Poznań: Mieszkańcy ul. Grunwaldzkiej nie mogą budować na swoich działkach

Karolina Koziolek
W czwartkowy wieczór mieszkańcy ul. Grunwaldzkiej spotkali się z przedstawicielemi MPU
W czwartkowy wieczór mieszkańcy ul. Grunwaldzkiej spotkali się z przedstawicielemi MPU Waldemar Wylegalski
Anna Nowacka ma 1500-metrową parcelę przy ul. Grunwaldzkiej, a na niej 24 -metrowy domek. Mówi o nim domek Baby Jagi. Chciałaby mieć większy, ale nie może. Winne są przepisy.

Problem dotyczy czterech rodzin mieszkających przy ul. Grunwaldzkiej na wysokości ul. Jeleniogórskiej, ale sytuacja pani Anny jest najbardziej kuriozalna. Działkę ma od czasów PRL-u. Gdy chciała zbudować tam swój dom okazało się, że aparat państwowy ma inny pomysł. Niemal przez środek działki poprowadzono gazociąg doprowadzający gaz do dalszych osiedli tzw. sienkiewiczowskich. – W rezultacie postawiliśmy coś na kształt domku weekendowego mającego 24 mkw – opowiada poznanianka.

Sytuacja zmieniła się gdy przebudowywano ulicę Grunwaldzką. Mieszkańcy zażądali wówczas, by rurę schowano pod ziemię. To się udało, ale nadal nie można było budować. Powodem był brak dostępu do drogi publicznej.

– Sytuacja była kuriozalna. Byłam właścicielką działki budowlanej, na której nie mogłam nic postawić – opowiada Anna Nowacka. – Nie mówiąc już o reakcji znajomych, którzy przychodzili i dziwili się głośno dlaczego na tak ogromnej działce mamy letniskowy domek.

Ostatecznie i ten problem rozwiązano. W rezultacie dzieci pani Anny zwróciły się do Urzędu Miasta z wnioskiem o wydanie warunków zabudowy. I wtedy nastąpiło ostateczne załamanie. Urząd w odpowiedzi na wniosek odpowiedział, że nie może wydać decyzji ponieważ miejscy urbaniści właśnie pracują nad planem miejscowym dla tego obszaru, który przewiduje, że na działkach mogą powstać wyłącznie deweloperskie bloki.

– Odbieramy to jako działanie przeciwko nam, a na rzecz deweloperów – mówi Anna Nowacka.

W czwartek popołudniu razem z sąsiadami, którzy są w podobnej sytuacji była protestować przeciwko działaniom miejskich planistów. – Jesteśmy normalnymi ludźmi, nie chcemy budować bloków. Nie mamy ani takich aspiracji, ani takich potrzeb – mówiła Nowicka.

Wtórowali jej sąsiedzi. – Mamy wybudowaną część domu do etapu fundamentów. Musieliśmy przerwać inwestycję ze względów finansowych. Kiedy chcemy wrócić do budowy okazuje się, że to niemożliwe. Rozumiem, że zaszły zmiany w prawie, ale nie można nam teraz wszystkiego zabronić – mówiła Maria Skrzypczyńska.
Łukasz Olędzki z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, który było obecny na spotkaniu przekonuje, że urbaniści nie działają na rzecz deweloperów. – Działki w nowym planie miejscowym zapisano jako zabudowę deweloperską ponieważ tak przewiduje studium, a plan miejscowy musi być z nim zgodny. Planiści uznali, że ten poprzemysłowy teren powinien rozwijać się w kierunku zabudowy wielorodzinnej. Z resztą taka właśnie jest okoliczna zabudowa – tłumaczy.

Dodaje zarazem, że sprawa nie jest przegrana. Mieszkańcy mogą do 1 grudnia złożyć uwagi do opracowywanego planu. Będzie je rozpatrywał prezydent, a potem radni. – Dopuszcza się sytuację, że wśród zabudowy wielorodzinnej powstanie enklawa domów jednorodzinnych – mówi.

Dodaje zarazem, że oznacza to spadek wartości działek osób, które apelują o zabudowę jednorodzinną. – Te osoby, choć teraz chcą mogą w przyszłości wystąpić o odszkodowanie z tego tytułu. Miasto musi rozważyć wszystkie za i przeciw – zaznacza Oledzki.

Łukasz Mikuła, przewodniczący komisji polityki przestrzennej Rady Miasta obiecuje zajęcie się sprawą mieszkańców ul. Grunwaldzkiej. – Nie widzę problemu, by utrzymać enklawę domów jednorodzinnych wśród zabudowy wielorodzinnej. Zmiana w projekcie planu jest możliwa – mówi i dodaje, że więcej będzie mógł powiedzieć, kiedy pozna szczegóły sprawy.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pszczółka 13
inni musieli kupić.
P
Pszczółka 13
Tym ludziom kłody pod nogi rzuca się od kilkudziesięciu lat!! W mieście rządzą deweloperzy, którzy robią, co chcą.
Jeśli miasto chce się rozwijać, w co nie wątpię, musi włączyć w trybie administracyjnym w swój obręb okoliczne gminy, które i tak od lat są teoretycznie częścią tego miasta. Tak zrobiono przed wojną. Inaczej nie ma szans na jakąkolwiek poprawę.
r
racjonalny
Wszystkim tym, którzy narzekają na ograniczenia planistów proponuję małą wycieczkę do Kalisza, gdzie w centrum, miasta gomółkowski blok stoi obok piętrówki, zaraz obok stara kamienica a pomiędzy nimi plastikowe kioski. Widok niczym z państwa trzeciego świata. Prawo do rozporządzania własnością prywatną nie może skutkować chaosem urbanistycznym...
g
grazzy
W czasie perelu dostawali "swoi" z kęgosłupem z kręgami PZPR ! Świerczewo i Luboń toże !!!
a
az
spełnia warunki deweloperskie. Potem wystarczy wykupić drugą część i połączyć w całość. Plan miejscowy określa maksymalną wysokość budynków oraz procent zabudowy działki (chroni przed pazernością deweloperów), nie nakazuje liczby kondygnacji,
w
współczesny głupek
wygrywa biurokrata i większe pieniądze. Du.......kracja, jak mówi Korwin -Mikke.
Czyli wielka ściema o prawach obywatelskich. Dla maluczkich prawo-dzwoń na infolinię.
z
zynder śródecki
dopiero później wkroczyli deweloperzy
Dodaj ogłoszenie