Jarocin 2011: Czy jest tu Jarocin? Czy jest tu szatan? [ZDJĘCIA]

TR
Był pot, był piach, i była muzyka. Tak było w ciągu dwóch ostatnich dni i tak będzie dziś, gdy Jarocin zagra z Moskwą i Dżemem. A jednym z ważniejszych wspomnień z tegorocznej edycji będzie z pewnością "szatańskie" wspomnienie Masturbatora.

Wczoraj podróżował po różnych, często dość odległych od siebie rejonach. Przedsmakiem tego wieczoru były tak różne od siebie projekty jak Baaba Kulka, prawdopodobnie już ostatni koncert tej formacji oraz Cool Kids of Death, który kolejny już raz podpalił Jarocin swoimi "butelkami z benzyną".

CZYTAJ TEŻ:
Apocalyptica na scenie Jarocina
Jarocin Festiwal już gra

Kolejnym ważnym przystankiem był koncert Olafa Deriglasoffa, którego najstarsza jarocińska publiczność pamiętała jeszcze z Dzieci Kapitana Klossa. Tym razem był to już inny Olaf i inna, znacznie dojrzalsza muzyka, choć nie mogło w niej oczywiście zabraknąć szatańskiego uśmieszku.

Przy Blackoucie pod sceną zapachniało prawdziwie szatańskim pogo. Niesamowita energia sceniczna walijskich muzyków, których debiutancka płyta nieprzypadkowo nosiła tytuł "We Are The Dynamite!", udzieliła się również publiczności - wybuchła.

Schodząc ze sceny "blackouci" mogli uznać Jarocin za zdobyty. Twierdza Jarocin kolejny raz padła już przy następnym koncercie. Nie mogło być jednak inaczej, gdy na scenie jest Acid Drinkers. Dla wielu był to jeden z najlepszych koncertów tego festiwalu, dla wszystkich - zdecydowanie za krótki.

W nieco dłuższą podróż zabrały publiczność Strachy Na Lachy oraz ich goście. I chociaż Vicenzo Corsini czy Natalia Fiedorczuk zostali ciepło przyjęci, to jednak dla wszystkich pod sceną, a był to tłum, który wydawał się nie mieć końca, najważniejszy był Grabaż.

I to właśnie z nim rzucili w twarz rządzącym słowa piosenki "Żyję w kraju". W kraju, w który potrzebuje psychologa - to już tekst z piosenki Happysadu, którzy w Jarocinie świętowali swoje 10. urodziny. A swój muzyczny tort pokroili wspólnie z Grabażem, Gutkiem, Czesławem i Karolem Strzemiecznym.

Mocnym akcentem ich występu były z pewnością "dęciaki", które mogły się podobać nawet tym, którzy do fanów Happysadu trudno zaliczyć - weteranom starego Jarocina.

Oni przyjechali w sobotę tylko po jeden koncert - po Bad Religion. Problem z zespołami z podobnym stażem jak kalifornijska formacja polega na tym, że z czasem stają się cieniem samych siebie.

Tyle, że w tym przypadku punk rock jest jak wino - im dłuższej go grasz, tym mocniej uderza do głowy. Jarocin nie zawiódł się: usłyszał legendę, która po 32 latach wciąż ma w sobie wystarczająco dużo punkowej energii i wściekłości, by porwać za sobą tłum do zabawy w "Atomic Garden".

Występ Bad Religion nie był jednak ostatnim wydarzeniem tej nocy. Po nich miał wystąpić Mastrubator, którego występ miał zawierać drastyczne sceny, a teksty piosenek z pewnością nie miały błogosławieństwa arcybiskupa.

Wtajemniczeni, którzy znali ich z poprzednich edycji, wiedzieli czego się spodziewać. Tyle, że nawet oni nie byli przygotowani na prawdziwie diabelską oprawę tego koncertu: tej nocy zapłonął bowiem pentagram, zapłonęły odwrócone krzyże, zapłonęła też publiczności i wszystkim było strasznie ze śmiechu.

Była to prawdopodobnie najsilniejsza dawka metalowego kiczu, jaką gdziekolwiek zaserwowano, a hasłem Jarocina stało się zawołanie "Czy jest tu szatan?"

Ostatni dzień festiwalu rozpoczął się stanem gitary w czystej postaci czyli Stanem Miłości i Zaufania. I chociaż trudno debiutować o godzinie 14. w Jarocinie, kiedy to na jarocińską publiczność jest stanowczo za wcześnie, to jednak pozostawili po sobie dobre wrażenie. Podobnie Sorry Boys jak z wokalistką Isabelle K., którą tylko słysząc można było wziąć za Skin ze Skunk Anansie. A takie głosy w Jarocinie zawsze się podobały.

Nie mogło zabraknąć także pierwszego na dużej scenie koncertu laureatów Rytmy Młodych Red Bull Tourbus- nieco ostrzejszego Noko, którego wybrała publiczność oraz bardziej melodyjnego Magnificent Muttley wybranego przez jurorów. A teraz czas na kolejne legendy - Moskwę i Dżem.

AKTUALNOŚCI Z WIELKOPOLSKI

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dobry.partner

Jeśli słyszeliście ostatnio o kursach z uwodzenia i zastanawiacie się, czy są one skuteczne, to osobiście powiem, że na pewno warto skorzystać z oferty Wyższej Szkoły Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Byłem na ich kursie dla mężczyzn, potrzebowałem pomocy w zakresie uwodzenia kobiet i nawiązywania z nimi relacji, dzięki kursowi wiele dowiedziałem się o kobiecej naturze i wiem, co robić by zwrócić na siebie ich uwagę i ją zatrzymać na dłużej ;) tę szkołę bardzo polecam, inni uczestnicy także mają o nich pozytywne opinie

a
anonim

Idź pan w chu* z tym swoim happysadem, comą i resztą syfu