Książka: Nałkowska - pierwsza dama literatury i lwica salonowa

Stefan Drajewski
Była piękna, inteligenta i wykształcona... Brylowała na salonach, elektryzowała mężczyzn. Nie oglądając się na otoczenie i swoją pozycję, zdecydowała się na rozwód i życie w wolnym związku. Hnna Kirchner w swojej książce pisze "Nałkowska albo życie pisane" niczego nie tai.

Zofia Nałkowska ma szczęście, że jej spuścizną literacką zajęła się bardzo dawno temu Hanna Kirchner. Najpierw pieczołowicie przygotowywała do druku kolejne tomy "Dzienników" pisarki, które są z jednej strony kopalnią wiedzy o niej samej i o jej twórczości, z drugiej zaś same w sobie są znakomitą literaturą. Tę benedyktyńską pracę edytorską badaczka podsumowała fascynującą biografią: "Nałkowska albo życie pisane".

KSIĄŻKI, AUTORZY, RECENZJE I ... NIE TYLKO
TUTAJ CZYTAJ WIĘCEJ O LITERATURZE. KLIKNIJ!

Hanna Kirchner zachowując "szkiełko i oko" badaczki, traktuje życie i twórczość Nałkowskiej bardzo emocjonalnie. Stara się zrozumieć jej niekonwencjonalne wybory i zachowania życiowe. Ale nie ocenia ich, nie wartościuje. Próbuje tylko zrozumieć. Na tak przenikliwy portret autorki "Medalionów" mogła sobie pozwolić tylko Kirchner, której życie zrosło się z życiem i prozą pisarki na dobre i na złe.
Hanna Kirchner pokazuje w tej opasłej książce, że niewiele wiemy tak naprawdę, kim była w dwudziestoleciu międzywojennym Nałkowska. Nie zdajemy sobie sprawy, że była człowiekiem instytucją, kobietą, która budziła skrajne emocje a zarazem szacunek. Kojarzymy ją już tylko jako autorkę lektur: "Granicy" i "Medalionów" .

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Książka: Inny obraz życia w getcie

Tymczasem, jak pokazuje monografista, pisarka kolejnymi swoimi książkami przełamywała konwencje literackie, wyznaczała mody pisarskie, wpływała na poziom dyskusji intelektualnych i literackich. Każda książka była ważna, chociaż współcześni nie bardzo pamiętają takie powieści, jak choćby "Hrabia Emil", "Narcyza", "Dom nad łąkami" , "Niedobra miłość", "Niecierpliwi" czy nawet wydane już po wojnie "Węzły życia". Kirchner wraca do wszystkich powieści, opowiadań, dramatów ("Dom kobiet", "Dzień jego powrotu", "Renata Słuczańska") i czyta je przez pryzmat zapisków pisarki w "Dziennikach", i przez listy. Uwzględnia konteksty i powinowactwa, w jakich rozkwitała twórczość pisarska Nałkowskiej.

Na tę historyczną perspektywę oglądu bogatej twórczości pisarki Hanna Kirchner nakłada perspektywę współczesną. Odkrywa pewne prawidła nie tyle literackiego warsztatu (chociaż także), ale przede wszystkim tematy, które trwają, są ciągle aktualne i żywe. Pewnie niejedna feministka, gdyby przeczytała na nowo powieści i dramaty Nałkowskiej, byłaby zaskoczona. Pewnie niejeden politolog byłby zdumiony trafnością i aktualnością jej sądów politycznych i społecznych (przecież "Romans Teresy Hennert" jako żywo przypomina studium współczesnej korupcji).

Hanna Kirchner kreśli portret Nałkowskiej na tle epoki. Wpisuje ją i jej twórczość w meandry trzech epok historycznych. Autorka granicy debiutowała w 1904 roku (jeszcze nie było państwa polskiego), współuczestniczyła jako dojrzała już pisarka w budowie państwowości polskiej. Po gehennie wojennej, schorowana, próbowała - zachowując godność i niezależność - odnaleźć się w PRL-u.

Autorka biografii próbuje pokazać, że pisarka poniekąd pisała swoje życie, ale jednocześnie to życie pisało kolejne książki. W wielu postaciach wskazuje powinowactwa między bohaterkami a Nałkowską. Kirchner nie boi się pokazywać Nałkowskiej jako lwicy salonowej, która nie boi się uwodzić młodszych od siebie mężczyzn, często początkujących pisarzy. Bo natychmiast dyskontuje ten obraz niezwykle prozaicznymi problemami finansowymi i chorobowymi, z którymi musiała całe życie walczyć.

Monografistka rozbija wszelkie stereotypy, jakie narosły wokół twórczości i życia Nałkowskiej. Można by rzec, tak samo walczy ze stereotypami, jak to robiła jej bohaterka, która nie bała się iść pod prąd. Aż mnie korci, aby po latach zacząć na nowo czytać kolejne powieści Nałkowskiej. Aż się prosi, aby "Dom kobiet" zaistniał na scenie.

Książka łączy biografię z monografią. Napisana jest z rozmachem i znawstwem nie tylko literatury, ale także historii i psychologii. "Nałkowska albo życie pisane" to kropka nad "i" profesor Kirchner do pracy edytorskiej i jej rozliczenie z "długoletniego wspólnego pożycia".

NEWSLETTER:

FACEBOOK:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie