Poznań: 26 lat temu zmarł Tadeusz Łomnicki, genialny artysta. Całe jego życie było dziełem sztuki

Marek Zaradniak
Tadeusz Łomnicki zmarł 26 lat temu w Poznaniu w wieku 65 lat.  Wraz z jego odejściem skończyła się pewna epoka.
Tadeusz Łomnicki zmarł 26 lat temu w Poznaniu w wieku 65 lat. Wraz z jego odejściem skończyła się pewna epoka. Romuald Królak
W czwartek mija 26. rocznica śmierci wybitnego polskiego aktora i reżysera Tadeusza Łomnickiego.

W czwartek mija 26 lat od śmierci wybitnego polskiego aktora i reżysera Tadeusza Łomnickiego. Zmarł podczas próby do „Króla Leara” Williama Szekspira na deskach Teatru Nowego w Poznaniu. Z jego odejściem dla polskiego teatru i kina zakończyła się pewna epoka.

Ówczesny dyrektor Teatru Nowego Eugeniusz Korin sześć lat temu tak wspominał tamten moment w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”: - Trudno zapomnieć. Myślę, że wszyscy, którzy byli wtedy obecni przy tym tragicznym zdarzeniu w Teatrze Nowym i widzieli moment zasłabnięcia Łomnickiego zapamiętali tę chwilę na całe życie.

Zobacz też: Na co wybrać się do kina?

- Tadeusz grał jedną ze swoich najważniejszych scen w tym przedstawieniu: rozmowę obłąkanego Leara z oślepionym Gloucesterem - opowiadał Korin. - Pod koniec tej sceny Lear ucieka swoim prześladowcom. Tadeusz wybiegł za kulisy, i jak potem się okazało, usiadł w fotelu, który był przygotowany do następnej sceny z jego udziałem. Tam czekał na swoje wejście nieżyjący już dziś aktor Marek Obertyn i to on zobaczył, jak nagle Tadeusz spada z krzesła i opada na podłogę. Ja i kilku współpracowników, którzy oglądali próbę z widowni, usłyszeliśmy dziwny odgłos i krzyk, prawdopodobnie Marka. Pobiegliśmy za kulisy i zobaczyliśmy leżącego Tadeusza. Wszyscy myśleliśmy, że to jakieś zasłabnięcie, wiedzieliśmy też, że ma wstawiony rozrusznik serca. Szybko przyjechała karetka pogotowia i przewieziono go na OIOM. Razem z obecną na próbie jego żoną Marysią Bojarską czekaliśmy w szpitalu na wynik badania. Po kilkudziesięciu minutach dowiedzieliśmy się, że Tadeusza już nie ma z nami.
Korin mówi: Tadeusz Łomnicki był wybitnym, genialnym artystą, jakich bardzo rzadko natura wydaje na świat. Właśnie artystą, a nie tylko aktorem. Dlatego Tadeusza-człowieka trudno było oddzielić od Tadeusza-artysty. Całe jego życie było dziełem sztuki. Nie znaczy to, że w życiu grał - była to tak wyjątkowa osobowość, że każdy, kto posiadał choć trochę wrażliwości, odczuwał to w kontaktach z nim. Mogę to powiedzieć, bo znałem go bardzo długo.

Tadeusz Łomnicki urodził się 18 lipca 1927 w Podhajcach. Był nie tylko wybitnym aktorem, teatralnym i filmowym, reżyserem i pedagogiem, ale także o czym nie wszyscy pamiętają, dramaturgiem. Jego dorobek artystyczny to 82 role sceniczne, 51 ról filmowych, 26 ról w spektaklach Teatru Telewizji i 12 reżyserii teatralnych. Dwie spośród jego sztuk „Noe i jego menażeria” oraz „Kąkol i pszenica” doczekały się realizacji.

Łomnicki był aktorem o nieograniczonych możliwościach wyrazu i umiejętnościach przeistaczania się. Do historii teatru przeszły jego role Orestesa w „Ifigenii w Taurydzie” Goethego, Artura Ui w „Karierze Artura Ui” Brechta, Solonego w „Trzech siostrach” Czechowa, Kapitana Edgara w „Play Strindberg” Durrenmatta w reżyserii Andrzeja Wajdy w Teatrze Współczesnym, Prysypkina w „Pluskwie” Majakowskiego w Teatrze Narodowym, Horodniczego w „Rewizorze” Gogola i Sagera w „Stalinie” Salvatore’a w Teatrze TV.
Przede wszystkim wielu Polaków ceniło Łomnickiego za jego role filmowe. Zadebiutował jako Kuba w filmie „Dwie godziny” w reżyserii Stanisława Wohla. Oglądaliśmy go w „Pokoleniu” Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w postać Stacha, wyreżyserowanych także przez Andrzeja Wajde „Niewinnych czarodziejach”, gdzie zagrał Bazylego, „Kronice wypadków miłosnych” gdzie zagrał pastora Bauma. W „Eroice” w reżyserii Andrzeja Munka wcielił się w porucznika Zawistowskiego, a w „Kontrakcie” Adama Ostoję Okędzkiego, W „Dekalogu VIII” Krzysztofa Kieślowskiego zagrał Krawca, a w „Panu Wołodyjowskim” i w „Potopie” Jerzego Haffmanna postać pułkownika Michała Wołodyjowskiego.

W pamięci widzów pozostaną też takie role Tadeusza Łomnickiego jak Opel Rekord w „Ręce do góry” , Hrabia w „Kluczniku” Wojciecha Marczewskiego, burmistrz Mossenbach w „Wizji lokalnej 1901” Filipa Bajona. Ostatnim filmem, w jakim zagrał Tadeusz Łomnicki był „Ferdydurke” Jerzego Skolimowskiego. Wcielił się tam w postać Wuja.

Od roku 1996 imię Tadeusza Łomnickiego nosi warszawski Teatr Na Woli, a od roku 2002 Teatr Nowy w Poznaniu. W ankiecie „Polityki” czytelnicy uznali Łomnickiego za największego polskiego aktora XX wieku.

POLECAMY:

Co jest na zdjęciach? [TEST GWARY]

Mieszkańcy walczą z psimi kupami

Stary Poznań na zdjęciach!

Loty z Poznania w 2018 roku

Wszystko o Lechu Poznań

Szybki test dla poznaniaków

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Agnieszka
Taki aktorski geniusz rodzi się raz na 100 lat. Tadeusz Łomnicki to najwybitniejszy polski aktor XX wieku. Mimo to, właściwie już od czasu jego śmierci, z różnych względów, rzadko wspomina się jego osobę i niezwykłe dokonania. Dziś pojawiły się w prasie tylko zdawkowe wzmianki o 26 rocznicy śmierci, telewizja nie przypomina jego ról teatralnych i filmowych. Szkoda. Z pewnością kiedyś Tadeusz Łomnicki powróci. Tak bywa w historii i kulturze, że to co znika, powraca nierzadko ponownie odkryte. Panie Tadeuszu, czekamy... Pamięć o Panu trwa niezmiennie we wdzięcznej pamięci widzów.
w
w
"Przypadku"?!!
Dodaj ogłoszenie