Na Euro 2012 ceny w sklepach będą rosnąć i... spadać

Paulina Jęczmionka, Monika Kaczyńska
Halina Olszewska, właścicielka Prosiaczka, zapowiada obniżkę cen, degustacje i promocje
Halina Olszewska, właścicielka Prosiaczka, zapowiada obniżkę cen, degustacje i promocje Fot. Waldemar Wylegalski
Podczas Euro 2012 ceny w sklepach i restauracjach pójdą w górę - zapowiadają eksperci. Dotyczy to jednak tylko tych miejsc, które znajdują się w okolicach centrum wydarzeń, czyli stadionu czy strefy kibica. Poznaniacy mogą więc być spokojni o swoje zakupy. A nawet przeciwnie - sieciowe sklepy i markety zapowiadają specjalne promocje.

Piwo, alkohol, napoje, przekąski, mięso i gotowe dania - to produkty, które w ciągu piłkarskiego święta mogą zdrożeć o 10-20 proc. Właściciele prywatnych sklepików chcą w ten sposób dodatkowo zarobić na przyjezdnych kibicach.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Gwiazdy strefy kibica: Ray Wilson, Alphaville, Die Antwoord...
Poznań: Stadion twierdzą UEFA. Wstęp pod ścisłym nadzorem! [FILM]

- Euro 2012 jest w gospodarce traktowane jako wydarzenie sezonowe - tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. - I na tej zasadzie podchodzą do mistrzostw właściciele sklepów, restauracji, hoteli czy punktów obsługi. Można się więc spodziewać, że tak jak latem ryby nad morzem są droższe, tak sklepy w okolicach stadionu, stref kibica czy centrum podniosą ceny.

Gantner prognozuje, że napoje, piwo czy słone paluszki mogą podrożeć o ok. 10-15 proc. Oznacza to, że np. za butelkę piwa kosztującą teraz ok. 2,65 zł kibicom przyjdzie zapłacić ok. 3 zł. Z kolei cena 2-litrowego napoju za ok. 5,5 zł może zbliżyć się do 6 zł. W okolicach dużych skupisk ludzi, czyli np. kempingach czy miasteczkach namiotowych niewielkie wzrosty cen mogą dotyczyć też tych najpotrzebniejszych produktów, jak np. chleb, mleko, kefiry czy jogurty.

Jeremi Modrasewicz z PKPP Lewiatan uważa, że w przypadku niektórych produktów, zwłaszcza w lokalach gastronomicznych, podwyżka może dojść nawet do 50 proc., bo miasta zapełnią się zagranicznymi gośćmi, którzy przywykli do wyższych niż w Polsce cen. Poznańscy przedsiębiorcy rewolucji jednak nie przewidują.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Poznań: Masz kwaterę? Podczas Euro 2012 to żyła złota!
Poznań: Euro 2012 coraz bliżej. Kto ile zarobi?
Euro 2012: Kto w Poznaniu zarobi na kibicach?

- Dużych wzrostów cen nie planujemy ze względu na stałych klientów - mówi menager restauracji Ratuszova na Starym Rynku. - Jeśli dojdzie do jakiejś podwyżki, to na pewno nie będzie to więcej niż pięć procent.

Eksperci podkreślają również, że mieszkańcy miast gospodarzy Euro nie muszą obawiać się fali podwyżek. Dotyczą one tylko wybranych miejsc. I rzeczywiście, poznańscy właściciele sklepów oddalonych od stadionu i centrum miasta nie mają zamiaru podnosić cen.

- Nie sądzę, by Euro przyniosło ogromne zarobki - uważa Przemysław Marcinkowski, sprzedawca artykułów spożywczych z rynku Jeżyckiego. - Nie zamierzam podnosić cen. Chyba, że zmuszą mnie do tego rosnące ceny w hurtowaniach.

