Spór o wycinkę drzew na Kurlandzkiej trwa. Mieszkańcy po raz kolejny zawiadamiają policję, a miasto dalej prowadzi swoje prace

Marta Danielewicz
Marta Danielewicz
Spór o wycinkę drzew na Kurlandzkiej trwa przeszło pół roku. PIM stoi na stanowisku, że niektóre drzewa może i musi wyciąć. Łukasz Gdak
Po raz kolejny mieszkańcy Kurlandzkiej biją na alarm z powodu wycinki drzew. Uważają, że jest nielegalna i po raz kolejny wzywają na miejsce policję. Poznańskie Inwestycje Miejskie prowadzą tam prace związane z przebudową wiaduktu. Tłumaczą, że usuwane są drzew kolidujące z nowym układem drogowym.

- To działanie na szkodę obywateli i środowiska - twierdzi Adam Niezgoda, mieszkaniec Kurlandzkiej, który po raz kolejny wszczął alarm w związku z wycinką drzew w jego sąsiedztwie.

Trwają tam prace budowlane związane z przebudową wiaduktu i zmianą układu drogowego. Stary węzeł nie mógł już być użytkowany ze względu na zły stan techniczny, został zamknięty na początku listopada dla ruchu kołowego. Drogowcy wycięli już kilkanaście mniejszych, zdrowych drzew.

Zobacz protest przed siedzibę RDOŚ:

Wycinka jest nielegalna czy legalna?

Mieszkańcy Kurlandzkiej podnoszą, że wycinka jest nielegalna, bowiem Główna Dyrekcja Ochrony Środowiska wstrzymała decyzję środowiskową dla tej inwestycji. Ta ma być ponownie rozpatrzona przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Poznaniu.

Czytaj: Zaczynają się utrudnienia dla kierowców. Ruszyła rozbiórka wiaduktu na ul. Kurlandzkiej w Poznaniu. Prace potrwają do 2021 roku

To wynik protestów lokalnej społeczności, która nie chciała, by miejsce zielonej ściany zastąpiły ekrany akustyczne. W ciągu ostatnich dwóch tygodni mieszkańcy ponownie zablokowali prace drogowców.

Inwestor, PIM twierdzi, że prace prowadzone są na mocy ostatecznej decyzji ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej.

- RDOŚ nie jest organem, który zatwierdza wycinki - wyjaśnia Maja Chłopocka-Nowak, kierownik ds. komunikacji i koordynacji inwestycji PIM.

Wycinane są konieczne drzewa - mówi PIM

Podkreśla, że wycięte nie zostaną drzewa pod budowę ekranów akustycznych. - Usuwane są tylko drzewa kolidujące z przyszłym układem drogowym oraz na potrzeby likwidacji kolizji m.in. z sieciami uzbrojenia podziemnego - dodaje.

Adam Niezgoda uważa jednak, że takim tłumaczeniem miasto wprowadza w błąd opinię publiczną.

Więcej o sprawie: Poznań: 300 drzew do wycinki. Zamiast ich staną ekrany akustyczne. Mieszkańcy poznańskiego Żegrza są przeciwni planowanej wycince

- Decyzja ZRID została wydana w oparciu o decyzję środowiskową. Skoro decyzja została wstrzymana, a więc de facto jej nie ma, miasto nie ma potrzebnych zgód, by prowadzić w ogóle te inwestycję drogową - mówi.

Zobacz:

Poznań: Pikieta pod urzędem miasta w obronie drzew. Na Kurla...

Katastrofy klimatycznej nie można już zatrzymać. Za 50 lat P...

Sprawdź najnowsze wyprzedaże

Black Weeks 2020: Najlepsze okazje na Black Friday

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wycięcie grupy zdrowych, rosnących blisko siebie drzew to zawsze zbrodnia! I żadne bezczelne tłumaczenie w stylu Lasów Państwowych niewiele zmieni. Wycięcie drzew i posadzenie w ich miejsce kikutów oraz krzaków drastycznie zmniejsza bilans równowagi. Potem zdziwienie, że smog, rak czy obturacyjne zapalenie płuc. PiS zepsuł prawo ułatwiając wycinkę. Za karę zwolennicy PiS powinni mieć zakaz wstępu do lasu. Tylko asfalt i beton. Niech sobie go zażywają.

P.S. Tak, tak - wiem, że Jaśkowiak jest z PO. Niestety - nasz prezydent to też pacynka, która nieustannie zmienia zdanie. Jest za, a nawet przeciw...

Dodaj ogłoszenie