Konflikt w radzie osiedla. Radni mieli głosować nad odwołaniem trzech członków zarządu, jednak przewodnicząca sama poddała się do dymisji

Hubert Ossowski
Hubert Ossowski
Radę osiedla Strzeszyn toczy konflikt, którego zwieńczeniem była sesja 2 lipca. Podczas niej odwołany został cały zarząd osiedla, choć pierwotnie radni mieli głosować nad odwołaniem jego trzech członków.
Radę osiedla Strzeszyn toczy konflikt, którego zwieńczeniem była sesja 2 lipca. Podczas niej odwołany został cały zarząd osiedla, choć pierwotnie radni mieli głosować nad odwołaniem jego trzech członków. fot. Waldemar Wylegalski
Radę osiedla Strzeszyn toczy konflikt, którego zwieńczeniem była sesja 2 lipca. Podczas niej odwołany został cały zarząd osiedla, choć pierwotnie radni mieli głosować nad odwołaniem jego trzech członków.

W tym roku rada osiedla Strzeszyn świętuje jubileusz 25-lecia swojej działalności. Do jej historii może przejść sesja z 2 lipca 2021 r., zwołana z dnia na dzień. Podczas niej radni mieli głosować nad odwołaniem trzech członków zarządu osiedla. Dwoje z nich nie mogło wziąć udziału w sesji. Jak twierdzą, wiedziały o tym przewodnicząca rady oraz przewodnicząca zarządu. Co więcej, podkreślają, że zgodnie z koleżeńską umową wszyscy radni ustalili, że nie będą spotykać się w okresie wakacyjnym. Mimo to 1 lipca dostali zaproszenie na sesję.

Już na samym jej początku zmienił się harmonogram obrad. Przewodnicząca zarządu osiedla, Dominika Zenka-Podlaszewska złożyła dymisję. Tym samym zarząd osiedla został odwołany w całości bez konieczności głosowania. Chwilę później Zenka-Podlaszewska została zaproponowana ponownie na to samo stanowisko. Część radnych postanowiła wyjść z sesji. Jeden z nich argumentował, że nie chce uczestniczyć w hucpie. Z kolei przewodnicząca zarządu uważa, że w ten sposób nie dopuściła do głosowania negatywnego, a sama uzyskała wotum zaufania.

Olimpijczycy, o których sukcesach nie zapomnimy nigdy

Jak działają organy osiedla

Rada osiedla jest organem pomocniczym rady miasta. Statut miasta Poznania przypisuje radom osiedla funkcje opiniodawcze. Są elementem, który łączy mieszkańców z władzami miejskimi. Osiedlowi radni wybierani są do rady w wyborach bezpośrednich większością głosów. Wykonują swoje obowiązki społecznie, nie pobierając za swoją pracę wynagrodzenia. Kadencja radnych trwa cztery lata. Obecna rozpoczęła się w 2019 r.

Kluczowym dokumentem dla funkcjonowania osiedla Strzeszyn jest jego statut. Przewiduje on istnienie dwóch organów: rady osiedla oraz zarządu osiedla. Rada osiedla jest organem uchwałodawczym, z kolei zarząd osiedla zajmuje się wykonywaniem uchwał podjętych przez radę. Zgodnie ze statutem odwołanie przewodniczącego zarządu lub złożenie przez niego rezygnacji jest równoznaczne z odwołaniem pozostałych członków zarządu albo złożeniem rezygnacji przez cały zarząd.

Radni mówią o nieetycznym działaniu

Podczas sesji 2 lipca radni osiedla Strzeszyn mieli głosować nad odwołaniem z zarządu rady osiedla trzech jego członków: Maksymiliana Dyśko, Celestyny Konrad-Nogalskiej oraz Małgorzaty Szymaniak. W dwóch przypadkach powodem odwołania była „utrata zaufania”, z kolei w jednym – „brak możliwości współpracy”.

Z tą wersją nie zgadza się radny Maksymilian Dyśko.

– Odwołanie odbyło się z dnia na dzień. Nikt nie pracuje w taki sposób. Wszystko było nieetycznie zaplanowane, bo przewodnicząca zarządu wiedziała, że osoby, które zamierzała odwołać są na urlopach. Nauczono mnie, że o nieobecnych nie mówi się źle. Jestem studentem, tego samego dnia miałem egzamin i nie była to dla mnie komfortowa sytuacja

– wyjaśnia.

Radny Dyśko przypuszcza, że powody odwołania były inne.

