Żużlowy skandal w cieniu tragicznej śmierci Lee Richardsona

Tomasz Sikorski
Mimo natychmiastowej pomocy nie udało się uratować Anglika
Mimo natychmiastowej pomocy nie udało się uratować Anglika Fot. Piotr Warczak
Niedziela była tragicznym dniem dla polskiego żużla. Tragicznym, bo na torze we Wrocławiu doszło do makabrycznego wypadku, w wyniku którego zmarł Lee Richardson. Ale też tragicznym, ze względu na to, co się stało w Gorzowie chwilę po tym, jak ta wstrząsająca wiadomość dotarła na stadion.

Komentarze nie pozostawiają cienia wątpliwości co do tego, z czym mieliśmy do czynienia podczas derbów Ziemi Lubuskiej. Skandal, szopka, wstyd - to najczęściej pojawiające się słowa opisujące to, co się działo w parkingu. To wszystko prawda, tak jak i to, że nasz żużel jest zaściankowy, małostkowy, cyniczny, wyrachowany i cały czas daleko mu do standardów, jakie powinny obowiązywać w wielkim sporcie, a za taki przecież w naszym kraju uważa się żużel.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Żużlowy świat jest wstrząśnięty wypadkiem Richardsona
Tragedia we Wrocławiu. Lee Richardson nie żyje
Żużel: Odwołane mecze w Polsce, Anglii i Szwecji
Żużel: Komunikat GKSŻ w sprawie tragedii Richardsona

Przykłady? We Włoszech, gdy na boisku zmarł młody piłkarz natychmiast odwołano całą kolejkę ligową. W Anglii, kiedy podczas meczu pucharowego Tottenham - Bolton zasłabł na boisku Fabrice Muamba, zawodnikom ani przez moment nie przyszło do głowy, by kontynuować mecz.

U nas śmierć kolegi z toru stała się pretekstem do karczemnej awantury, bluzgów przed kamerami telewizyjnymi i wzajemnych oskarżeń. A wszystko w imię czego? Dwóch głupich punktów czy punktu bonusowego, o którego ponoć wybuchła cała awantura, bo po ósmym biegu zielonogórzanom nagle przeszła ochota na kontynuowanie meczu.

Nieważne zresztą o co tak naprawdę chodziło. Istotne jest to, że żużlowe środowisko po raz kolejny się skompromitowało. Nie potrafiło wznieść się choć trochę ponad partykularne interesy. Inna sprawa, że już od dłuższego czasu można odnieść wrażenie, że gdy zaczynają się derby Ziemi Lubuskiej, to nagle ich uczestnikom włącza się blokada zdrowego rozsądku. A przecież to tylko sport!

Pochylając się nad tragedią Lee Richardsona można też dojść do jeszcze jednego smutnego wniosku. Nie jest tajemnicą, że Anglikowi w tym sezonie, podobnie jak i w ubiegłym roku, nie szło. Jeździł poniżej oczekiwań kibiców z Rzeszowa, którzy z każdym kolejnym meczem tracili cierpliwość do tego żużlowca. Wystarczyło popatrzeć na niedawny mecz PGE Marmy z Unią Leszno, podczas którego Lee Richardsona zwyczajnie wygwizdano.

- Często pisałeś do mnie komentując swoją jazdę, bo poprzedni sezon nie był najlepszy, a i teraz miałeś duże problemy ze sprzętem, staraliśmy się szukać rozwiązań. Bardzo cierpiałeś, że nie możesz pomóc swojej drużynie, tak jak byś chciał i do końca życia zapamiętam ten smutek w oczach, kiedy widzieliśmy się po zremisowanym meczu z Lesznem, a Ty wiedziałeś, że zawiodłeś Kibiców - napisała w specjalnym liście do zawodnika, już po jego śmierci prezes klubu, Marta Półtorak.

To tylko pokazuje, że Richardson zdawał sobie sprawę, że musi coś zrobić, by odzyskać zaufanie. A w żużlu słowo musi nabiera innego wymiaru. To zbyt niebezpieczny sport, by potęgować i tak ogromne ryzyko. Anglik we Wrocławiu przeszarżował. Pojechał tam, gdzie pojechać nie powinien i skończyło się tragedią.

Z ogromną presją nie poradziło sobie wielu żużlowców. Rafał Kurmański, Robert Dados, Łukasz Romanek, odebrali sobie życie, bo coś poszło nie tak. Richardson zmarł w wyniku wypadku, ale problem wydaje się ten sam.

Żużel, to sport specyficzny. Tutaj jeden błąd, jedna chwila mogą decydować o życiu i śmierci. Warto o tym pamiętać idąc na stadion, zanim zacznie się gwizdać i wykrzykiwać epitety pod adresem zawodników, którym nie idzie. Bo przecież nikt, kto wyjeżdża na tor, nie chce przyjeżdżać do mety ostatni. Lee Richardson też nie chciał i zapłacił za to najwyższą cenę.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
owca123

To co sie działo w Gorzowie to wstyd dla calej Polski i dla świata żużlowego...
Czy śmierc czlowieka, zawodnika, kolegi z toru nic nie znaczy dla naszych zawodników?? Teraz zaczna sie glupie tłumaczenia i przeprosiny a czy nie warto bylo od razu pomyślec i uszanowac śmierc zawodnika ktory zginął podczas tego co kochał najbardziej???
T.Gollob i K.Kasprzak pokazali wtedy jacy z nich koledzy i pokazali równiez ze licza sie pieniadze i wygranie sezonu!!!!!!!!!!!!!!1

Dodaj ogłoszenie