Teatr Polski w Poznaniu: Premiera "Balladyny", czyli Teatr Głupio Modyfikowany (TGM)

Stefan Drajewski
Balladyna w Teatrze Polskim w Poznaniu Fot. Magda Hueckel
Nie wiem, ile laurów otrzymał już Krzysztof Garbaczewski za wcześniejsze przedstawienia i wcale mnie to nie obchodzi, ponieważ każdy artysta za każdym razem zdaje egzamin. Tym razem nie udało się. Czytając scenariusz Marcina Cecko, cały czas zastanawiałem się, czy to grafomania, czy może arcydzieło, które jest tak wielkie, że nie bardzo rozumiem. Po obejrzeniu prapremiery jestem już pewien: pierwsza odpowiedź się liczy.

"Balladyna" Marcina Cecko miała być grą z "Balladyną" Juliusza Słowackiego. Niestety, z dramatu zostały tylko imiona bohaterów i do pewnego momentu linia fabularna. Cała reszta to już nieposkromiona fantazja dramaturga i reżysera.

Pierwszy akt "Balladyny" Marcina Cecko/Krzysztofa Garbaczewskiego to nieudolny film. Akcja rozgrywa się w laboratorium genetycznym nad Jeziorem Gopło. Podejrzewam, że gdyby dziś powstało tam takie laboratorium, byłoby znakomicie wyposażone technologicznie (serwery Googla, np. usytuowane są nad akwenami wodnymi z dala od siedlisk ludzkich). Tymczasem to filmowe przypomina skrzyżowane gabinetu młodej lekarki, bohaterki wykreowanej przez Ewę Szumańską ("Z pamiętnika młodej lekarki…") i kuchni singla, w której podstawowym meblem jest mikrofalówka.

Bohaterowie, genetycy, snują się na ekranie niczym goście weselni po północy, których zarejestrował domorosły operator kamery wideo. Bełkotliwe dywagacje na temat genetycznej modyfikacji roślin uprawnych, nachalne podkreślanie poznańskich pyr, które modyfikuje się, kiedy zabraknie w kasie forsy, są nudne, konflikty miedzy bohaterami wydumane i sztuczne.

W połowie tej projekcji przypomniał mi się dowcip ze stanu wojennego, kiedy to do kokpitu wpada uzbrojony pasażer i krzyczy: "Na Okęcie proszę. Już trzy razy kupiłem bilet do Warszawy a lądowałem w Berlinie". Panowie, jeśli będę chciał obejrzeć film, to pójdę do kina. W teatrze chcę zobaczyć teatr, A jeśli już musicie koniecznie wykorzystać w spektaklu film, to postarajcie się, żeby był przynajmniej przyzwoity.

W drugim akcie Balladyna, już jako żona Kirkora, wchodzi do jego pałacu, którym okazuje się teatr. Konkretnie teatr na frontonie którego widnieje napis "Naród sobie". I tu aktorka grająca Balladynę (Justyna Wasilewska) zabija małżonka i zrywa wątpliwą iluzję korespondencji sztuki Cecko/Garbaczewski z dramatem Słowackiego. Staje się bohaterką stand up. Tylko nie każdy potrafi grać w tej konwencji, zwłaszcza cudzy tekst. I to jest początek klęski. Oglądamy kolaż wyświechtanych stereotypów o Polsce i Polakach z ograniem wspomnianego już napisu "Naród sobie" wystylizowanego na wzór "Arbeit macht frei" (cytat neonu Huberta Czerepoka).

Balladyna jest celebrytką, córką kibola - prawdziwego Polaka, teatr zamienia w cipę (skojarzenie koloru i kształtu teatru) i oddaje we władanie raperkom, które nie dość że wykrzykują swoje wulgarne teksty z fatalną dykcją i do publiczność dociera co trzeci bluzg, to na dodatek słowa przekładają dosłownie na tak zwany ruch sceniczny, a to się w sztuce nazywa tautologią.

"Balladyna" Cecko/Garebaczewski mnie nie oburza, nie obraża, nie bawi. Jestem przeciwko GMO (ten wątek się pojawia), ale jestem także przeciwnikiem TGM, czyli Teatru Głupio Modyfikowanego. "Balladyna" Cecko/Garbaczewski nie jest wydarzeniem na miarę inscenizacji Ireny i Tadeusza Byrskich "Wesela" z 1959 roku, kiedy to tuzy poznańskiej polonistyki ostentacyjnie opuściły widownię Teatru Polskiego, ale cieszę się, że podobnie postąpił Lech Raczak. Niestety, nie mogłem - z recenzenckiego obowiązku - pójść za nim.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 148

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ar
Podobał mi się spektakl
S
Sadi
To prawda, jak można wypisywać takie rzeczy i oczerniać teatr oraz aktorów? Teatr Polski w Poznaniu to jeden z najlepszych teatrów w Polsce. A "Balladyna" jest świetna, brawa dla talentu Garbaczewskiego! Więcej takich spektakli!
h
hekator
Anno Sandowicz, jeżeli dla Ciebie tekst Nikolaja Kolady "Gąska" to lekki, miły i nie wymagający myśleć spektakl, to radzę raczej jeszcze raz zajrzeć do tekstu Kolady i wczytać się bardziej w jego sztukę. albo polecam kurs czytania ze zrozumieniem, bo ja bym Kolady nie zaliczył do autorów sztuk mieszczańskich :)
x
x
i kogo to obchodzi? tysiące osób zamiast ciebie przyjdzie do teatru! nawet lepiej, że nie będziesz chodzić, bo bilety łatwiej dostanę.
d
dziennikarz
Otóż notka ta urąga Państwa gazecie,a przede wszystkim zawodowi dziennikarza.Żadna szanująca się gazeta nie publikuje wyjętych z kontekstu zdań dyskutantów.Cokolwiek byście Państwo nie zrobili,sprzedaż przy takiej jakości raczej zmaleje.No chyba że macie Państwo za target właśnie plebs lub meliniarzy.Powodzenia.Oby takie dla kur domowych już przestały istnieć.!!!!!!!!!!!!!!
z
zażenowany
Takie artykuły godzą w wolność wypowiedzi.to jest skandalicznie ocenione w Polsce.I to Głos wlkp.robi czarny pr i teatrowi i samym sobie.niestety,takie rzeczy,co Pan zrobił,szybko sie rozchodzą.zrobil Pan z tej gazety pośmiewisko.Trzeba się było umówić na wywiad z P.Barbarą,a nie wyciągać pochopne i fałszywe wnioski.wróżę Panu świetlaną przyszłość tym zawodzie.
z
zażenowany
Polska huczy o tym,co się tu dzieje.Nie miał Pan prawa napisać czegoś takiego.jak Pan ma coś do Pani Barbary,to proszę to załatwiać osobiście.obrzydliwe.już w całej Polsce mówią,że komuna,bo aktorka nie może się wypowiedzieć.co to ma być???????!!!!!!!
s
szczur
Myślę ogólnie,że to,o co walczyliśmy tyle lat,to chyba nie to.Sprowadza się ona do tego,że"byle zero znieważa cierpliwą wartość"(Szekspir),pod płaszczem anonimowości pozwalając sobie na ulanie swoich żalów.Ciekawi mnie,że Pan Kosta pokzał tylko jedną stronę medalu,w konsekwencji dając przyzwolenie na sączenie jadu.Artykuł Pański,redaktorze,jest o tyle niewiarygodny,że przytacza zdania wyrwane z kontekstu.Dlaczego nie zacytuje Pan Pana Pawła tekstu o cyt.gównianej rozmowie dwóch szczurków z ikei.kon.cyt.To tylko potwierdza moje zdanie o dziennikarzach.Uczepił Pan się lokalnej dysputy i perfidnie ją wykorzystał.Fuj.Nigdy w życiu nie kupię już tego brukowca i wszystkim znajomym odradzę.Mam nadzieję,że za to,co tu wyprawiacie,stracicie wszyscy pracę.Pokazałem już to obrzydlistwo w Warszawie,gdzie Państwa czytelnicy i gazeta podtrzegana jest jednak z innej perspektywy. Aktorka tu jest postrzegana jako jedyna osoba,która po prostu nie wytrzymała tego i jej się ulało.Jest doceniona za uczciwość i szczerość oraz odwagę i ryzyko,podając swoje nazwisko.Proszą mnie o kontakt do Niej,bo stała się wzorem dla ludzi bojacych się mówić szczerze i otwarcie.Dziękują Jej tu za to.Z powodzeniem gra w jednym ze stołecznych Teatrów.Ludzie Ją kochają.nie tylko za urodę,ale również za ogromny talent komediowy.Aż żal,że w Teatrze Polskim nie jest wykorzystany ten jej potencjał.
Ale jeszcze będzie,bo to Aktorka godna Wielkich Scen.
r
racja
Ma Pan rację.W teatrze zdarzają się czasem klapy.Pewnie szybko zejdzie z afisza i tyle.Szkoda aktorów.Nie ma tam piękna,to fakt.Dzięki za szczerą i dobrą reakcję,Panie Pawle.Serio.Ale to piękno jest,proszę uwierzyć.Nie w Balladynie,ale jest.Pozdrawiamy
P
Paweł
Hejter, żądny krwi, posługuję się niskim językiem, żyję w zawistnym kraju. Kończąc (serio serio;D) udział w tej dyskusji, którą bądź co bądź rozpocząłem, mam wrażenie, że trochę się Państwo (zakładam Państwo - obsada?) zagalopowaliście. Z góry założyliście, że ludzie się na Was uwzięli, że albo nie rozumieją, albo nie chcą zrozumieć głębi przekazu "Balladyny". Wbrew temu, co zarzucacie innym, to Wy nie dajecie widzom prawa do krytycznego spojrzenia na efekt Waszej pracy. Powtórzę raz jeszcze - dla mnie kompletna klapa, wyszedłem w połowie, uważam, że straciłem czas. I nie chodzi tu ani o wielki szok, jaki miałbym przeżyć, ani o formę, która miałaby mnie zadziwić ani nawet o pomysł teatru na nowo. Zrobiłem sobie małe porównanie dwóch kontrowersyjnych pomysłów - "Balladyny" i "Dnia świra" w Teatrze Wielkim, który też był dość mocno krytykowany. W tym porównaniu „Balladyna” przepada z kretesem, zarówno pod względem czytelności intencji autorów (do zrozumienia spektaklu nie były potrzebne długie tłumaczenia twórców), jak i formy, która w „Balladynie” przeszkadza w odbiorze, zamiast pomagać. Raz jeszcze powtórzę – to chyba nie jest przypadek, że akurat tę konkretną sztukę spotyka aż tak wielka krytyka. Z trzech recenzji, które czytałem, dwie są druzgocące. Na profilu facebookowym Teatru Polskiego przeważają opinie negatywne. Cenne i miarodajne są chyba najbardziej opinie stałych bywalców TP i jego fanów. Pustoszejące miejsca na widowni (fakt bezsporny, co widziałem na własne oczy) wydają się być dowodem na to, że eksperyment pt. „Balladyna” nie jest udany. Tym bardziej szokująca jest postawa Pani Prokopowicz, jak również pozostałych Państwa korzystających z jej tabletu. Bez ogródek oceniacie Państwo widzów-krytyków jako zbyt ograniczonych by zrozumieć Wasze dzieło. Mini-artykuł z Głosu to właśnie punktuje – tego jeszcze nie było, by niezadowolony widz oberwał od zdenerwowanego aktora. Przypominam, że to ocena widzów wartościuje Państwa pracę, nie Państwa własna opinia o „utalentowanym zespole” i „wybitnym reżyserze”. Prywatne wendetty mnie nie interesują, więc nie będę się o tym wątku dyskusji wypowiadać. Zastanawia jednak fakt pojawiających się dziwnych głosów odnośnie świata za kulisami, oby nieuzasadnionych. Państwa obrona uciśnionej koleżanki chyba niepotrzebna. NIKT nie krytykował gry aktorskiej ani talentu (trudno rozstrzygnąć, czy Pani Barbara dobrze czy źle zagrała rozmowę o gównianej pracy dwóch szczurków z IKEI). Reakcja aktorki również we mnie budzi sprzeciw. Słyszałem niedawno wywiad z panią Anną Seniuk. Pomijając klasę i olbrzymią inteligencję emocjonalną tej wybitnej aktorki, chciałbym przytoczyć jedno zdanie z jej wypowiedzi – „Dla mnie sztuka jest dążeniem do zaspokojenia potrzeby piękna”. Mojej potrzeby piękna „Balladyna” nie zaspokoiła.
J
Janos
Zgadzam się z Kolegami.Notka fajna,kompletnie nie ma w niej nic degradującego ani Baśki ani widza.A dorabianie ideologii że to notka krytyczna wobec nie jest po prostu śmieszne
S
Spiskowcy
Ha,Ha!Za to jakie ładne zdjecie Baśki.W sumie To prawda,co Pan Kosa napisał.Najlepsze jednak jest to,że tak naprawdę,po dokładnym przestudiowaniu tego hejterowego forum,Baśka nikogo nie opieprzyła.A Panu Pawłowi usiłowała wytłumaczyć,żeby zastanowił się nad spektaklem głębiej.zrobiła to w swoim stylu,ale na pewno nie chciała go urazić.Poza tym reszta Jej wpisów jest obroną nie jej samej,tylko kolegow,dyrektora,teatru.faktem jest,że niektórzy tu posługiwali się dosyć niskim językiem.Co do naszego IP.prosze dokladnie przeczytac wszystkie wypowiedzi.nie tylko my mamy takie zdanie.Szkoda,że Państwo w tej dyskusji dostrzegliścir tylko to.szkoda,że nie polemizowaliście o sensie tego spektaklu,tylko skupiliście się na Basi.Pare zaledwie osób podało merytoryczne argumenty o spektaklu.
Dziękujemy za wszystkie wypowiedzi.Panem Nestorem i jego szkalującymi wypowiedziami zajmiemy się osobno.Dziwne,że nikt zPaństwa nie zareagował na taką wypowiedź.Ale poza główną bohaterką,te liczne wypowiedzi,świadczą przede Wszystkim o Was,o społeczeństwie,o zawistnym kraju,w którym żyjecie.My nie chcielibyśmy mieć do czynienia prywatnie z hienami.Będziemy nadal przyglądać się Państwa nienawiści,potem zajmiemy się osobiście Waszymi tożsamościami.Poza tym dyskusja ta jest nudna,bezcelowa,bezsensowna i nudna.My to robimy zawodowo,a Państwo naprawdę się tym podniecacie.Polecamy jednak inne lektury niż forum tej gazety,która skądinąd jest niezła,a notka dowcipna ,która wpuściła nieco powietrza do tego zaduchu.Pozdrawiamy hejterów.Bawcie się dobrze.
b
bumbumbum
O Jezu , Jezu!no i co z tego?????Naprawdę,że takimi rzeczami ludzie żyjecie....Może by lepiej o Emanuelu Svedenborgu przeczytać,albo chociaż kryminał?To Pana trochę bardziej rozwinie niż te brednie tu.
p
praca grupowa
Oczywiście.Zmówoliśmy się.To spisek i zmowa.Jak już aż takie śledztwo,to sprawdzimy Państwa IP.
Dzień i noc pracujemy nad tym,żeby zróżnicować nasze role.No cóż.Zabraliśmy tablet Barbary i po prostu Jej tu razem dodajemy otuchy.Bo by się załamała,gdyby to wszystko czytała.A my tego nie chcemy.Natomiast my oddamy każdą złotówkę na TP,bo nic nas nie obchodzą Państwa gry.Poznań jest małym ośrodkiem i wieści szybko się rozchodzą,więc frekwencję nadrobimy.Proszę się nie martwić.A ta notka to nic takiego,gorsze rzeczy się dzieją.Nie z takimi pierdołami teatry sobie radzą.Poza tym,co Pana obchodzi,z jakiego IP?Każdy tu pisze,co chce.Bez przesady....Natomiast my też chętnie napiszemy felieton na ten temat,zbieramy materiały do pracy na temat forów internetowych.Konkluzja jest taka,że wszyscy jednak są żądni krwi.Przytoczymy całą tę dyskusję,wraz z Państwa prawdziwymi imionami i nazwiskami.Nie będą to już zmontowane urywki,tylko całość tego,co się tutaj dzieje.Pozdrawiamy.
P
Paweł
Ewa/ Magdalena Jolanta/ yoyo/ obeznany, Janos/ współczujący/ Marta/ bumerang/ nonono/ sylv/ wiesz kto/ Twój, Kaziu.z/ hesiamela, kuśtyk kuśtyk/ bal/ aktor, Madzia/ Monia. Państwo z jednego tabletu piszecie? Bo IP jakieś takie identyczne:D
Dodaj ogłoszenie