Kradzież fałszywych obrazów na Naramowicach: Kończy się proces. Prokuratura chce więzienia dla wszystkich oskarżonych

  • Głos Wielkopolski

Norbert Kowalski

Kończy się proces ośmiu mężczyzn, którzy są oskarżeni o kradzież obrazów na Naramowicach. Chociaż mężczyźni sądzili, że zabierają warte fortunę obrazy z tzw. Kolekcji Goebbelsa, okazało się, że były to fałszywki. W poniedziałek w poznańskim sądzie zostały wygłoszone mowy końcowe. Prokuratura chce uznania za winnych kradzieży wszystkich oskarżonych.

– Postępowanie dowodowe nie pozostawia cienia wątpliwości co do winy i sprawstwa oskarżonych – nie miał wątpliwości prokurator Paweł Barańczak podczas swojej poniedziałkowej mowy końcowej w procesie dotyczącym kradzieży obrazów na Naramowicach.

O szczegółach sprawy czytaj tutaj

Jednocześnie prokurator domagał się kary więzienia dla wszystkich oskarżonych, przy czym w stosunku do siedmiu z nich (Grzegorza L., Marka W., Wojciecha O., Pawła G., Piotra G., Andrzeja S., Jakuba D.) wnioskował o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu (od roku do trzech lat). Jedynie Michał K. miałby usłyszeć wyrok trzech lat więzienia bez zawieszenia. Ponadto każdy z oskarżonych miałby także zapłacić grzywnę.

– Poszczególne kary uwzględniają stopień winy i zaangażowania każdego z oskarżonych oraz ich zachowanie podczas procesu – mówił prokurator Barańczak.

Z wnioskiem o taką karę zgadzał się mecenas Leonard Cyrson, pełnomocnik pokrzywdzonego Jana C., do którego należała zabrana przez mężczyzn kolekcja obrazów.

– Linia obrony oskarżonych się nie broni. Ich wyjaśnienia nie mogą być uznane za wiarygodne – nie miał wątpliwości mecenas Cyrson.

Przypomnijmy, że w lipcu 2016 roku ośmioro mężczyzn brało w udział w akcji, podczas której z mieszkania Jana C. na Naramowicach zabrano prawie 90 obrazów, szkiców i rysunków. Dzieła miały być częścią wartej kilkadziesiąt milionów Kolekcji Goebbelsa z okresu II wojny światowej. Mężczyźni, żeby zdobyć obrazy, podawali się za funkcjonariuszy policji, którzy prowadzą śledztwo ws. dzieł sztuki. Dwóch z nich w przeszłości... rzeczywiście było policjantami, a jeden wciąż pracował w komendzie policji w Wyszkowie.

Jan C. zgłosił policji kradzież obrazów, a śledczy po kilku dniach zatrzymali wszystkich podejrzanych. Większość z nich broniła się, tłumacząc, że byli przekonani, iż uczestniczą w tajnej akcji służb specjalnych i chcieli przetransportować obrazy do warszawskiego Muzeum Narodowego, by tam przeprowadzono ekspertyzy, które wykazałyby, czy są one prawdziwe.
Jednak mecenas Cyrson podczas poniedziałkowej rozprawy zwracał uwagę na słowa, jakie Michał K., jeden z zatrzymanych mówił do innego z mężczyzn jeszcze przed akcją.

– Michał K. mówił wtedy: „Jeśli my tego nie zrobimy, to zrobi to ktoś inny”. Chodziło oczywiście o wejście do domu Jana C. To pokazuje prawdziwą intencję oskarżonych – argumentował mecenas Leonard Cyrson

– Ustaliliśmy wersję, że działaliśmy dla dobra państwa w celu zabezpieczenia dóbr kultury. Stąd pomysł i szopka z Muzeum Narodowym – to już z kolei słowa Grzegorza L., jednego z zatrzymanych, podczas przesłuchania w prokuraturze, kiedy to przyznał się do winy.

Według obrońców i oskarżonych to właśnie Grzegorz L. (emerytowany funkcjonariusz Komendy Głównej Straży Granicznej) miał być główną osobą odpowiedzialną za całą akcję. Swoją pozycję miał uwiarygadniać znajomościami wśród osób ze służb specjalnych.

– Grzegorz L. wzbudzał zaufanie, dzięki czemu wciągał kolejne osoby do swojej pułapki. A mój klient mu zaufał i był nim oczarowany. Wszyscy kolejni oskarżeni byli uwiarygodnieniem dla pozostałych. Jedynie Grzegorz L. wiedział kogo i jak wykorzystuje – przekonywała w swojej mowie końcowej mecenas Magdalena Pląskowska, obrońca Michała K. – Prokuratura przekonuje, że oskarżeni chcieli zabrać te obrazy, a to nieprawda. Mój klient był przekonany, że uczestniczy w akcji służb specjalnych i działa na rzecz państwa. Jedynie Grzegorz L. wiedział w jakiej formule to wszystko funkcjonowało. W jego interesie było też, by pomawiać innych i umniejszać swoją rolę - dodawała

Przypomnijmy, że według śledczych to nie Grzegorz L., ale właśnie Michał K. był głównym organizatorem kradzieży. To on miał poinformować Grzegorza L. i Marka W., że znalazł w Poznaniu cenną kolekcję obrazów, której właścicielem jest Jan C. i „można łatwo ją zdobyć”.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

20.03.2018, 00:20

za karę BMW Group powinno zabrać Olszowcowi dealerstwo

19.03.2018, 18:56

Za karę nie więzienie ale sprzątanie muzeów i nauka jak odróżnić ksero od oryginału.31

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3