– Na początku roku na zebraniu zarządu nie chciałem się podpisać pod laurką dla straży miejskiej. Jestem w stałym kontakcie z mieszkańcami Strzeszyna Greckiego, którzy skarżą się, że straż miejska nie wykonuje swoich działań dostatecznie dobrze. Mieliśmy podjąć uchwałę, która przedstawiałaby te działania jako wzorcowe. Powiedziałem o swoich obiekcjach, jednak przewodnicząca zarządu, Dominika Zenka-Podlaszewska ma problem z akceptacją odmiennego zdania. Nie tylko w tej sprawie. Stąd się wzięła kwestia mojego odwołania

– tłumaczy Dyśko.

Radny był zaskoczony zmianą porządku obrad, a jeszcze bardziej dymisją przewodniczącej zarządu.

– Przewodnicząca zarządu niespodziewanie zrezygnowała ze stanowiska. Później przewodnicząca rady osiedla, Małgorzata Bogusławska zaproponowała ją ponownie na to samo stanowisko. Zgodziła się, choć chwilę wcześniej zrezygnowała. Zadałem pytanie, jak to jest możliwe. W moim odczuciu to farsa i brak szacunku dla naszego czasu, ponieważ straciliśmy 20 minut

– opowiada Dyśko.

Część radnych była na urlopie

Małgorzata Szymaniak 2 lipca była na urlopie.

– Przewodnicząca zarządu o tym wiedziała. Rozmawiałam z nią 29 czerwca. Zgłosiłam jej, że nie mogę uczestniczyć w posiedzeniu zarządu. Dwa dni później, 1 lipca, dowiedziałam się, że sesja została zwołana na 2 lipca, podczas której ma zostać przeprowadzone głosowanie nad odwołaniem mnie z funkcji członka zarządu. Wystąpiłam z prośbą o jej przełożenie z uwagi na urlop

– tłumaczy Szymaniak.

Radna uważa, że sposób zwołania sesji był absurdalny.

– Nie rozumiem, skąd się wziął ten pośpiech. Gdy rozmawiałam z przewodniczącą, nawet nie wspomniała, że ma plan zwołać sesję. Jeszcze w czerwcu, podczas ostatniej sesji rady osiedla umówiliśmy się, w formie ustalenia koleżeńskiego, że w okresie letnim nie będziemy zwoływać sesji. Nagle 1 lipca dostaliśmy zawiadomienie o zwołaniu sesji dosłownie z dnia na dzień w dodatku w trybie stacjonarnym

– relacjonuje Szymaniak.

W uzasadnieniu odwołania radnej Szymaniak z dnia 30 czerwca znalazł się zapis o „braku współpracy”.

– Przyznam, że nigdy przewodnicząca nie rozmawiała ze mną o odwołaniu. Tym bardziej nie zgłaszała swoich wątpliwości co do współpracy ze mną. Mogę się jednak domyślać, że chodziło o stanowisko, które zaprezentowałam w sprawie inwestycji na ulicach Owidiusza i Horacego. Wniosłam o wystąpienie do Zarządu Dróg Miejskich z wnioskiem o wprowadzenie zmiany w opracowywanej dokumentacji projektowej, aby ul. Horacego pozostała dwukierunkowa. Ulica ma stać się jednokierunkową. Przewodnicząca zarzuciła mi, że konsultacje w tej sprawie odbyły się w styczniu i że jest już za późno na zmiany, jednak w mojej ocenie nie wybrzmiało to dostatecznie mocno podczas konsultacji z mieszkańcami i mieszkańcy o tym w ogóle nie wiedzą. Ponadto wprowadzenie tak istotnej zmiany spowoduje również drastyczną zmianę organizacji ruchu na ulicach przyległych do ul. Horacego. Jest to więc ostatni moment, aby jakiekolwiek zmiany wprowadzić lub chociażby o nich porozmawiać. Domyślam się, że fakt wyrażenia odmiennego zdania od stanowiska przewodniczącej zarządu był powodem mojego odwołania

– wyjaśnia Szymaniak.

Osiedle działa transparentnie

Przewodnicząca rady osiedla, Małgorzata Bogusławska jako powód nagłego zwołania sesji wskazuje niezgodne ze statutem zachowanie dwóch członków zarządu.

– Jeśli rada w uchwale wypowiada się za przyjęciem danego rozwiązania, to zarząd musi tę uchwałę realizować. Jeżeli członek zarządu zaczyna agitować wśród mieszkańców, by uzyskać inny efekt niż wyraziła rada w uchwale, wówczas mowa o zachowaniu niezgodnym z obowiązującym od 2010 roku statutem rady osiedla. Wtedy takiego członka zarządu, w tym przypadku również radnego, należy zgłosić do organu nadzorującego, czyli w ostateczności do prezydenta miasta, który przeprowadzi postępowanie dyscyplinarne. Chcieliśmy uniknąć konieczności rozstrzygania tych spraw na forum miasta i skorzystaliśmy z prostszego, zgodnego ze statutem rozwiązania, czyli odwołania zarządu

– tłumaczy Bogusławska.

Zdaniem Dominiki Zenki-Podlaszewskiej współpraca między członkami zarządu była owocna przez pierwsze dwa lata kadencji.

– W pewnym momencie to się zmieniło. Próbowaliśmy rozmawiać i tłumaczyć, ale mam wrażenie, że część radnych przestała rozumieć mechanizmy działania organów osiedla. Nie możemy działać niezgodnie ze statutem. Uznaliśmy, że rekonstrukcja zarządu będzie dobrym rozwiązaniem

– wyjaśnia Zenka-Podlaszewska.

Według Bogusławskiej zwołanie sesji było niezbędne oraz zgodne ze statutem.

– Chcieliśmy uporządkować tę sprawę, zanim radni rozjadą się na urlopy. Wszystkie najpilniejsze sprawy zapięliśmy na ostatni guzik, ale została nam ta ostatnia. Nie ukrywam, że jest ona pewnego rodzaju porażką, bo założyliśmy, że wszystkie osoby powołane do zarządu będą pracować zgodnie z uchwałami rady, a nie zgodnie ze swoimi indywidualnymi pomysłami. Jesteśmy przecież jedną wspólnotą, której zależy na naszym osiedlu

– przekonuje Bogusławska.

Zenka-Podlaszewska odniosła się też do swojej dymisji.

– Chciałam uniknąć trzech negatywnych głosowań. Dla nikogo nie byłyby one miłe i przyjemne. Nie chcieliśmy roztrząsać spraw publicznie. Złożyłam dymisję, żeby przeprowadzić rekonstrukcję zarządu. Potraktowałam to jako rodzaj wotum zaufania

– mówi Zenka-Podlaszewska.

Przewodniczące podkreślają transparentność działań rady i zarządu osiedla.

– Wszystkie pisma i maile wysyłane są do wszystkich radnych. Działamy także transparentnie wobec mieszkańców, co wcześniej nie miało miejsca. W kwestii pojawiających się konfliktów w zarządzie też próbowaliśmy rozmawiać. Sama przeprowadziłam rozmowy z dwoma osobami. Niejednokrotnie byłam zaskoczona, gdy członkowie zarządu na sesji rady głosowali odmiennie od tego, co rekomenduje zarząd. Co więcej, dwoje z trojga odwołanych członków zarządu wcześniej złożyło swoje rezygnacji, później jednak je wycofali. Jedna z tych osób oficjalną rezygnację wycofała na godzinę przed sesją czerwcową. Druga nieoficjalnie zapowiadała złożenie rezygnacji. Jeśli nie zgadzali się z pracą zarządu, dobrym kierunkiem było złożenie rezygnacji

– opisuje Zenka-Podlaszewska.

- Nie będziemy wszystkich radnych w radzie osiedla prosić o podzielanie tej samej opinii. Jednak zarząd, zgodnie ze statutem, to ciało, które musi wykonywać uchwały. Tak musi działać rada osiedla. Żadna to przyjemność w ten sposób zapraszać radnych do współpracy, ale obowiązują nas zasady. Radni mogli nie uciekać z sesji, zwłaszcza przed głosowaniem wniesionych przez siebie ważnych dla osiedla uchwał. Wtedy wszystko byśmy sobie wyjaśnili

– dodaje Bogusławska.

Wszyscy wspominają lata 90. z nostalgią. Panowała wtedy inna moda. Pamiętasz, jakie ubrania nosili poznaniacy? Dominowała dżinsowa czy sztruksowa odzież? Wejdź w naszą galerię i przekonaj się, jaka moda panowała w Poznaniu w latach 90. Nie uwierzysz, jak wiele się zmieniło od tego czasu!Przejdź do galerii --->

Tak się ubierali mieszkańcy Poznania w latach 90. Nie uwierz...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wr
Tryb odwołania członków zarządu totalnie nieetyczny. Fakt, hucpa
M
Mieszkaniec Strzeszyna
Dominika Zenka-Podlaszewska to znana lizuska władz Miasta, pierwsza do wychwalania Jaśkowiaka i jego urzędników. Typowa działaczka PO. Arogancja i autokratyzm. Oczywiście, ze to ustawka aby wyeliminować niepokornych w zarządzie. Obrzydliwe i nieetyczne zachowanie przewodniczącej rady osiedla i zarzadu. PO - wstyd dla partii za takich członków postępujących jak pis tam gdzie ma władzę
Dodaj ogłoszenie