Poznań. Michał Rosiak wpadł do Warty. Skarpa, z której miał spaść do rzeki, w końcu zostanie zabezpieczona

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Zdaniem prokuratury Michał Rosiak spadł do Warty z wysokiej skarpy. Łukasz Gdak
Zwłoki Michała Rosiaka, studenta chemii, w marcu zostały wyłowione z Warty. Zdaniem śledczych, Michał Rosiak spadł do rzeki w Poznaniu, z niebezpiecznej skarpy położonej niedaleko ulicy Szelągowskiej. Teraz, po artykule w „Głosie Wielkopolskim”, skarpa w końcu zostanie zabezpieczona.

Sprawą niebezpiecznej skarpy, z której miał spaść Michał Rosiak, po naszym artykule zainteresował się Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Zapowiedział, że pójdzie w to miejsce, co też niedawno uczynił.

WIĘCEJ: Śmierć Michała Rosiaka: niebezpieczną skarpą zainteresował się nadzór budowlany

– Potem poszliśmy tam wspólnie z urzędnikami z Wydziału Gospodarki Nieruchomościami poznańskiego Urzędu Miasta oraz z pracownikami spółki „Wody Polskie”, która odpowiada za rzekę Wartę. Nikt nie kwestionował moich wcześniejszych ustaleń. Nie było odbijania piłeczki i niepotrzebnej w tej sytuacji polemiki. Każda ze stron zgodziła się, że teren trzeba zabezpieczyć, by nie doszło do kolejnej takiej tragedii – zaznacza Paweł Łukaszewski, szef PINB.

Zobacz wideo:

O sprawie pisaliśmy już wcześniej, ale początkowo urzędnicy z WGN oraz spółka „Wody Polskie” przerzucały się odpowiedzialnością za skarpę. Sprawę rozstrzygnął wspomniany szef nadzoru budowlanego. Po analizie map geodezyjnych uznał, że skarpa, a na pewno większa jej część, podlega poznańskiemu Urzędowi Miasta.

SPRAWDŹ: Michał Rosiak był nietrzeźwy w chwili śmierci, ale nie był pod wpływem narkotyków

Po ostatnim spotkaniu w miejscu, gdzie Michał Rosiak miał spaść do Warty, pojawiła się prowizoryczna taśma. To tymczasowe rozwiązanie. Taśma została już zresztą zerwana. Niebawem mają tutaj stanąć bardziej stabilne ostrzeżenia – tablice informujące o niebezpiecznej skarpie oraz barierka, która będzie utrudniała wejście na nią.

Sprawdź też:

– Dostałem informacje z Wydziału Gospodarki Nieruchomościami, że tablice i barierki pojawią się do końca bieżącego miesiąca. Trzeba dochować procedur związanych z ich zamówieniem. Zwróciłem też uwagę na konieczność naprawy ogrodzenia przy samej skarpie oraz muru oporowego nad Wartą – podkreśla Paweł Łukaszewski.

Przypomnijmy, że Michał Rosiak zaginął w Poznaniu w styczniu tego roku. Poszukiwania na szeroką skalę nie przynosiły rezultatu. Od początku brano jednak pod uwagę, że mógł wpaść do Warty. Po raz ostatni był widziany na przystanku na ulicy Szelągowskiej w Poznaniu.

Czytaj także: Niebezpieczna skarpa nad Wartą. "Teren powinien być ogrodzony"

Za wiatą przystankową znajduje się ścieżka prowadząca nad Wartę. Mało kto wie, że ścieżka kończy na niebezpieczną, wąską i wysoko położoną skarpę. Można z niej spaść wprost do Warty.

Michał Rosiak słabo znał Poznań, studiował tu ledwie kilka miesięcy. Feralnej nocy, będąc pod wpływem alkoholu, miał pomylić drogę do domu. Źle wpisał adres w nawigację i poszedł w przeciwnym kierunku, niż powinien. Zdaniem śledczych z przystanku, być może „za potrzebą”, poszedł w kierunku Warty. Nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, w nocy spadł do rzeki z kilku metrów. W marcu jego ciało znalazł wędkarz, znajdowało się w Warcie na wysokości Obornik. Sekcja zwłok wykazała brak śladów działania osób trzecich. Student nie był też pod wpływem narkotyków.

ZOBACZ TEŻ:

Poznań: Michał Rosiak wpadł do Warty. Po jego śmierci nadzór...

Sprawdź też:

Jesteś świadkiem wypadku? Zobacz, jak udzielić pierwszej pomocy:

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
To nie jest żadna "skarpa" tylko mur oporowy będący pozostałością mostu i jazu na Warcie tzw. Wielkiej Śluzy. Most ten łączył Cytadelę z Ostrowem Tumskim. A miejsce jest faktycznie niebezpieczne bo to pionowa ściana a nie pochyła skarpa.
G
Gość
Osoby odpowiedzialne za brak solidnego zabezpieczenia tego miejsca winny zostac ukarane...
G
Gość
Uwazam,ze tak niebezpieczne miejsce powinno byc w trybie natychmiastowym konkretnie zabezpieczone solidnym plotem...,a nie jakas prowizoryczna tasma!!!!!!
G
Gość
Jak takie niebezpieczne miejsce...,i to w poblizu przystanku autobusowego moglo pozostac bez jakiegokolwiek zabezpieczenia przez dziesiatki lat ????
Dodaj ogłoszenie