Nasza Loteria

Wstrząsające okoliczności zabójstwa w Puszczykowie. 42-latek wyjaśnił, dlaczego zamordował żonę i dwie córeczki. "Był jakiś dziwny"

Justyna Piasecka
Justyna Piasecka
Wideo
od 16 lat
Podejrzany o potrójne zabójstwo w Puszczykowie usłyszał zarzuty. 42-letni Obywatel Ukrainy Serhii T. przyznał się do zabójstwa swojej 29-letniej żony Julii oraz dwóch córek 4,5-letniej Darii i 1,5-rocznej Marii, które udusił gołymi rękami. Mężczyzna wyjaśnił śledczym, że zbrodni dokonał 13 listopada po kłótni z żoną. Po wszystkim planował odebranie sobie życia, jednak "zabrakło mu odwagi". Ostatecznie o tym, co zrobił, powiedział ochroniarzowi z galerii handlowej w Poznaniu.

Wstrząsające okoliczności potrójnego zabójstwa w Puszczykowie

W minioną sobotę, 18 listopada policjanci ujawnili zwłoki w jednym z domów w Puszczykowie, w którym mieszkała 5-osobowa rodzina z Ukrainy. 29-letnia Julia oraz jej dwie córki zostały zamordowane.

Czytaj też: Tragedia w Puszczykowie. Znaleziono zwłoki kobiety i jej dwóch córek. Zatrzymano ojca dzieci. "Zostanie przesłuchany w poniedziałek"

W sprawie zatrzymany został 42-letni Serhii T., mąż kobiety i ojciec dziewczynek. W domu przebywał jeszcze nastoletni syn kobiety z poprzedniego związku.

W poniedziałek, 20 listopada w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu odbyła się sekcja zwłok zamordowanej kobiety i dziewczynek.

- Według naszych ustaleń śmierć ofiar nastąpiła w wyniku uduszenia poprzez trzymanie szyi rękoma

- powiedział prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

42-latek z Ukrainy przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia

42-letni obywatel Ukrainy usłyszał trzy zarzuty zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia.

- Mężczyzna przekazał, że kłócił się z żoną o to, że nadużywa on alkoholu, że ma długi i nie pracuje. Z 13 na 14 listopada po jednej z takich kłótni postanowił zabić żonę. Jak stwierdził, chciał pozbyć się problemu, skoro żona cały czas miała do niego pretensje

- wyjaśnił prokurator.

I dodał: - Kiedy żona spała już z córkami na piętrze, poszedł do pokoju. Według jego relacji chciał zabić i zabił żonę, ale jedna z córek obudziła się i wówczas postanowił zabić też dziewczynki. W trakcie przesłuchania mężczyzna wskazał, że nie pamięta wszystkich szczegółów tego, co się wydarzyło.

Jak tłumaczył prok. Wawrzyniak z relacji podejrzanego wynika, że miał on problem z alkoholem i w dniu zabójstwa, jak i w trakcie zatrzymania był pod jego wpływem.

- Następnego dnia po zabójstwie, kiedy dotarło do niego, co zrobił, postanowił odebrać sobie życie, ale zabrakło mu odwagi. Borykał się z tym problemem. W sobotę pojechał razem z synem zamordowanej do galerii handlowej Avenida w Poznaniu. Tam zgłosił się do ochroniarza. Powiedział mu, że zabił żonę i córki

- wyjaśnił prokurator.

Zabójstwo w Puszczykowie. Kilka dni mieszkali ze zwłokami

Od zabójstwa do zatrzymania 42-latka i ujawnienia zwłok minęło kilka dni. W tym czasie w domu cały czas przebywał 11-letni syn zamordowanej kobiety. Śledczy tłumaczą, że chłopiec nie miał pojęcia, co się wydarzyło.

- Mężczyzna tłumaczył chłopcu, że mama i dziewczynki są w szpitalu, bo jest covid. Nie pozwalał mu wchodzić na piętro, ponieważ - jak mówił - jest tam substancja, która ma zniwelować wirusa. Chłopiec żył cały czas w przeświadczeniu, że jego siostry i matka są w szpitalu. Dopiero krótko przed tym, jak pojechali razem do Avenidy, powiedział nastolatkowi, że jego mama i siostry nie żyją

- wyjaśnił prok. Wawrzyniak.

Pojawia się pytanie, dlaczego 42-latek nie odebrał życia nastolatkowi.

- Twierdzi, że to nie było jego dziecko i dlatego nie chciał zabijać. Tak wyjaśnił podejrzany

- wskazał prokurator.

Prok. Wawrzyniak dodał też, że rodzina zamordowanej kobiety zaczęła się niepokoić brakiem kontaktu z nią, co pewnie skłoniło też 42-latka do tego, żeby przyznać się do zbrodni. Obecnie 11-latek jest pod opieką swojej babci.

Jeszcze w poniedziałek na wniosek prokuratury podejrzany 42-latek został tymczasowo aresztowany. Za zabójstwo żony i córek resztę życia może spędzić w więzieniu.

– Podczas przesłuchania podejrzany zachowywał się spokojnie, nie okazywał emocji, dopiero, kiedy prokurator zapytał go, czy żałuje, 42-latek rozpłakał się

– wskazał prokurator.

Zbrodnia w Puszczykowie. "Był jakiś dziwny"

Serhii T. przyjechał do Puszczykowa w 2018 roku. Rok później dołączyła do niego żona z dziećmi. Mężczyzna pracował w miejscowej restauracji. Od szefa lokalu miał wynajmować dom, połowę „bliźniaka”. Później był podobno zatrudniony w firmie cateringowej. Starsza z córek chodziła do przedszkola, 11-letni chłopiec uczył się w podstawówce.

Mieszkańcy Puszczykowa są wstrząśnięci, mówią, że nie zauważyli niczego niepokojącego.

Jeden z naszych rozmówców wskazuje, że widział, jak Julia razem z dziećmi chodziła po okolicy, jak maluchy się bawiły. Widział też, jak Serhii zaprowadzał córkę do przedszkola. Zwraca jednak na coś uwagę.

– Był jakiś dziwny. Dziwnym samym w sobie człowiekiem – powiedział jeden z mieszkańców.

Pani Grażyna, sąsiadka rodziny wskazała, że sprawiali wrażenie wycofanych.

– Próbowałam się do niej [Julii - red.] odezwać, ale jakaś dziwna była – stwierdziła.

W połowie lipca 2023 roku doszło do mrożącej krew w żyłach strzelaniny w samym centrum miasta — na Świętym Marcinie. Mikołaj B. podszedł w jednej z restauracji do siedzącej tam pary, po czym zastrzelił działacza społecznego Konrada Domagałę, kilka chwil później popełniając samobójstwo. Wydarzenie to sprawiło, że ponownie rozpoczęto debatę nad pojęciem rozszerzonego samobójstwa.

Najgłośniejsze morderstwa w Poznaniu. Oddech wstrzymywało ca...

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Obserwuj nas także na Google News

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski