MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Maciej Wudarski: Kaponiera byłaby nieskończona, gdyby mnie odwołano

Rafał Cieśla, Norbert Kowalski
Maciej Wudarski przekonuje, że miasto musiało w ciągu wakacji przeprowadzić niezbędne remonty. Nie czuje się też współwinnym chaosu, który opanował ulice Poznania
Maciej Wudarski przekonuje, że miasto musiało w ciągu wakacji przeprowadzić niezbędne remonty. Nie czuje się też współwinnym chaosu, który opanował ulice Poznania Adrian Wykrota
Maciej Wudarski, zastępca prezydenta Poznania, przekonuje, że to nie on ponosi odpowiedzialność za zakorkowanie centrum miasta. Winą obarcza ekipę Ryszarda Grobelnego. Twierdzi też, że samochodów w Poznaniu jest za dużo, a rowerów za mało.

Kiedy poda się Pan do dymisji?
Dlaczego miałbym to zrobić?

Z powodu chaosu komunikacyjnego w Poznaniu. Przecież przez centrum miasta nie można było w ogóle pojechać.
Nie mieliśmy wyjścia, trzeba było w ciągu tego lata przeprowadzić niezbędne remonty i zakończyć prowadzone budowy. Niejednokrotnie mówiliśmy o wieloletnich zaniedbaniach poprzedniej ekipy dotyczących komunikacji miejskiej. A to powodowało, że cały czas musieliśmy przeznaczać dodatkowe fundusze na remonty infrastruktury torowo-sieciowej.

Czyli przyznaje Pan, że jest odpowiedzialny za ten bałagan. Poza tym o Pana ukaranie zwróciła się do prezydenta Jacka Jaśkowiaka Nowoczesna. PiS obarcza Pana winą za korki w mieście, a nawet część radnych Platformy jest Panu przeciwna.
W tym przypadku nie uważam się współwinnym. Przecież nie da się remontować miasta bez utrudnień dla komunikacji niezależnie, czy to komunikacja publiczna, czy samochodowa. A te utrudnienia powstały w wyniku ciągnących się przez lata inwestycji, za które nie ponoszę odpowiedzialności.

Ma Pan na myśli przebudowę ronda Kaponiera i ulicy Dąbrowskiego?
Tak, bo tam są największe utrudnienia. W przypadku Dąbrowskiego projekt, który nie był naszą zasługą, okazał się wielką wpadką. Umowa była tak skonstruowana, że dopiero na końcu, gdy wykonawca praktycznie zaniechał prac, mogliśmy od niej odstąpić, a to spowodowało takie obsunięcia terminów. Sytuację w tamtym rejonie miasta pogorszyła inwestycja na Kraszewskiego. Nie mogliśmy jednak dłużej z nią zwlekać.

Dlaczego?
Partner prywatny, który buduje osiedle mieszkaniowe w miejscu byłej zajezdni, jest związany umową partycypacyjną z miastem. Czekaliśmy, ile mogliśmy na zakończenie przebudowy Dąbrowskiego. Mieliśmy cały czas nadzieję, że uda się to zrobić przed wyłączeniem ul. Kraszewskiego.

Ale tak się nie stało. Nie można było przesunąć terminu tak, aby zakończyć już remont Dąbrowskiego?
Nie było takiej opcji, gdyż wiązały nas umowy z prywatnym inwestorem. Zostały one podpisane za czasów poprzednich władz.

Kaponiera otwarta. Zobacz, jak wygląda

Rondo Kaponiera otwarte. Zobacz, jak wygląda

Ale ostatnie zmiany na al. Niepodległości to już nie wina rządów prezydenta Grobelnego.
Czekaliśmy z wyłączeniem al. Niepodległości i przejazdów tramwajowych na ul. Fredry, bo w pierwszej kolejności musieliśmy zrobić przejazdy tramwajowe na Św. Marcinie. A jedyną szansą na zamknięcie przejazdu na ul. Fredry było częściowe otwarcie ruchu na Kaponierze. To były dość trudne chwile, bo mieliśmy trzy dni zapasu na podjęcie decyzji, czy jesteśmy w stanie otworzyć Kaponierę, by tam skierować ruch z al. Niepodległości. Wykonawca remontu praktycznie czekał w blokach startowych na informację, kiedy może rozpocząć prace.

Kolejną kontrowersją jest powiększenie strefy Tempo 30. Dlaczego to zrobiono i to właśnie w sierpniu, co dodatkowo zakorkowało Poznań?
To powinno się odbyć już w lipcu, ale wtedy nie byliśmy gotowi z tym projektem. On był trudny pod względem organizacji ruchu. Do końca wątpliwości miała też policja. Ostatecznie prace mogliśmy rozpocząć w sierpniu.

Ale nie musieliście tego robić, biorąc pod uwagę dramatyczną sytuację w mieście. Przypomnijmy tylko, że do końca sierpnia miało zostać wydzielone torowisko na odcinku ul. Grunwaldzkiej. Czyli można było jednak przesunąć terminy.
W przypadku Grunwaldzkiej nie byliśmy gotowi na wprowadzenie zmian w sierpniu.

Strefę Tempo 30 można było wstrzymać jeszcze z jednego powodu. Tam przecież nie było żadnych umów z inwestorem prywatnym.
Oczywiście, ale to by było wejście z kolejnym utrudnieniem we wrześniu. Zaraz wszyscy wrócą z wakacji, rodzice zaczną wozić swoje dzieci do szkoły i zobaczycie, jak będzie wyglądało miasto we wrześniu. Korki i tak będą, nawet bez inwestycji drogowych.

I to mówi prezydent odpowiedzialny za komunikację w Poznaniu, który ma odkorkować miasto. Czy rzeczywiście przedstawiciele m.in. Nowoczesnej nie mieli racji, domagając się Pańskiego ukarania?
Tak naprawdę duże utrudnienia samochodowe trwały dziewięć dni. W tym czasie funkcjonowała komunikacja autobusowa i tramwajowa, czyli miasto jednak działało. Oczywiście można powiedzieć, że Wudarski jest zły i trzeba go odwołać, ale gdyby popatrzeć na to z innej strony, to może jest tak, że miasto przyjęło na siebie ogromne wyzwanie i wyszło z niego obronną ręką.

A wyszło?
Dzięki naszej determinacji za chwilę zakończymy remont skrzyżowania Dąbrowskiego, Przybyszewskiego i Żeromskiego. Na początku września wróciła do użytku też Pestka, otwarte będzie rondo Kaponiera. Cały układ komunikacyjny będzie funkcjonował.

W naszej rozmowie cały czas przewija się ekipa poprzedniego prezydenta Ryszarda Grobelnego. Według Pana to właśnie poprzednicy odpowiadają za obecny chaos komunikacyjny w Poznaniu. Oni nic nie budowali, nie remontowali?
Nie wiem do końca, jak to miasto wcześniej działało. Ale każda rzecz, której się dotknęliśmy, to było ratowanie i kończenie inwestycji. Przy każdej moglibyśmy wskazać problemy. Tak było w przypadku estakady katowickiej, ul. Bałtyckiej i Gdyńskiej czy ul. Dąbrowskiego i ronda Kaponiera. W przypadku tego ostatniego nie było dodatkowych uzgodnień z wykonawcą czy podpisanych aneksów. To my doprowadziliśmy do tego, że w końcu w sierpniu zeszłego roku ta inwestycja ponownie zaczęła funkcjonować. Powiem więcej, gdyby Wudarski został odwołany, to Kaponiera byłaby nadal nieskończona.

Czyli poznaniacy powinni podziękować Maciejowi Wudarskiemu za uratowanie miasta.
To nie jest tak, że za wszystko odpowiada Wudarski. Doszło do wielu zmian w ZDM, ZTM, PIM. Cieszę się, że moi urzędnicy są otwarci na nowe pomysły. Między innymi ostatnio rozmawialiśmy o tym, by rowerzyści mogli się poruszać po torowiskach. I taka możliwość w Poznaniu istnieje na niektórych odcinkach. Mamy już kilka takich lokalizacji.

Nie za dużo tych ścieżek powstaje teraz w Poznaniu?
Ścieżki rowerowe są uzupełnieniem infrastruktury każdego miasta zachodnioeuropejskiego, w którym stawia się na zrównoważony transport. Chodzi o uspokojenie ruchu samochodowego w mieście, by nie było tranzytu przez historyczne centrum, które po prostu wymierało. Uważam, że to jedyna szansa na powrót życia do śródmieścia. I ten przykład bierzemy z wielkich miast, w których ogranicza się prędkość poruszania się samochodów i uspokaja się ruch. A ścieżki rowerowe są po to, by rowerzyści czuli się bezpiecznie na jezdniach. W tej chwili nagminne w Poznaniu jest poruszanie się rowerzystów po chodnikach, co jest niebezpieczne dla pieszych, jak i samych rowerzystów. Wyznaczenie ścieżek ma spowodować wzrost ruchu rowerowego. Poza tym warto zwrócić uwagę, że nawet mimo zawężenia ruchu samochodowego w centrum nie ma miejsca, do którego nie można byłoby dojechać samochodem.

Mówi Pan o zrównoważonym transporcie, a przecież gołym okiem widać, że wszystkie zmiany są wprowadzane pod rowerzystów, a kierowcom aut oferujecie... zwężenia dróg. Gdzie tu jest równowaga?
Nasi poprzednicy stawiali zdecydowanie na komunikację samochodową, my teraz od tego odchodzimy. W 2013 roku oszacowano ruch rowerowy na 4 procent całego ruchu w mieście. W miastach takich jak Warszawa czy Gdańsk te wyniki są zbliżone do ok. 10 procent, Amsterdam - ok. 25 procent, a Kopenhaga nawet 50 procent.

