TYDZIEŃ BABY: Czas szczepień kotów i nie tylko

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Widok niecodzienny oczom sąsiadów przyjaciółki się ukazał. Owa, nie dość, że w piżamie, to jeszcze na czworakach trawnik przemierzała. ,,Kici, kici” mówiła, ale tego słyszeć już nie mogli, bo wskutek jesieni co nam za szybko przyszła, okna zamknięte mieli celem chłodu porannego uniknięcia.

– Ale co tam, warto było – koleżanka babie relacjonowała. – Trochę się po tej mokrej trawie potarzałam, w końcu ją jednak dorwałam…

O kotkę chodziło ukochaną, a niewdzięczną taką, co to z domu z przyczyn niewyjaśnionych uciekła, depresję jesienną koleżanki pogłębiając jeszcze. Pieszczona, czesana, łakociami karmiona wolność wybrać postanowiła.

– Może w miłość popadła? – baba pomysł podsunęła. Ale okazało się, że nie, bo raz, że nie marzec, a dwa, że codziennie koleżance pokazywała się samotnie z daleka. Podejść jednak za nic nie chciała. Gdy koleżanka krok w jej stronę robiła, w panice uciekała. Aż nastał ów poranek, gdy przyjaciółkę miauczenie żałosne obudziło. Spod okna gdzieś dobiegało, no to ona na trawnik, a żeby kotki wzrostem swym słusznym nie przestraszyć, to na czworakach nawoływać ją zaczęła.

– Koty generalnie to dranie – inna przyjaciółka milcząco historii wysłuchująca dotąd się odezwała. – Przynajmniej kosztów nie poniosłaś, nie to co ja…

U koleżanki pies z kotem na wsi żyją jak pies z kotem właśnie. Nie ma więc możliwości wspólnego ich dowiezienia do weterynarza. Najpierw więc pies na szczepienie przeciw wściekliźnie do Poznania pojechał. W drugiej turze kot Melchior.

– O, ale on przecież w ubiegłym roku zaszczepiony był – weterynarz się zafrasował. – A koty raz na dwa lata wystarczy…

Widząc, że koleżanka też się jazdą niepotrzebną zafrasowała, radę szybko znalazł: – Ale możemy go na kocią białaczkę zaszczepić. Koty najczęściej na nią padają…

– Najczęściej to pod samochodami padają – przyjaciółka sprostowała. I żarcik dodała, że szczęście całe, że koty siedem żyć mają.

– Na to szczepionki nie ma – weterynarz ręce bezradnie rozłożył. – To co? Białaczka? Jeden zastrzyk, a do końca życia zabezpiecza.

Koleżanka głową pokiwała, osiemdziesiąt złotych naszykowała i poczucie zyskała, że kota po próżnicy trzydzieści kilometrów nie wiozła. Melchior dzielnie zastrzyk zniósł, który to weterynarz w kociej książeczce zdrowia odnotować zamierzał.

– Ojej, on już był zaszczepiony na białaczkę – wpis dawny przeczytał, a widząc złą koleżanki minę, szybko uspokajająco dodał: – Na drugie życie w takim razie mieć będzie…

A baba to dziada zaszczepić chciała. Przeciw grypie, ale się nie dał. Przekonywała, że co roku w chorobę popada.

– Ciepło ubierał się będę i nic mi się nie stanie – obwieścił. – Kurtkę kupić muszę…

Zadzwonił do pracy do baby, że kolega w idealnej dla niego kurtce przyszedł i że koniecznie baba ma z nim na zakupy się udać.

– Może jaśniejszą weźmiesz? – baba radziła, ale ów głową pokręcił.

– Ta za krótka na marynarkę będzie – na inną wskazała, ale też się nie zgodził. Uparł się przy takiej, co to przyjaciel ją ma.

– Dziadzie, zła jestem, bo bierzesz mnie, żebym ci poradziła, a później rad żadnych nie słuchasz – w drodze powrotnej baba się odezwała. A dziad zdziwienie wyraził:

– Ja chciałem żebyś mi radziła?

– No pewnie, to po co mnie do sklepu ciągnąłeś?

– Jak to po co? – zdziwienie dziada nie opuszczało. – Żebyś zapłaciła…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie