Prezydent Jacek Jaśkowiak krytykuje partyjnych kolegów. Będzie tworzył nowy ruch polityczny?

Łukasz Cieśla, Błażej Dąbkowski
- Jan Kulczyk powiedział mi kiedyś, że w drodze na szczyt trzeba wymieniać szerpów. Wspomniałem o tym Borysowi Budce w rozmowie. I powiedziałem: albo to Borysie zrozumiesz, albo będziemy przegrywać. Łagodnością nie wygramy z PiS, które ma całą machinę państwa, służb i TVP do dyspozycji. Możemy wygrać tylko jakością pracy. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią się bić i wygrywać. Tak jest w sporcie, tak jest w polityce – podkreśla Jacek Jaśkowiak. Waldemar Wylegalski
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak z PO, znany z zamiłowania do boksu, wyprowadza polityczne ciosy prosto w partyjnych kolegów: posłów Rafała Grupińskiego i Waldego Dzikowskiego oraz byłego europosła Filipa Kaczmarka. Grupę wieloletnich działaczy PO nazywa ZBoWiD-em, krytykuje za brak aktywności, partyjniactwo, a byłego europosła Filipa Kaczmarka dodatkowo za niejasne interesy z miejskim pustostanem. Co dalej z Jaśkowiakiem? Przyznaje, że nie wie, czy więcej wrogów ma w PiS, czy może w PO, której jest wiceszefem w regionie. Prezydent Poznania w czwartek wyjechał do Sopotu, na polityczne rozmowy ze znanymi prezydentami innych miast. Może to oznaczać tworzenie nowego ruchu politycznego.

- To nieprawda, że nie lubię kobiet. Świetnie się czuję w ich towarzystwie – napisał na swoim Facebooku Jacek Jaśkowiak i umieścił „świeże” zdjęcie z plaży z Hanną Zdanowską i Aleksandrą Dulkiewicz, paniami prezydent Łodzi i Gdańska. W politycznych rozmowach w Sopocie bierze również udział prezydent tego miasta Jacek Karnowski i prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Wpis Jaśkowiaka to oczywiste odniesienie do jego wielomiesięcznego konfliktu na poznańskim podwórku z byłą już wiceprezydent Poznania Katarzyną Kierzek-Koperską z Nowoczesnej. Jaśkowiak krytykował jej kompetencje, ona zarzucała mu złe traktowanie. Ujęło się za nią część kobiet.

Jacek Jaśkowiak: Sprawa z panią Kierzek-Koperską to element rozgrywki w KO

W czwartek, przed wyjazdem do Sopotu, spotkaliśmy się z Jackiem Jaśkowiakiem, który od kilku dni jest w politycznej ofensywie. Udziela wywiadów. Bez ogródek krytykuje sytuację w Platformie. Wzywa do odświeżenia partii, by w końcu zatrzymać PiS. Twierdzi też, że sprawa z jego byłą już zastępczynią ma szerszy kontekst.

- Sprawa z panią Kierzek-Koperską to niestety element większej rozgrywki w Koalicji Obywatelskiej. Szef naszych struktur Rafał Grupiński moim zdaniem ma urazę, że młodszy od niego polityk, czyli Adam Szłapka z Nowoczesnej, zrobił lepszy wynik niż on w niedawnych wyborach do Sejmu. W Sejmiku doszło teraz do przejęcia działaczy Nowoczesnej przez PO, a tak się nie robi swojemu koalicjantowi. W te działania włączył się jeszcze były europoseł Filip Kaczmarek, a obecnie radny sejmikowy, który próbuje odbudować swoją pozycję

– podkreśla Jacek Jaśkowiak.

Czytaj też Katarzyna Kierzek-Koperska: prezydent Jaśkowiak nie potrafi współpracować z kobietami

Sprawa z Filipem Kaczmarkiem, byłym europosłem, ciągnie się od pięciu lat. W 2015 roku ujawniliśmy niejasne interesy Kaczmarka, ówczesnego szefa poznańskich struktur PO. W dziwnych okolicznościach kupił pustostan, który bardzo tanio nabył wcześniej od miasta jego kolega – Tadeusz Czyżyk z PO. W zamian za olbrzymi pustostan w centrum miasta, Kaczmarek dał Czyżykowi mieszkanie w bloku.

Czytaj też Pustostan działaczy PO Tadeusza Czyżyka i Filipa Kaczmarka: niejasna zamiana, niejasny remont i milczenie polityków

Jacek Jaśkowiak: Wyzywają nas od "złodziei z PO". Niektóre działania członków PO wzmacniają takie skojarzenia

Filip Kaczmarek pięć lat temu poniósł polityczne konsekwencje. Przestał kierować poznańską PO, na kilka lat został „schowany”. Na listy wrócił w 2018 roku w wyborach do Sejmiku. Stało się tak dzięki wsparciu szefa wielkopolskiej PO - Rafała Grupińskiego, który przekonywał, że Filip Kaczmarek już odcierpiał za sprawę z pustostanem. Do tej sprawy wraca teraz Jacek Jaśkowiak jako dowodu na patologie trawiące PO.

- Szanuję inteligencję i zręczność Filipa Kaczmarka, ale odbudowywanie go po sprawie z pustostanem jest dużym błędem. Rafał Grupiński zabiegał jednak o wstawienie Filipa Kaczmarka na listę do Senatu, na szczęście nieskutecznie. Byłem temu przeciwny. Niezależnie od tego, że Filip Kaczmarek nie usłyszał żadnych prokuratorskich zarzutów, popełnił błąd, zawierając transakcję z Tadeuszem Czyżykiem. Za błędy się płaci. PiS oraz część wyborców wyzywają nas potem od „złodziei z PO”. Niestety, niektóre działania członków naszej partii wzmacniają takie skojarzenia - ocenia Jacek Jaśkowiak.

Prezydent Poznania, powołując się na przykład Kaczmarka, wskazuje, że PO ma kłopot z wiarygodnością oraz z układaniem list. Odnosi się do też do startu swojej byłej żony z list PO, z pierwszego miejsca do Sejmu.

Czytaj też Pustostan działaczy PO: Tadeusz Czyżyk przegrywa w sądzie. Sąd uznał również zeznania Filipa Kaczmarka za częściowo niewiarygodne

- Moją byłą żonę, Joannę, prosiłem o start w 2018 roku do Sejmiku, bo widziałem, co się dzieje. Sytuacja była taka, że jeden radny mógł zdecydować, czy będziemy mieli większość w tym gremium, czy nie. Potem zostałem niemalże zmuszony przez Grzegorza Schetynę do tego, bym namówił ją do startu do Sejmu. A przecież Joanna nie działała nigdy w polityce. To był efekt braków kadrowych w Platformie. Musieliśmy konstruować nasze listy na zasadzie łapanki. Bo aktywni młodzi ludzie, jak choćby Konrad Zaradny, zdecydowali się na działalność w biznesie. Nie potrafiliśmy ich zatrzymać w polityce. Pozostali nam Rafał Grupiński, Waldy Dzikowski, którzy nie są zbyt aktywni, żyją wspomnieniami starych, dobrych czasów. To nie jest gryzienie ręki Rafała Grupińskiego, tylko stwierdzenie faktu. Istniało ryzyko, że gdyby to on został liderem poznańskiej listy do Sejmu, przegrałby z jedynką PiS-u, czyli Jadwigą Emilewicz. To nowi ludzie na listach PO, w tym Adam Szłapka, którego cenię za aktywność, zrobili w Poznaniu najlepsze wyniki w tamtych wyborach

Jacek Jaśkowiak: Platforma miała sondaże, że pani Kidawa-Błońska może nie wejść do drugiej tury

Prezydent Poznania dodaje, że w PO problem z wystawianiem właściwych kandydatów powtarza się w kolejnych wyborach. Odnosi się do niedawnych wyborów na prezydenta RP i wcześniejszych prawyborów w PO, w których sam wziął udział. Jaśkowiak zgłosił się do nich w ostatniej chwili i je przegrał.

- Jeszcze przed prawyborami prezydenckimi zrobiliśmy wewnętrzne sondaże. Wynikało z nich, że Małgorzata Kidawa-Błońska może mieć kłopot nawet z wejściem do drugiej tury. Już wtedy część liderów PO o tym wiedziała. Profil badań wskazywał, że ludzie chcą nowych twarzy. Grzegorz Schetyna pokazał to szefom regionów, mi również. Mając tę wiedzę, zdecydowałem się na start w prawyborach. Zrobiłem to z poczucia odpowiedzialności. Inni się na to nie zdecydowali, bo w partii było spore rozczarowanie Grzegorzem Schetyną. Wybrano panią Kidawę, choć zdawano sobie sprawę, że ma mniejsze szanse. To świadczy o słabości PO. Jest tam za mało ideowości, a za dużo ego. Nie ma patrzenia przez pryzmat dobra państwa i pracy dla idei – przekonuje prezydent Poznania.

Czytaj też Szef wielkopolskiej PO Rafał Grupiński: lojalność nie jest ulubionym wątkiem Jacka Jaśkowiaka

Prezydent Poznania dodaje, że niedawno nowemu szefowi PO Borysowi Budce powiedział zdanie usłyszane od Jana Kulczyk, u którego Jaśkowiak przed laty pracował.

- Jan Kulczyk powiedział mi kiedyś, że w drodze na szczyt trzeba wymieniać Szerpów. Wspomniałem o tym Borysowi Budce w rozmowie. I powiedziałem: albo to Borysie zrozumiesz, albo będziemy przegrywać. Łagodnością nie wygramy z PiS, które ma całą machinę państwa, służb i TVP do dyspozycji. Możemy wygrać tylko jakością pracy. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią się bić i wygrywać. Tak jest w sporcie, tak jest w polityce – podkreśla Jacek Jaśkowiak.

Waldy Dzikowski: Pominę milczeniem wypowiedzi Jacka Jaśkowiaka

Prezydent Poznania zapowiada, że po zakończeniu obecnej kadencji w 2023 roku, wraca do biznesu. Chyba, że coś się zmieni...

- Nie wykluczam zmiany planów. Uzależniam to od towarzystwa, w jakim miałbym dalej działać. Z pewnymi ludźmi dalsze współdziałanie skazane będzie na porażkę. Liderzy PO, prezydenci miast, także spoza partii, powinni coś razem zbudować. Trzeba współpracować z samorządowcami, którym PO często rzucała kłody pod nogi, wystawiając przeciwko nim w wyborach własnych członków, bo ważniejszy był interes partyjny. Trzeba ciężko pracować do wyborów w 2023 roku. Jeśli nie dojdzie do zmian, wiele osób, w tym i ja, będzie zastanawiać się nad sensem dalszego działania w polityce. Na pewno takich wątpliwości nie będą mieli Rafał Grupiński, Waldy Dzikowski i Filip Kaczmarek. A ja z tymi osobami, popełniającymi ciągle te same błędy, nie chcę dalej trwać. Słabością PO są ludzie, których wystawiamy. Zrobił się z tego ZBoWiD – to oczywiście metafora, ale dobrze charakteryzująca osoby obecne w polityce od zawsze i od dawna mało aktywne – przekonuje Jacek Jaśkowiak.

Jak politycy PO komentują słowa Jaśkowiaka? Poseł Waldy Dzikowski, w przeszłości szef wielkopolskich struktur PO, odpowiada, że Jaśkowiak jest niewiele młodszy od niego. O pięć lat.

- Pominę milczeniem jego wypowiedzi. Wolę łowić ryby niż okładać się po głowach, jak w boksie – ripostuje Waldy Dzikowski, odnosząc się sportowej pasji prezydenta Poznania.

- Jacek Jaśkowiak powinien chyba zmienić intensywność treningów bokserskich. Zaczynam się martwić o jego zdrowie. Chciałbym mu też przypomnieć, że polityka to gra zespołowa – odpowiada na zarzuty prezydenta Poznania Rafał Grupiński.

Filip Kaczmarek: Rafał Grupiński powinien zrobić ze swoim zastępcą to, co Jacek Jaśkowiak zrobił ze swoją zastępczynią

Ostro o o Jacku Jaśkowiaku wypowiada się także Filip Kaczmarek: - Skoro dla Jacka Jaśkowiaka podstawą współpracy jest zaufanie, to szef wielkopolskiej Platformy Rafał Grupiński powinien zrobić ze swoim zastępcą to, co Jacek Jaśkowiak zrobił ze swoją zastępczynią.

Czytaj też Jak sąd partyjny PO "oczyścił" Filipa Kaczmarka? Sprawę umorzono wyłącznie z powodów formalnych, istoty problemu nie wyjaśniono

Konfliktowi polityków przyglądają się także poznańscy radni KO. Wojciech Kręglewski uważa, że publiczne wypowiedzi prezydenta nie służą jego formacji politycznej.

- Swoje zastrzeżenia powinno się zgłaszać na forum Platformy i tam oceniać działania kolegów i koleżanek – mówi.

Z kolei Marek Sternalski, szef klubu radnych KO podkreśla, że samorządowcy w obliczu pandemii powinni zajmować się przede wszystkim redukcją jej negatywnych skutków. - Wewnętrzne wojenki nikogo nie interesują. Uważam jednak, że na działania posłów Dzikowskiego i Grupiński należy spoglądać szerzej niż z perspektywy partyjnej. Rafał Grupiński zabiegał o środki dla Biblioteki Raczyńskich, jest pomysłodawcą budowy filharmonii w Poznaniu, z kolei Waldy Dzikowski angażował się w reformę samorządów. Nie można o nich powiedzieć, że nie są aktywni.

Sprawdź też:

Już od lipca zmiany w 300 plus?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RT

jako człowiek źle oceniający Jaśkowiaka jako prezydenta miasta, głównie za władanie (autorytarne) a nie zarządzanie miastem, przyznaję mu w poruszanych sprawach całkowita rację. PO to ZBOWID, [wulgaryzm] nie ruszyli aby pomóc Trzaskowskiemu w wyborach, PiS dwoił sie i troił a PO gnił na kanapie. "Nie ma patrzenia przez pryzmat dobra państwa i pracy dla idei – przekonuje prezydent Poznania." - pewnie, ze nie ma, jest kolesiostwo i gierki partyjne. Jak można takie skompromitowane kreatury jak Kaczmarek wystawiać na listy wyborcze? Nie ma "odpokutowania" win, jak głupoty gada oldboy Grupiński, postać odstręczająca od PO

A
Akodymos Akodymos

Jaślowiak kompletnie niewiarygodny jest w tym co mówi. Tyle lat mu nie przeszkadzali koledzy, a teraz zaczęli? Wychodzi ból po przegranych wyborach w PO. A sytuację z Kaczmarkiem sam swoimi decyzjami zaognia. Gdyby mieszkania mogli wykupić wszyscy którzy przed 2008 rokiem złożyli wniosek to byłoby uczciwie i transparentnie. A tak wychodzi na to że kolega (obecnie już wróg) Jacka z PO w 2015 mógł wykupić by potem cała reszta mieszkańców już nie mogła.Jacek z kolegą Lewandowskim pozostałym mieszkańcom sprzedaż zablokowali ( chociaż też nie do końca bo cały czas niektóre mieszkania, nie wiedzieć komu i dlaczego są sprzedawane).

31wB

Jaśkowiak, Cieśla,Dąbkowski...wpadli w POtrzask...31

Dodaj ogłoszenie