Afera mieszkaniowa: Mariusz T. proponuje ugody

Łukasz Cieśla
Mariusz T. został zatrzymany w czerwcu 2011 roku. W areszcie spędził kilka miesięcy.
Mariusz T. został zatrzymany w czerwcu 2011 roku. W areszcie spędził kilka miesięcy.
Poznański doradca finansowy Mariusz T., podejrzewany przez prokuraturę o oszukiwanie swoich klientów i wyłudzenia , próbuje dogadać się z pokrzywdzonymi. Jego prawnicy proponują im zawieranie ugód. Ich forma budzi jednak spore wątpliwości.

Śledczy negatywnie wypowiadają się o propozycjach doradcy, na którym ciążą zarzuty kilkudziesięciu oszustw. Podobne "pojednawcze" propozycje składają też inni podejrzani.


Czytaj także:
Poznań: Bohaterowie afer gospodarczych na wolności
Afera mieszkaniowa: Kolejna osoba trafi za kratki?
Kolejne zarzuty dla doradcy Mariusza T.

Jedna z pokrzywdzonych powiedziała nam, co znajduje się w listach od prawników Mariusza T. Wynika z nich, że "sytuacja, jaka powstała, nie była intencją Mariusza T.", a doradca działał w zaufaniu, że żadna z umów nie krzywdzi jego klientów. Tymczasem dawni klienci Mariusza T. skarżą się, że jego działania i podpisywanie umów pożyczkowych doprowadziło ich do utraty własności mieszkań i domów.

- Widziałem niektóre propozycje ugód składanych przez podejrzanych, w tym przez Mariusza T. Dla mnie to jednak nie są ugody. Te propozycje, które znam, nie mają na celu przywrócenia stanu sprzed zaistnienia przestępstwa - podkreśla prowadzący śledztwo prokurator Sebastian Domachowski z poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej. - Oczywiście żadnemu z pokrzywdzonych nie mogę odradzić zawarcia ugody, jednak mam duże zastrzeżenia do treści tych propozycji. Bo proponuje się odsprzedanie wyłudzonej nieruchomości za cenę wskazaną w akcie notarialnym. A wszystko wskazuje na to, że kwoty wpisane w tych aktach są fikcyjne. Poza tym proponuje się na przykład odsprzedanie nieruchomości, której hipoteka, już po wyłudzeniu, została obciążona na kilkaset tysięcy zł.

Pisma w sprawie ugód widział także adwokat Tomasz Terpiński, pełnomocnik kilku pokrzywdzonych klientów.

- Propozycje załatwienia niektórych spraw rzeczywiście były nie do przyjęcia. Ale to nie oznacza, że do ugód nie dojdzie. Tym bardziej, że w ostatnim czasie zaczęły się pojawiać korzystne propozycje. Ugody zawrzemy tylko wtedy, jeśli będą korzystne dla pokrzywdzonych - mówi adwokat Terpiński.

O propozycjach ugód nie chciał z kolei rozmawiać obrońca Mariusza T.
- Nie mogę wypowiadać się na ten temat, ponieważ wiąże mnie tajemnica adwokacka. Nie mogę nawet potwierdzić, że tego typu rozmowy są prowadzone - mówi adwokat Łukasz Mieloch.

Mecenas od kilku miesięcy reprezentuje Mariusza T. Jest jego nowym obrońcą.

- Na temat samego śledztwo powiem jednak, co było do tej pory raczej pomijane, że zdecydowana większość byłych klientów Mariusza T. jest bardzo zadowolona z jego usług. To grupa kilkuset osób. Wielu z nich pomógł w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Dlatego należy zadać retoryczne pytanie, dlaczego Mariusz T. miałby zmieniać swoje postępowanie i rzekomo oszukać te osoby, którym prokuratura nadała status pokrzywdzonych - dodaje mec. Mieloch.

Wątek rzekomo licznej grupy zadowolonych klientów był poruszany w przeszłości przez samego Mariusza T. Jednak do naszej redakcji zgłosiły się jedynie dwie osoby, które twierdziły, że są zadowolonymi klientami. Obie, jak się okazało, były powiązane z Mariuszem T.

Doradca nie przyznaje się do winy. Podczas przesłuchań zapewniał, że nikogo nie oszukał. Ale część pozostałych podejrzanych przyznała się do winy i uczestnictwa w procederze wyłudzania nieruchomości. Co na to obrońca Mariusza T.?

- Nie mnie oceniać ich przyznanie się do winy. Ja reprezentuję Mariusza T. i w jego imieniu się wypowiadam - zaznacza adwokat Mieloch.

W "aferze mieszkaniowej", jak policja nazwała sprawę Mariusza T., jest już 13 podejrzanych. Oprócz doradcy główną podejrzaną jest notariusz D. W jej kancelarii zawierano większość podejrzanych aktów sprzedaży domów. Nie przyznaje się do winy.

Do winy lub do popełnienia niektórych czynów przyznaje się pięciu podejrzanych. Wśród nich jest m.in. Jerzy M., który był pośrednikiem i sporo wie o kulisach procederu.

Prokuratura bada przejęcia około 160 nieruchomości. Nie oznacza to, że wszystkie zostały przejęte w nielegalny sposób, a każdy klient został oszukany. Do tej pory ustalono kilkudziesięciu pokrzywdzonych, a wartość wyłudzonego mienia oszacowano na ok. 10 mln zł.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pantałyk

to skaza genetyczna?

C
Colombo

Pomimo, że ciążą na nim poważne zarzuty, jeszcze chce zarobić. On doskonale wie, że jak pokrzywdzeni mając w ręku wyrok skazujący pójdą do sądu, lub złożą pozew cywilny w procesie karnym, to sprawę z tym oszustem mają wygraną. Dlatego Mariusz Tier.....,dopiero jak będzie zagrożony 5-cio letnią odsiadką może odpuścić. Taka jest oczywista rzeczywistość.

Dodaj ogłoszenie