A jaki pułap chciałby Pan osiągnąć?
Do 2022 roku chcielibyśmy, aby ruch rowerowy stanowił około 10 procent ruchu ogólnego. Mamy program rowerowy, w którym wyznaczono sześć tras głównych prowadzących z peryferii miasta do centrum, a także dwie trasy obwodowe.

Jednym z miejsc, o którym się mówi w kontekście ścieżki rowerowej, jest wspomniana już ul. Grunwaldzka. Czy nadal chce Pan zabrać jeden pas ulicy od ronda do ul. Matejki i przeznaczyć go na trasę rowerową?
Zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

Ostatecznie?
Ostatecznie. Obecnie projektujemy odcinek od MTP do ul. Stolarskiej oraz od dawnego kina Olimpia w kierunku Junikowa. On dochodziłby do ronda Skubiszewskiego, bo dalej jest już infrastruktura rowerowa do pętli Junikowo. Wracając do przejazdu od ul. Matejki, to będziemy projektowali wspólną drogę pieszo-rowerową o szerokości trzech metrów. Na tym odcinku rowerzyści będą musieli zwolnić, a piesi będą musieli uważać. W tym przypadku odczuwam duży dyskomfort, bo gdyby decyzja zależała ode mnie, to projektowałbym to zupełnie inaczej.

Jak?
Kosztem jednego pasa ruchu, po którym obecnie poruszają się samochody. Ale rozumiem sprzeciw radnych czy mieszkańców.

Dlaczego jest Pan przeciwnikiem kierowców?
Nie jestem. Uważam tylko, że wydzielenie jednego pasa ruchu na Grunwaldzkiej dla rowerzystów nie zaszkodziłoby komunikacji samochodowej w tym miejscu. Zwiększając ruch rowerowy, nie chcemy zmuszać kierowców do przesiadania się na rower, ale do tego zachęcać. Ja sam jestem kierowcą, przejechałem moim volkswagenem ponad 300 tys. kilometrów. Ale uważam, że samochodów Poznaniu jest za dużo. Średnio wychodzi około 600 pojazdów na 1000 mieszkańców, a przestrzeń miasta nie jest z gumy. Tak napełnione samochodami miasto nie działa, bo nie ma przestrzeni na ulicach.

To może rozwiązaniem jest poprawa komunikacji publicznej. Często powołuje się Pan na przykłady miast niemieckich. To może weźcie przykład z Berlina i stwórzcie wreszcie kolej miejską z prawdziwego zdarzenia. Przecież tory już są.
Można narzekać na komunikację publiczną, ale uważam, że ona działa. Może powinno być więcej tras tramwajowych, ale one są zastępowane przez komunikację autobusową, którą też będziemy usprawniać, np. wytyczając buspasy.

Kolej nie jest w ogóle wykorzystana…
Nie jest, ale trudno mieć o to do mnie pretensje. Kiedy przyglądam się projektowi Kolei Metropolitalnej, to sam nie wiem, kto jest za niego odpowiedzialny. Czy to jest marszałek czy stowarzyszenie Metropolia Poznań - nie wiem. I mówiąc szczerze, nie mam czasu, by się teraz tym zajmować, ale wiem, że w którymś momencie będę musiał uderzyć pięścią w stół i powiedzieć, że albo to robimy, albo nie, bo kolej jest nadal niewykorzystywana.

Kim jest dla Pana Włodzimierz Nowak?
Aktywistą miejskim.

Tylko aktywistą miejskim? Bo na razie prawie wszystkie postulaty Włodzimierza Nowaka są przez Pana realizowane. A przypomnimy, że walczy on z ruchem samochodowym wmieście.
Kiedyś dyskutowaliśmy na temat postulatów społecznych dotyczących nowej Kaponiery. Kilkanaście osób domagało się przerwania realizacji obecnego projektu i przystosowania poziomu zero do przejść dla pieszych i przejazdów rowerzystów. Zrealizowaliśmy tylko część z tych głosów, bo inaczej utknęlibyśmy na kolejne dwa lub trzy lata. Nie wszystkie pomysły Włodzimierza Nowaka są realizowane.

Biorąc pod uwagę ogromny chaos komunikacyjny w Poznaniu oraz gromy, które posypały się na Pana i prezydenta Jaśkowiaka w ostatnim czasie, obawia się Pan, że przez to możecie przegrać następne wybory?
Jestem przekonany, że poznaniacy docenią to, co zrobiliśmy dla miasta. To nie był nasz kaprys. Rozmawiając z mieszkańcami, spotykam się z głosami zrozumienia zarówno wśród kierowców, jak i osób, które korzystają z komunikacji publicznej. Oczywiście są też głosy niekorzystne. Podstawowym zadaniem jest jednak realizacja pewnej wizji miasta. Ja realizuję wizję prezydenta Jacka Jaśkowiaka, ale coraz częściej też radnych, którzy powoli się przekonują do tego kierunku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski