Teatr Wielki - „Czarodziejski flet” na finał

Marek Zaradniak
W premierowej obsadzie w roli Papageny usłyszymy i zobaczymy  Marię Antkowiak
W premierowej obsadzie w roli Papageny usłyszymy i zobaczymy Marię Antkowiak Archiwum Teatru Wielkiego w Poznaniu
Premierę jednej z najpopularniejszych oper Mozarta przeniesioną w nasze czasy zobaczymy w sobotę w Poznaniu.

„Czarodziejski flet” Wolfganga Amadeusza Mozarta z librettem Emanuela Schikanedera to ostatnia premiera sezonu w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Operę tę zobaczymy w sobotę.

Reżyseruje działający w Holandii Sjaron Minailo z Izraela. Jego dziełem są także kostiumy. Kierownictwo muzyczne sprawuje Gabriel Chmura, scenografię przygotował Douwe Hibma z Holandii, a dramaturgiem spektaklu jest działający także w Holandii Krystian Lada. W premierowej obsadzie w roli Tamino usłyszymy Pawła Bożka, w partii Paminy Romę Jakubowska-Handke, w partii Papageno Jaromira Trafankowskiego, a Papageny Marię Antkowiak. Sarastrem będzie Szymon Koby-liński, Królową Nocy Aleksandra Olczyk a głosem praojca Jerzy Radziwiłłowicz.

- Ta propozycja była dla mnie jak prezent. Wcale nie dlatego, że „Czarodziejski flet” to piękna opera, ale dlatego, że ja postrzegam zawarte tam problemy społeczne jako swego rodzaj u wyzwanie, zadanie, ale również jako odpowiedzialność - mówi Sjaron Minailo. - Moją odpowiedzialność jako artysty, który chce w tej operze odnaleźć coś więcej niż tylko rozrywkę. Oczywiście ten wieczór będzie miał charakter rozrywkowy, ale chciałbym przede wszystkim zainspirować widzów do refleksji nad naszą współczesną rzeczywistością. Zarówno w skali mikro jak i makro. W mieście,w kraju, globalnie. Mój „Czarodziejski flet” to , opowieść o mitycznym społeczeństwie, które zostaje podzielone przez dwie siły, dwie opozycyjne frakcje. Z jednej strony mamy Królową Nocy i Sarastra po drugiej stronie. Każdy z nich dąży do osiągnięcia władzy absolutnej. To walka, którą łatwo rozpoznać w naszej codzienności politycznej. Polaryzacja społeczeństwa spowodowana polityką to coś co należy do naszej codzienności. Nie wystarczy pokazać dzieła operowego, ale również trzeba je zinterpretować we współczesnym kontekście. Moja interpretacja opiera się na mozartowskim podziale na Królową Nocy i Sarastra.

Z jednej strony jest Królowa Nocy, która kojarzy się z Księżycem, ze złem, a z drugiej strony Sarastro kojarzący się ze Słońcem, z dobrem. W moim ujęciu pojęcia zła i dobra są względne. Obie strony konfliktu uważają, że czynią co najlepsze dla społeczeństwa. To tak jak politycy. Niezależnie czy z lewej czy z prawej strony uważają, że to co robią jest dobre. Jeżeli obie strony konfliktu uważają, że to co robią jest tylko dobre to tak naprawdę wszystko jest w rękach społeczeństwa by decydowało co tak naprawdę jest tym dobrem. Często bywa, że w sytuacji spolaryzowania jest jeszcze trzecie wyjście, czyli brak wyboru pomiędzy ani jedną ani drugą stroną. Rolę znalezienia alternatywy i stworzenia czegoś nowego przypisuję parze młodych kochanków czyli Paminie i Pamino. Nie mam tutaj jednak na myśli zerwania z przeszłością, ale sytuację, w której to co najlepsze z tradycji może być włączone do nowej formy. To przekaz pełen nadziei i optymizmu - w każdym wyborze pomiędzy dobrem, a złem istnieje trzecia opcja. Nasz finał to wstęp do utopijnej wizji przyszłości. W oparciu o swoje doświadczenia młode pokolenie wypracowuje nową wizję wspólnoty i równowagi w ich społeczności. W sercu nowego społeczeństwa nie leży głód władzy absolutnej, ale ideały humanizmu. Taki był mój punkt wyjścia do realizacji tej opery.

- Nie lekceważymy tradycji. Jest ona podstawą, ale to wcale nie znaczy, że w operze nie może się zdarzyć teatr naszych czasów - dodaje dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu Renata Borowska-Juszczyńska.

Wolfgang Amadeusz Mozart
„Czarodziejski flet”, Teatr Wielki(ul. Fredry 8),
10 czerwca, godz. 19,
bilety: 60-80 zł

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzysztof
Opinia z przedstawienia 18 stycznia 2018.
Brak słów. Kolejne nędzne przedstawienie poznańskiego Teatru Wielkiego w ostatnich latach. Ciemność widzę..., w "Parsifalu", "Rycerskości wieśniaczej", "Don Giovannim", "Borysie Godunowie", a teraz w "Czarodziejskim flecie". Cały czas ta sama koncepcja, niech będzie ciemno, może publiczność nie zauważy, że tu nie ma nic do pokazania. Poza krzesłami, które wykonawcy muszą sobie przynieść, żeby odsiedzieć między jednym a drugim "nicniedzianiem". W dodatku opera poszatkowana została jakimiś grafomańskimi popisami, które bez najmniejszego sensu rozczłonkowują spektakl na niespójne przez to części. To tak, jak rozbicie znakomitego filmu idiotycznymi reklamami. Zwieziona autokarami młodzież, goszcząca na tym przedstawieniu, zapewne pomyśli, że to taki właśnie ten Mozart.
Z
Zdemotywowana
Nie wiem jakim cudem "krzesła miały zastąpić dialogi"..."Proponuję uważnie słuchać przepięknych tekstów" - rozumiem, że chodzi o tekst o martwym gołębiu leżącym na chodniku oraz o obserwowanie przez ojca Paminy jej wdzięków w stroju kąpielowym? Jaki to ma w ogóle związek z Mozartem? ;) Po co na siłę udawać oświeconego i wmawiać ludziom, że wszystko było piękne i mądre, skoro takie nie było? Spektakl był żenujący i POLITYCZNY, co zresztą sugerował sam reżyser.
G
Gość
Przepiękny spektakl wart polecenia. To, że został pozbawiony oryginalnych dialogów to akurat dobrze dla tej inscenizacji. Spektakl ani na trochę nie tracił dynamiki. Wprowadzenie przed uwerturą w zasadzie było kompletne, i zastąpiło monolog królowej z II aktu nadający sens całemu przedstawieniu. Krzesła, krzątający się bohaterowie w zasadzie zastąpili dialogi.

Rewelacyjna muzyka, gratulacje dla orkiestry!
Gratulacje dla Pani Romki za wspaniałą kreację Paminy!
Gratulacje dla chłopców (w końcu byli 3 wspaniali chłopcy)!
Rewelacyjna KRÓLOWA NOCY! i jej pierwsza aria. W większości jest ona wykonywana dość jednostajnie a tutaj był wyraźny podział. Było widać świetnie odegrany ból matki, mający na celu otłumanienie Tamina i później zdecydowane przystąpienie do realizacji własnego planu. O drugiej arii Królowej napisanie rewelacyjna to mało!
Gratulacje dla całego zespołu bo naprawdę każdy z nich był mocnym punktem tego spektaklu.

Postrzeganie spektaklu przez osobę reżysera w sukience jest dla mnie niezrozumiałe. Dobra robota!

do tych poniżej: drugim razem proponuję słuchać czytanych terstów przez aktora, wtedy będzie łatwiej zrozumieć spektakl.
Nie było w nim nic politycznego.

No w zasadzie po spektaklu Pan Drygent Chmura, ponoć wielki człowiek przyjął nagrodę od rządzących NACJONALISTÓW - jakaś pani z ministerstwa kultury, od tego pana cenzora mu to wręczała. ŻENADA!!!!

Do obejrzenia spektaklu zachęcam. Proponuję uważnie słuchać przepięknych tekstów.

pozdrawiam
m
meloman
Niestety zgadzam się. Kocham operę i Mozarta, ale to był koszmar. Tyle pieniędzy tak wydanych, naprawdę mogło powstać piękne przedstawienie...
B
BYWALEC
A kto rezyserował ten spektakl? Conchita Wurst? Ja widziałam rezysera w damskich butach i sukience...żenada.
B
BYWALEC
A kto to rezyserował? Conchita Wurst? Bo ja widziałam mężczyznę w damskich butach i sukience...żenada.
Z
Zdemotywowana
Spektakl był straszny, przekombinowany (jak sam reżyser), upolityczniony na siłę i w zasadzie wypruty z treści. Poetyckie wstawki nijak miały się do tego, co działo się na scenie, a szwędanie się aktorów z krzesłami (po co?) po którymś razie tylko irytowało. Koszmar, koszmar, koszmar. To, co dzieje się ostatnio na scenie Teatru Wielkiego woła o pomstę do nieba.
Dodaj ogłoszenie