Okazuje się też, że sytuacja dla mieszkańców nie tylko nie ulegnie zmianie, ale nawet wyjdzie na ich korzyść. Markety i sklepy sieciowe zapowiadają bowiem specjalne promocje.

- Takie wydarzenia jak mistrzostwa Europy w żaden sposób nie wpływają ani na jakość, ani na nasze ceny - tłumaczy Jakub Jaremko z sieci marketów Tesco. - Co więcej, motywują nas do tworzenia jeszcze atrakcyjniejszych ofert dla klientów, którzy mogą zetknąć się z rosnącymi cenami w innych sklepach.

Na promocje w czasie Euro mogą liczyć także klienci marketów Piotr i Paweł. - Już od dawna na naszych półkach mamy produkty związane z Euro - mówi Błażej Patryn, rzecznik sieci. - W czasie mistrzostw dojdą kolejne, np. przekąski. Stworzyliśmy specjalne oferty dla tych, którzy będą chcieli mistrzostwa świętować.
Poznaniacy mogą też liczyć na... tańsze grillowanie. Skupieni w poznańskim cechu rzeźnicy i wędliniarze w karmieniu kibiców widzą swoją szansę.

- Na ten okres przygotowujemy szereg degustacji, promocji, obniżek cen - mówi Halina Olszewska, właścicielka sieci delikatesów Prosiaczek. - Chcemy pochwalić się swoimi wyrobami i przekonać do nich zagranicznych gości. To może zaowocować kontaktami handlowymi w przyszłości, a przy okazji skorzystają na tym poznaniacy.
Wzrostu cen z powodu ich podniesienia przez producentów wędlin nie trzeba się obawiać tym bardziej.

- Liczymy na nieco większy obrót - to fakt - mówi Jarosław Mielczarek, właściciel zakładu wędliniarskiego. - Ale o podwyżkach cen nie ma mowy, choćby z szacunku dla klientów, dla których pracujemy na co dzień.
Poznaniacy mogą więc spać spokojnie. Pod warunkiem, że będą wystrzegać się zakupów w miejscach, w których przebywają grupy kibiców. Poza tym, Euro w Poznaniu to tylko trzy mecze.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Józek
Halina Olszewska to największe chodzące ścierwo jakie istnieje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
w
wzrosty
Zakladam ze tendencja bedzie wzrostowa... poniewaz inflacja u nas zadomowiona jest juz na dobre, nie marnuje czasu i oszczedzam na lokatach w Getin
s
szast prast
to wzrosną ceny przypraw do zup i musztarda?
Bo ocet utrzyma się w cenie lat osiemdziesiątych.
Te powody wzrostu cen to jakaś zbiorowa obsesja.Znowu trzeba wydać tekst o "wpływie księżyca na rozwój dorożkarstwa".
m
mz17
A ja mysle ze prad jest za tani bo katoliki polacy prodokuja pradozerne znicze i na cmentarzach spalaja resztki tlenu i zasmradzaja srodowisko . to polak brudas potrafi najlepiej.
G
Gość
W tle Europejskiego Kongresu Iluzji Gospodarczej, który odbywa się właśnie w Katowicach dociera do nas dramatyczna informacja, że chcą nas Polaków wykończyć prądem. Sprzedawcy i dystrybutorzy energii elektrycznej w Polsce, dodajmy w dużej mierze zagraniczni nie będą już od nowego roku niczego uzgadniać z państwem, regulatorem cen prądu dla gospodarstw domowych.

To może być zabójstwo dla domowych budżetów, chcą najwyraźniej „dorżnąć polskie watahy” prądem. Czyli zbliża się dla cen prądu w Polsce moment: hulaj dusza piekła nie ma. Firmy, które i tak serwują nam prawie że najdroższy prąd w Europie w relacji do polskich zarobków ( 0,23 euro/KWh ) nie będą już musiały się krygować ze zdzierstwem i liczyć się z czymkolwiek.

niezalezna.pl
Dodaj ogłoszenie