Teatr Wielki: "Jezioro łabędzie" - współczesne czytanie klasyki [RECENZJA]

Stefan Drajewski
Agnieszka Wolna w partii Odetty-Odyli
Agnieszka Wolna w partii Odetty-Odyli Fot. MAREK GROTOWSKI
Udostępnij:
Rzadko się zdarza, aby recenzenci oglądali dwie premiery. Chociaż wiadomo, że każdy aktor, śpiewak, tancerz w odtwarzanej roli sprzedaje trochę siebie. To nic, że występuje w identycznym kostiumie, w tych samych dekoracjach, w tej samej inscenizacji… Ostatecznie o kształcie postaci scenicznej decyduje wykonawca. Tak się złożyło, że nie mogłem być na premierze "Jeziora łabędziego" w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Wybrałem się więc na drugą premierę i nie żałuję.

Kenneth Greve dotrzymał słowa. Jego inscenizacja jest bardzo czytelna. Wprowadzenie postaci małego Zygfryda i Benno (Jacek Logdański i Michał Zelent), którym Niania czyta baśń "Jezioro łabędzie", wyjaśnia późniejsze - dość niesamowite perypetie. Tym samym inscenizator wskazuje, że późniejsze relacje Zygfryd - Benno mają głębszy związek. Kennetha Greve’a zdaje się bardziej interesują relacje między tymi bohaterami, niźli uczycie, jakim obdarzy Książę Zygfryd Odettę…

Choreograf w swoich pomysłach inscenizacyjnych odwołuje się do projekcji wideo, które akurat w tym balecie są niezwykle przydatne. Na dodatek, są bardzo subtelnie zrobione, podobnie jak niezwykle wysmakowana i oszczędna, minimalistyczna wręcz dekoracja Anny Knotek. Powiedziałbym o niej graficzna. Knotek zrezygnowała z rodzajowości, lasu, jeziora… na rzez znaków-symboli i gry świateł. Podobnie w trzecim akcie, bal ma klasę godną książęcego dworu.

Kenneth Greve dotrzymał słowa również w warstwie choreograficznej. Pozostał wierny tradycji wykonawczej, pięknym linom klasycznym, które - niestety - w partiach zespołowych raziły brakiem precyzji. A szkoda, bo właśnie w białych aktach widać było piękno ruchu, zwłaszcza rąk. Choreograf twórczo przetworzył jednak klasyczne pas, pozy, gesty… Tancerki nie tyle machają rękoma, ale próbują naśladować ruchy skrzydeł (charakterystyczne wykrzywienie rąk).

Bohaterami wieczoru byli soliści: Agnieszka Wolna jako Odetta-Odylia, Dymitr Tentyski w roli Zygfryda i Arkadiusz Gumny jako Rotbart. Szkoda, że za sprawą obsadową rozmył się koncept choreografa Zygfryd - Benno. W roli tego drugiego wstąpił Gento Yoshimoto. Niestety, japoński tancerz jest za młody do tej roli, technicznie tańczy bez zarzutu, ale nie sprostał aktorsko partnerom. Scena, w której próbuje ostrzec Zygfryda przed niebezpieczeństwem przypomina oganianie się od natrętnej muchy.

Agnieszka Wolna stworzyła kreację. Od pojawienia się na scenie przykuwała wzrok publiczności: precyzyjna a przy tym nasycona do maksimum emocjami, które zmieniały się wraz z uczuciami, jakie łączą ją z Zygfrydem. Potrafiła być dostojna i władcza jak na łabędzia przystało, by w za chwilę emanować uczuciem miłości i przyjaźni czysto ludzkiej. Trudno się jej dziwić, skoro starającym się o jej względy był tak liryczny a przy tym męski tancerz jak Dymitr Tentyski (świetne skoki), z którego emanuje piękno i czystość ruchu, który - co nie zdarza się w balecie klasycznym zbyt często - gra twarzą.

Wielki dzień miał także Arkadiusz Gumny, który wykreował czarny charakter perfekcyjnie i co najważniejsze przekonująco. Jego Rotbart był okrutny, bezwzględny a pod względem technicznym rewelacyjnie zatańczony.

Czasami warto chodzić na drugie premiery. Gdyby jeszcze orkiestra trochę równiej grała a dyrygent nie przyspieszał...

Teatr Wielki w Poznaniu, "Jezioro łabędzie" Piotra Czajkowskiego, choreografia Kennetha Greve’a, kierownictwo muzyczne Mieczysław Nowakowski, scenografia Anna Knotek, reżyseria świateł Marek Rydian. II premiera 18.02.2012.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
Ryszar
Jezioro łabędzie przepiękne - chociaż jeden główny tancerz raz za razem dwa piruety podparł - śmiałem się podczas przerwy z przypadkowymi ludźmi, że tak wyglądało jakby ćwiczył do roli kulejącego łabędzia;) Pomyślałem, że bycie artystą jest trudne - spotyka ich dużo okrucieństwa nawet od tak łagodnych jak ja.
Ale jedna rzecz mnie wkurzyła: Czajkowski zamyślił w drugiej części zestaw 4 tańców: neapolitański,hiszpański, węgierski i mazurek. Co choreograf zrobił z mazurem ! Jakiś poroniony płód kozaczoka z pieśniami burłaków - tancerze ubrani w papachy i hajdawery itp.
Jak łatwo rezygnujemy z uświadamiania własnego dziedzictwa - przecież mazur był głównym tańcem na balach imperium rosyjskiego ( nie darmo major Płut chwali się , że był w pułku najlepszym mazurzystą) . A my nie tylko godzimy się ale i sami wspieramy świadomość - także Polaków! - że jesteśmy i byliśmy czarną kulturalną dziurą a jeśli coś się kojarzy ze wschodniej Europy - to musi to być rosyjskie. No iI kozaczoka to znamy a mazura ??? Czy ktoś panu K. Greve ktoś w ogóle o tych kulturalno-historycznych kontekstach powiedział ? A przecież tak ( że to polski taniec) uważał przecież sam Czajkowski !
Ale poza tym zgrzytem serdecznie gratuluję!
L
Lady M.
Anna Kontek!! nie Knotek, pewnie literówka ale mnie osobiście bardzo rażą pomyłki w nazwiskach..
Przejdź na stronę główną Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie