukcyjnym. Jednak jak wynika z jego słów, może okazać się, że sól przemysłowa nie miała niszczącego działania na zdrowie ludzi.

CZYTAJ TEŻ:

POZNAŃ: AFERA SOLNA - SPRZEDAWALI SÓL PRZEMYSŁOWĄ JAKO JADALNĄ
AFERA SOLNA: ŚLEDCZY PODALI NOWE FAKTY

- Sól przemysłowa może zawierać do 4 procent siarczanu sodu, znacznie więcej niż na przykład sól kamienna, której niektórzy producenci podają, że poziom siarczanu to 1,5 procent. Większa ilość tych związków w soli może wywołać biegunkę - mówi Andrzej Trybusz.

Zapytaliśmy inspektora czy służby sanitarne nie zawiodły, skoro przez lata do żywności dodawano sól przemysłową, niedopuszczoną do obrotu spożywczego?

- Służby nie zawiodły. Fakt, że sól przemysłowa dostała się do żywności, to zapewne wina wadliwych przepisów, a nie zaniechań ze strony służb sanitarnych. Na tej samej zasadzie można by powiedzieć, że zawiodły służby kontroli w poszczególnych zakładach. Proceder nie było łatwo wykryć, bo sól spożywcza i przemysłowa wyglądem i smakiem się nie różnią - przekonuje Andrzej Trybusz. - Nie wiadomo, jak długo to trwało. Sam fakt odnalezienia dokumentu sprzed 10 czy 12 lat nie oznacza jeszcze, że ta sól została już wtedy użyta przy produkcji żywności. Poza tym polska norma w ogóle nie przewiduje badania zawartości siarczanu sodu w soli - dodaje.

Do tej pory zarzuty postawiono pięciu osobom. To przedstawiciele trzech firm, którzy kupowali sól przemysłową w zakładach Anwil, a dalej sprzedawali jako sól spożywczą. Na jednej tonie mieli około 300 zł przychodu. Przedsiębiorcy nie przyznają się do winy. W trakcie przesłuchań mówili, że działali legalnie.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"...a poza tym sól przemysłowa kupowana w Anwilu była odpadem poprodukcyjnym." Jak to rozumieć? Bo odpady bywają różne... odpad po wydobyciu i rafinacji soli spożywczej jest ZUPEŁNIE innym odpadem, jak odpad po np. produkcji chloru do zastosowań przemysłowych...
Zatem prosimy o więcej danych o pochodzeniu tego "odpadu".
s
siwy dym
Polacy nic się nie stało.
Mało to żrecie odpadów, po co ten szum. Mówie wam to z wysokości urzędu, który piastuję. Więc mi nie przeszkadzać w piastowaniu. Przemysłowa znaczy dla przemysłu spożywczego.
f
fd
gdzie wtedy były "odpowiednie" urzędy ?
n
nick
To nic innego, jak ukrywanie przestepcow. Z etycznego punktu widzenia zarowno prokurator jak i wojewodzki inspector powinni podac sie do dymisji, zeby ci z wyzszym kodem moralnym mogli zajac ich stanowiska i wydawac decyzje. Zaczerpnijmy opini wiaryodnch swidkow, naukowcow z autorytetem, a nie politycznie motywowanych spekulantow.
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie