Komentarz Wojciecha Wybranowskiego: Droga Jaśkowiaka na patogalę

Wojciech Wybranowski
Wojciech Wybranowski
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne fot. Adrian Wykrota
Jest takie miejsce, w którym szerszej publiczności mogą zaprezentować się patostreamerzy, pato-influencerzy, patocelebryci. To pokazy pseudosportowych pseudowalk „freak-fight” z udziałem ludzi, o których głośno jest głównie ze względu na zachowania i komentarze odbiegające od przyjętych norm społecznych. To miejsce, w którym prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak odnalazłby się znacznie lepiej niż w zarządzaniu miastem.

Jaś Kapela, Maja Staśko, Ziemowit Kossakowski, patostreamer „Kamerzysta” (z zarzutami prokuratorskimi), dziewczyna chwaląca się udziałem w seksie grupowym z całym zespołem muzycznym, czy siostra Godlewska oraz cała plejada celebrytów biorących udział w tzw. „freak-fight”. Ludzie, o których spora, myślę, że większa, część opinii publicznej wolałaby nigdy nie usłyszeć. Istnieją w przestrzeni publicznej przede wszystkim z racji mocno kontrowersyjnych zachowań, komentarzy; to dzięki nim budują swoją tożsamość i karierę zawodową.

Wydaje się, że sposobu na budowanie tożsamości politycznej, pozazdrościł im prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, który od dłuższego czasu ma poważny problem z odnalezieniem się w rzeczywistości, także w przestrzeni publicznej Poznania. Traci poparcie we własnej partii politycznej - Platformie Obywatelskiej, coraz częściej słychać tam wątpliwości, czy warto stawiać na niego w wyborach samorządowych, dystansują się od niego zwolennicy i część do niedawna pozytywnie recenzujących go mediów poznańskich.

„Urwałbym mu głowę, widać, jaki on jest gruby i utyty” – wypalił w stylu godnym penera z Dębca (pener- w gwarze poznańskiej - chuligan, żul) prezydent Poznania - Jacek Jaśkowiak, na antenie Polsat News. Jaśkowiak miał na myśli ministra edukacji narodowej Przemysława Czarnka, któremu zaproponował pojedynek na ringu. Tym, którzy nie znają różnego rodzaju autokreacji prezydenta Poznania podpowiem, że miejski włodarz uważa się za profesjonalnego boksera, co zresztą u wielu ludzi zajmujących się zawodowo tym sportem, budzi śmiech.

Do tej pory, tego rodzaju ataki personalne, odnoszące się do czyjegoś stanu zdrowia, wagi lub niedowagi, wyglądu, wieku czy kondycji były raczej specjalnością części ze wspomnianych wcześniej celebrytów, często określanych - moim zdaniem słusznie - mianem „patoli”. Teraz w takie zachowania wpisuje się prezydent miasta Poznania. Nam, poznaniakom - wstyd - panu Jaśkowiakowi nie bardzo, można bowiem domniemywać, że z wysokości swojego rozbuchanego ego nie bardzo rozumie, że dopuścił się tzw. fat- shamingu, czyli świadomego, okrutnego, wyśmiewania się z osób, mających problemy z nadwagą. A mówiąc po polsku- złamał elementarne zasady kultury osobistej retoryką na poziomie Urbana czy Palikota. A może za wysoko go oceniam? Po prawdzie to bardziej poziom niesławnego wójta Żelazkowa.

We Francji, jak zauważył Eryk Mistewicz, po takiej wypowiedzi Jaśkowiak wyparowałby z wszelkiego rodzaju mediów i przestrzeni publicznej za złamanie zasad współżycia społecznego; nawoływanie do przemocy, szerzenie nienawiści z powodu wyglądu. W Polsce pewnie – dzięki takim wypowiedziom – zbuduje swoje zaplecze. Cóż, wspomniane pato-gale też ogląda jakaś, określona grupa osób. Każdy orze jak może.

Nota bene, w niedawnym wywiadzie dla „Głosu Wielkopolskiego” w rozmowie z Leszkiem Waligórą – prezydent Jacek Jaśkowiak stwierdził, że jego zamiłowanie do boksu „ …skutkują u moich adwersarzy pewną rezerwą. Barierą, którą trudno im czasem pokonać (…).”.

To, szanowny panie prezydencie - nie przez boks. Olbrzymia większość ludzi wychowana zgodnie z zasadami kultury osobistej, unika ludzi i środowisk stawiających się zachowaniami i wypowiedziami poza pewną granicą, którą trafnie definiował słynny „Polski kodeks honorowy” Władysława Boziewicza.

A tak przy okazji, kilka dni temu w poznańskim magistracie radni PiS zorganizowali wysłuchanie publiczne z udziałem mieszkańców miasta. Poznaniacy mówili o tym, jak krytycznie oceniają działanie prezydenta Jaśkowiaka, jak ich działalność gospodarczą sparaliżowały przewlekłe remonty centrum miasta, jak to właśnie centrum miasta stało się dla poznańskich seniorów twierdzą nie do przebycia, jak fatalnie funkcjonuje komunikacja miejska. Zaproszony na to spotkanie z poznaniakami prezydent Jacek Jaśkowiak – nie pojawił się, by merytorycznie odpowiedzieć swoim adwersarzom. Była to dla niego bariera nie do pokonania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak unikać informacyjnego przeładowania? Zobacz program 3 sposoby NA

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasienka
Nawet nie chce sie komentowac tego Jaskowiatego glupka. Tam gdzie rzadzi PO tam jest degrengolada, upadek, prowincjonalnosc, brak zasad, brak przyzwoitosci, nienawisc, uwiad umyslowy. PO prostu dno.
G
Grzeg
Rzadko spotykana na łamach Głosu celna ocena działalności prezydenta miasta. Czy w Poznaniu niemal wszystko działa tak dobrze, że gazeta, która powinna patrzeć na ręce władz miejskich, tak mało miejsca poświęcają jej przedsięwzięciom.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie