18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Mord na Półwiejskiej: "Oskarżony Paweł T. ma niedobór uczuć, lekceważy normy"

Łukasz Cieśla
Rozpoczął się proces Pawła T., studenta prawa oskarżonego o zabójstwo na Półwiejskiej Maciej Urbanowski
Rozpoczął się proces Pawła T., studenta prawa oskarżonego o zabójstwo na Półwiejskiej. W czwartek w sądzie bronił się w nietypowy sposób, chcąc wytłumaczyć, dlaczego rozbitą butelką uderzył swoją ofiarę. - Puścił bąka przechodząc obok mnie, ja jadłem, poczułem smród. Zwróciłem mu uwagę, wywiązała się awantura. On ruszył na mnie – tak oskarżony Paweł T. opisywał przyczyny tragedii.

To była bezsensowna śmierć. W lipcu 2013 roku w centrum Poznania zginął 26-letni Bartosz Jarmuż, świeżo upieczony inżynier, wraz z narzeczoną spodziewający się narodzin córki. Podczas sprzeczki został uderzony w szyję rozbitą butelką, tzw. tulipanem. Wykrwawił się.

W czwartek w Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces oskarżonego o zabójstwo Bartka. Jest nim Paweł T., 24-latek z Kołobrzegu. W Poznaniu studiował prawo na prywatnej uczelni. Prokuratura zarzuciła mu zabójstwo z zamiarem bezpośrednim. Student się nie przyznaje. W przeszłości był karany za jazdę po pijanemu.

Zobacz także: Zabójstwo w Poznaniu: Na Półwiejskiej zginął 26-latek [ZDJĘCIA, FILM]

– Według oskarżenia jestem psychopatą. A ja jestem racjonalnie myślącym człowiekiem – przekonywał w sądzie Paweł T.

Poszło o bąka?

W sądzie, pierwszego dnia procesu, Paweł T. najpierw wyraził ubolewanie. Mówił, że zdaje sobie sprawę, że musi ponieść konsekwencję za to, co się stało. Ale nie przeprosił. Twierdził, że to on został zaczepiony i upokorzony przez Bartka.

– W nocy siedziałem z kolegą na Półwiejskiej. Jedliśmy kanapki, piliśmy piwo (- Oskarżony twierdzi, że wypił mało i był trzeźwy. Jego kolega zeznał, że obaj wypili po ok. 10 piw -dop. red.) Obok nas przechodziło dwóch mężczyzn. Jeden z nich puścił bąka, powiedział „smacznego” i chyba „żryjcie gówno” oraz coś o „pedałach”. Ja im powiedziałem, że zachowują się, jak bydło, że powinni przeprosić – opowiadał Paweł T.

Relacjonował, że wywiązała się awantura, z obu stron padały wulgaryzmu, a Bartek zaczął się do niego zbliżać i miał zamachnąć się butelką.

– Chwilę wcześniej rozbiłem swoją butelkę. Ale nie chciałem uderzyć, a tym bardziej zabić. Chciałem jedynie wykonać taki ruch przed siebie, żeby zyskać chwilę czasu i uciec przed tymi dwoma – twierdził Paweł T.
Zapewniał, że nie zdawał sobie sprawy, że trafił Bartka w szyję. Uciekł do domu. Jak wyjaśniał, rano z telewizji dowiedział się, że na Półwiejskiej doszło do zabójstwa. Gdy po chwili do jego mieszkania przyszła policja, chował się pod stołem.

„Brak uczuć wyższych”

Paweł T. jak sam mówił, w celi miał dużo czasu na przemyślenia i chłodną analizę. W czwartek w sądzie miał kartkę, „ściagawkę”, by nie zapomnieć, co chce powiedzieć. Sąd zwrócił uwagę, że tuż po zatrzymaniu nie był tak szczegółowy i wyjaśniał nieco odmiennie. Wtedy mówił np. „zamachnąłem się i tak wyszło”.

Zobacz też: Zabójstwo w Poznaniu: Marsz dla Bartka, zabitego na Półwiejskiej [ZDJĘCIA]

Paweł T. tłumaczył się, że po zatrzymaniu, siedząc z kajdankami na rękach, w otoczeniu antyterrorystów, był w dużym stresie. Sąd zwrócił uwagę, że od chwili zatrzymania do procesu miał dużo czasu na doprecyzowanie swoich wypowiedzi, a podczas różnych przesłuchań towarzyszył mu adwokat.

Przesłuchano również panią psychiatrę z aresztu w Poznaniu. Była w zespole biegłych, którzy ocenili, że Paweł T. ma zaburzenia osobowości. Psychiatra, na prośbę sądu, odniosła się również do wyjaśnień Pawła T. złożonych pierwszego dnia procesu.

– Wypowiada się jasno, klarownie, z małym zabarwieniem emocjonalnym. Widać u niego niedobór uczuciowości, lekceważenie norm. Racjonalizuje swoje zachowania szukając ich przyczyn nie u siebie lecz w zachowaniach innych – mówiła psychiatra z aresztu.

Obrońca oskarżonego adw. Piotr Binas dopytywał ją czy upływ czasu wpływa na relacjonowanie wydarzeń.

– Wpływa, ale mamy w mózgu strukturę, w której zakodowane są zapamiętane emocje. W zaburzonych osobowościach to pobudzenie emocjonalne jest inne. Jemu te emocje wyższe są trudniej dostępne – odpowiedziała.

Obrońca spytał również czy obrona konieczna może mieć wpływ na reakcję, na emocje? Psychiatra odpowiedziała, że zachowanie Pawła T. nie było obroną konieczną.

- To oceni sąd - powiedział obrońca Pawła T.
W sądzie pojawiła się rodzina zabitego Bartka. Jego mama, jeszcze przed procesem, mówiła nam, że będzie domagała się surowej kary dla Pawła T.

– Zabił nam syna, brata, wnuczka, ojca i przyszłego męża. Jego córka nie ma ojca. Do dziś płaczemy po Bartku, nie ma dnia, byśmy o nim nie pomyśleli. Nastoletni syn, dla którego starszy brat był wzorem, zamknął się w sobie. Długo spał w czapce Bartka. Najmłodsza córka budzi się z płaczem w nocy. Wszyscy bardzo to przeżywamy. Z ust sprawcy do dziś nie padło słowo „przepraszam”. Nie pozwolę, by teraz robił z naszego syna agresora. Zaprzeczają temu fakty i świadkowie. Bartek był łagodny, jako wolontariusz pomagał niepełnosprawnym, dzieci za nim przepadały. To bzdury, że był jakimś agresorem – mówi jego mama Alina.

Czytaj także: Zabójstwo na Półwiejskiej: Prokuratura oskarżyła Pawła T.

Okazja czyni sprawcę

Paweł T. oskarżony jest również o kradzież portfeli na Termach Maltańskich oraz częstowanie marihuaną swojego kolegi.
Ciekawy jest zwłaszcza wątek kradzieży. Paweł T. twierdzi, że po wejściu do szatni swoim kluczem elektronicznym przez przypadek otworzył cudzą szafkę. Zabrał z niej dokumenty, portfele. Według niego nie było w nich pieniędzy, według ofiar – kilka tysięcy złotych.

Do kradzieży doszło prawie trzy tygodniem przez tragedią na Półwiejskiej. Paweł T. zapewniał w sądzie, że w domu zrozumiał, że źle postąpił. Ponoć chciał zwrócić dokumenty, odesłać, ale „jakoś nie zebrał się, by pójść na pocztę”.

– Okazja czyni złodzieja – mówiła pani psychiatra z aresztu. Wskazuje, że powołuje się na treść pisemnej opinii na temat Pawła T.

Kolejna rozprawa odbędzie we wtorek po świętach. Mają zeznawać świadkowie tragedii na Półwiejskiej.

Wideo

Dodaj ogłoszenie