Lech Poznań znów pokazuje walkę!

Hubert Maćkowiak
Mateusz Możdżeń tak cieszył się z bramki strzelonej w końcówce meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk. Marek Zakrzewski
W jednej z ostatnich akcji meczu Mateusz Możdżeń strzelił zwycięskiego dla Lecha gola. Dokładnie tydzień temu Luis Henriquez w doliczonym czasie gry doprowadził do wyrównania w starciu z Koroną Kielce. To pokazuje, że Kolejorz nie odpuszcza i będzie do ostatniej minuty ostatniego meczu bił się o puchary.

- Przede wszystkim poczuliśmy wielką ulgę, kiedy Mateusz strzelił zwycięskiego gola. Byłoby szkoda, gdyby nie udało się wygrać, bo z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na wygraną. Stworzyliśmy więcej sytuacji. Zasłużenie wygraliśmy - powiedział po meczu Marcin Kikut.

Lechia była blisko remisu z Lechem, mimo że jest to drużyna zagrożona spadkiem.
- Nie było to wielkie zaskoczenie, mieli nóż na gardle. Tak naprawdę nie stworzyli żadnej sytuacji, gola strzelili po naszym błędzie. Mogli wyjechać stąd z remisem. Ta drużyna musi szukać punktów - zaznacza nasz rozmówca.

Niestety nie wszystkie elementy w grze Lecha są idealne. Wciąż trzeba pracować nad skutecznością i pilnowaniu rywali przy stałych fragmentach gry. Gdyby Lech nie miał z tym kłopotów, Lechia nie miałaby zupełnie żadnych argumentów i szans na remis. Tymczasem gdańszczanie byli o krok od remisu.

- Rzeczywiście, przed przerwą nie potrafiliśmy tej piłki zmieścić w bramce. Trochę możemy się usprawiedliwić, bo ostatecznie strzeliliśmy później. Na nieszczęście po raz kolejny rywale w ten sposób strzelili nam gola. Pracujemy nad tym na treningach, skupiamy się na nich, ale wciąż ten element gry jest naszą piętą achillesową. Teraz już musimy się ustrzec takich pomyłek. W Warszawie tak stracony gol może przesądzić o losach rywalizacji - podkreśla Marcin Kikut.


Czytaj także:
Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:1 [FILM, ZDJĘCIA]
Mateusz Możdżeń: Szczęście też nam dopisuje
Jakub Wilk: Nie chcę być w Lechu Poznań rezerwowym

Na szczęście Kolejorz w ostatnich meczach pokazał swoją siłę i zapewne z każdym ligowym meczem będzie tylko lepiej. Siła drużyny tkwi w mentalności. - Na pewno tak, każde takie zwycięstwo nas podbudowuje. Mimo że w Kielcach nie wygraliśmy, to też przełożyło się to pozytywnie na morale zespołu. W drugiej połowie wczorajszego meczu pokazaliśmy dobrą grę i zakończyliśmy to wszystko golem. Z meczu na mecz nasza siła rośnie. Miejmy nadzieję, że dzięki tej sile mentalnej będziemy mogli wygrywać do końca sezonu i osiągnąć nasz cel - twierdzi popularny "Kiki".

Marcin Kikut przekonuje, że w zespole drzemie wielki potencjał, wszyscy są prawidłowo zmobilizowani. Dzięki temu można bić się o europejskie puchary. - Oczywiście, czujemy się razem w drużynie coraz lepiej. Tworzymy zgraną ekipę i wzajemnie sobie pomagamy na boisku. Mocno wierzymy w to, że w przeciągu dwóch minut można zdobyć zwycięską bramkę. To budzi nasz optymizm na przyszłość. Tak naprawdę do końca tego sezonu będzie walka o europejskie puchary - mówi Kikut.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
frechowno baba

Że lecha wysłali walczyć do Afganistanu, a oni jednak dalej kopią piłę.

Dodaj ogłoszenie