Przyszedł z siekierą do MOPS. Usiłował zabić czy chciał nastraszyć?

Norbert Kowalski
We wtorek w poznańskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces 50-letniego Dariusza K., który jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa jednej z pracownic Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Margoninie. Prokuratura zarzuca mu, że w lutym tego roku zaatakował siekierą jedną z kobiet.

– Dariusz K. podszedł do mojego biurka i uderzył w nie siekierą. Zaczął wyzywać mnie od najgorszych. Usłyszałam, że jestem dzi*ką lub su*ą. Stał ze mną twarzą w twarz, a po chwili mnie uderzył. Rozpłakałam się, a on wziął zamach siekierą. W tym momencie zaczęła się z nim szarpać kierowniczka, która wyrwała mu siekierę – zeznawała podczas wczorajszej rozprawy Izabela N., pracownica Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Margoninie. To właśnie ona została zaatakowana przez 50-letniego mężczyznę, którego prokuratura oskarżyła o usiłowanie zabójstwa.

Z zeznań poszkodowanej oraz ustaleń śledczych wynika, że w piątek, 26 lutego 2016 roku, Dariusz K. pojawił się w siedzibie MOPS w Margoninie. Miał wtedy odebrać decyzję o przyznaniu mu bonu żywieniowego w wysokości 30 zł. – To był tylko dodatek, bo pan Dariusz otrzymywał już zasiłek – wyjaśniała w sądzie Agnieszka N., kierowniczka MOPS. Dariusz K. decyzję o otrzymaniu bonu podpisał, ale jej nie odebrał. Zdenerwowany niską kwotą, którą mu przyznano, wrócił do domu. A w poniedziałek, 29 lutego, z samego rana 50-latek pojawił się w MOPS ponownie.

– Wszedł do naszego biura i spytał, czy jest kierowniczka. Kiedy jedna z koleżanek po nią poszła, zapytałam go, czy odbierze decyzję o przyznaniu mu bonu żywnościowego. Wtedy się zdenerwował i wyciągnął siekierę spod kurtki – opowiadała przebieg zdarzenia Izabela N.

Jej słowa potwierdzała Agnieszka N., która weszła do pomieszczenia swojej pracownicy, gdy Dariusz K. już na nią krzyczał. – Widziałam jak uderzył ręką panią Izabelę w twarz. Próbowałam go uspokoić i prosić, by odłożył siekierę. To były jednak słowa rzucane na wiatr. Kiedy zrobił ruch siekierą nad panią Izą, zaczęłam się z nim szarpać. Zostałam odepchnięta i uderzona, ale udało mi się wyrwać siekierę – zeznawała kierowniczka MOPS.

Agnieszka N. natychmiast zaniosła siekierę do innego pomieszczenia, a jednocześnie zaprosiła Dariusza K. do swojego gabinetu, by z nim porozmawiać. W tym czasie pracownicy MOPS wezwali policję. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce zdarzenia, 50-latek nie stawiał oporu. On sam nie przyznawał się wczoraj do postawionego mu zarzutu i bronił się, że nie miał zamiaru nikogo zabić, a chciał jedynie nastraszyć pracowniczkę.

– Poszedłem do tej pani, bo byłem przez nią szykanowany. Powiedziałem jej, że zrujnowała mi życie. Uderzyłem siekierą w biurko i to wszystko. Nie chciałem nikogo zabić. Nie jestem mordercą. Zresztą gdybym chciał kogoś zamordować, to zrobiłbym to. A kiedy Izabela N. zaczęła płakać, to stwierdziłem, że już wystarczy – mówił Dariusz K.

Jednocześnie przekonywał, że nie wymachiwał siekierą nad głową pani Izabeli. Ponadto tłumaczył, że jego reakcja wynikała z tego, że otrzymywał za mało pieniędzy i miał być źle traktowany przez Izabelę N. – To się ciągnęło parę lat i siedziało w mojej głowie – opowiadał Dariusz K.

Z ustaleń śledczych wynika, że w dniu ataku mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. On sam przyznawał, że zanim poszedł do MOPS wypił dwie szklanki nalewki.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
donik

Uważam,że rozwiązanie siłowe i wysyłanie wyzwisk w stronę urzędnika nie ma najmniejszego sensu. Większość urzędników ma w gdzieś zwykłego obywatela,a napastnik/ obywatel teraz będzie siedział. To co dzieje się w mopsach, pupach i innych tego typu instytucjach powinno być już dawno zreformowane. Mopsy działają wtedy jak stanie się tragedia. A Urzędy Pracy są po to żeby przetrzymywać swoich na stanowiskach i robienie z petentów kompletnych durni. Nie dziwię się ludziom, że nie wytrzymują. Pisanie skarg itp. na urzędników też nic nie daje więc zostaje tylko siekiera.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Przyszedł z siekierą do MOPS. Usiłował zabić czy chciał nastraszyć?

J
Joguś

Większość klientów MOPS głównie tych wielodzietnych aktualnie ma więcej środków niż pracownice MOPS -ów wynagrodzenia i to za darmo, więc od prawdziwej biedy to im daleko, a obarczanie pracowników za swoje spier....one życie, w tym przypadku przez alkohol to już lekkie przegięcie i szczyt bezczelności.

B
Banan

Niech to będzie przestroga dla urzędasów z których 90% na w nosie problemy biednych ludzi.Zapominają kto im płaci pensje regularnie co miesiąc.Nie burmistrz. tylko społeczeństwo ze swoich podatków. A "pracujące" w MOPS-ach urzędniczki,to z reguły wyjątkowe wydry.

k
kapsel

A furiata do pierdla. NIech otrzeźwieje.

Dodaj ogłoszenie